3 razy polski kryminał, czyli na skróty przez przeczytane książki

Trzy kryminały, trzy gorące nazwiska polskiej literatury popularnej: Bochus, Borlik, Mróz. Każda z tych książek to głośna nowość, wydawniczy hit i na pewno te tytuły obiły się Wam o uszy. Są polecane przez blogerów, zbierają entuzjastyczne opinie na portalach czytelniczych, ale czy rzeczywiście warte są uwagi i poświęconego na lekturę czasu? Odpowiadam krótko i obiektywnie 😀

Lista Lucyfera Krzysztof Bochus

O co chodzi: po ulicach Gdańska grasuje psychopata. Nie dość, że dokonuje brutalnych morderstw, to dodatkowo aranżuje zwłoki w przerażające, obrzydliwe kompozycje. Zagubiona policja nie wie w którą stronę pójść, ale na szczęście do sprawy włącza się Adam Berg – dziennikarz specjalizujący się w historii sztuki i odnajdywaniu zaginionych zabytków. To właśnie z nim morderca kontaktuje się osobiście, a Berg postanawia rzucić mu wyzwanie. Rozpoczyna się wyścig z czasem.

Czy warto: nooo… książka jest napisana całkiem przyzwoicie, czyta się ją szybko, a pierwsza część opowieści momentami bywa naprawdę elektryzująca. Bardzo mi się też spodobało ujęcie Gdańska jako miasta brudnego, mrocznego, które pod fasadą pięknych budynków skrywa zło, intrygi i niebezpieczeństwo. Jednak… gdzieś od połowy robi się nudnawo, a napięcie nieco spada. Poza tym zupełnie nie kupiłam postaci Adama Berga, który został wykreowany na pół-boga o magnetycznym uroku i samczej sile, w którym kochają się wszystkie kobiety, a już zwłaszcza te najpiękniejsze. Dodatkowo opis relacji damsko-męskich jest na poziomie fantazji kilkunastoletniego wyrostka, który marzy, jak to dziewczyny będą na niego leciały, kiedy tylko pozbędzie się pryszczy. Bleh.

Dla kogo: dla osób, których nie rażą przerysowane historie o seksie i uczuciach, dla młodych chłopców, którzy chcieliby być tacy zajebiści, jak Adam Berg (podpowiedź: nie będziecie, to nie możliwe), ale przede wszystkim dla fanów dobrze napisanej prozy kryminalno-przygodowej, którym zależy na ciekawej fabule.

Moja ocena: 5/10 (za te panny, co to się pchają Bergowi do łóżka).

Boska proporcja Piotr Borlik

O co chodzi: w Parku Oliwskim, w palmiarni, w jednym z najpiękniejszych zakątków Trójmiasta, znaleziono zwłoki kobiety. Makabrycznie piękne, wkomponowane w ogromną palmę, przygotowane z mrożącą krew w żyłach starannością. Odnalezienie zabójcy spoczywa na barkach młodej, ambitnej policjantki Agaty Stec, która postanawia zasięgnąć pomocy brata – cenionego psychoterapeuty, który specjalizuje się w trudnych przypadkach.

Czy warto: raczej tak 🙂 Boska proporcja to sprawnie napisany, wciągający kryminał. Zagadka jest ciekawa, a pomysł z wprowadzeniem dwóch zwyrodniałych psychopatów (spokojnie, to nie spoiler!) oryginalny i nadający fabule tempa. Dobrze też, że główną bohaterką powieści jest kobieta i to kobieta, która swobodnie porusza się w męskim świecie. Agata Stec nie jest idealną postacią – momentami została napisana zbyt łopatologicznie i sztampowo, ale dobrze się czyta powieść o twardej, oddanej pracy babce. Nie jest to ani wielka literatura, ani literackie odkrycie, ale mi się podobało i jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów i w którą stronę pójdzie ta opowieść. W księgarniach czeka już kolejna część tej serii pt Materiał ludzki.

Dla kogo: dla fanów silnych postaci kobiecych, Trójmiasta i kryminałów z psychopatami w tle.

Moja ocena: 7/10

Listy zza grobu Remigiusz Mróz

O co chodzi: krytykowany przez krytyków, a kochany przez czytelników autor popełnił kolejną (którąż to już, ach którąż!) powieść kryminalną. Patolog, zbrodnie, małe miasteczko, tajemnice z przeszłości, miłość z młodości i szczypta rodzicielstwa – tak w skrócie można podsumować tę książkę 😀

Czy warto: to zależy czego się szuka, patrz punkt poniżej. Bo wiecie, Remigiusz Mróz, to Remigiusz Mróz i właściwie wszystkie jego powieści trzymają podobny poziom: ich celem jest zapewnianie czytelnikowi emocji i rozrywki niezbyt wielkiem kosztem. Listy zza grobu tak naprawdę niewiele się różnią od poprzednich książek polskiego księcia kryminałów – fabuła jest średnio dopracowana, zakończenie dość…hmm… głupiutkie, a bohaterowie budowani wokół charakterystycznego sposobu bycia, gustu i cech fizycznych. Mimo to Listy czyta się po prostu przyjemnie, szybko i naprawdę mogę po raz kolejny z czystym sumieniem stwierdzić, że lektura książki Mroza oderwała mnie od stresu, wciągnęła i zaciekawiła. Więc chyba warto.

Dla kogo: dla fanów twórczości i działalności Remigiusza Mroza – na pewno! Dla osób potrzebujących lekkiej, błyskawicznie czytającej się powieści na dłuższą podróż albo dojazd do pracy autobusem. Spodoba się też każdemu, kto szuka odprężenia, ale niekoniecznie sensu i logiki w czytanych książkach 😉

Moja ocena: 6/10

  • Fraulein Buch

    „Boską proporcję” koniecznie muszę przeczytać; o „Liście Lucyfera” słyszałam trochę dobrego więc też mam w planach, natomiast „Listy zza grobu” odpuszczam – nie przekonuje mnie ten autor 😉

    Pozdrawiam
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

%d bloggers like this: