Podsumowanie maja – miesiąc zaczytania i zbierania bzu

Ach, ten maj <3 Jeden z moich ulubionych miesięcy w roku, konkurować może chyba tylko z wrześniem! Piękny, pełen bzu czas, kiedy w człowieku budzi się nadzieja i nowa energia. Po marcowo-kwietniowych spadkach, upadkach i zmęczeniach przychodzi pora na akceptację rzeczywistości i celebrację życia – pierwszych grilli, biesiadowania w ogrodzie, długich spacerów i obłędnych zachodów słońca (na naszym balkonie co wieczór rozgrywa się magiczny spektakl, bo okna wychodzą centralnie na zachód!). W tym roku pogoda nas co prawda nie rozpieszczała jakoś szczególnie, ale tak szczerze to zupełnie mi to nie przeszkadzało. Czytałam, pisałam, gotowałam, cieszyłam się dziećmi i cieszyłam się chwilą. Tak było dobrze <3

Przeczytane książki

W maju przeczytałam dziewięć książek. Jak na moje możliwości to całkiem niezły wynik, tym bardziej, że kilka innych rozgrzebałam do połowy i będę kończyć w czerwcu 🙂 Jestem bardzo zadowolona z poziomu moich lektur w tym miesiącu. Znalazłam miejsce i na klasykę, i na reportaż, i na kryminał, i na literaturę piękną.

Najlepszą książką zostało… Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót Stefana Dardy! To zaskakujące o tyle, że już drugi miesiąc z rzędu miejsce na najwyższym stopniu mojego czytelniczego podium zajął horror! Może powinnam częściej po nie sięgać? Oczywiście, jeśli jeszcze nie zaglądaliście do mojej recenzji Przebudzenia koniecznie musicie to nadrobić, a tu tylko wspomnę, że to jest naprawdę świetna, rozrywkowa książka.

Dobrze mi się też czytało Piękną młodą żonę Tommy’ego Wieringi, reportaż Ewy Winnickiej Zbuntowany Nowy Jork. Szczególne miejsce w moim książkowym zestawieniu zajęły trzy powieści Knuta Hamsuna wydane w jednym tomie przez Wydawnictwo Zysk i ska – uwielbiam taką nieśpieszną klasykę i zdecydowanie zbyt rzadko po nią sięgam. Przyjemny w odbiorze (acz durny w treści) był najnowszy kryminał Remigiusza Mroza Listy zza grobu.

W maju na szczęście uniknęłam całkowitych literackich rozczarowań, ale też kilka pozycji nie spełniło do końca moich oczekiwań. Przede wszystkim spodziewałam się więcej po reportażach Nazywają mnie śmierć Klestera CavalcantiW co wierzą Polacy? Tomasza Kwaśniewskiego. Nie powaliły mnie też powieści kryminalno-obyczajowe Czy już zasnęłaś Kathleen BarberZupełnie normalna rodzina M.T. Edvardssona.

przebudzenie zmarłego czasu. powrót, stefan darda

 Bookhaul

W kwietniu obiecałam sobie, że w maju zrobię porządki w mojej biblioteczce. Oczywiście, żadnych porządków nie zrobiłam, natomiast moje regały uginają się pod nowymi książkami – w tym miesiącu przybyło około dziesięciu tomów (mówię około, bo wszystko mi się już miesza…).

Filmy i seriale

No w tej kategorii nie mam się czym pochwalić 😉 Podobnie jak cały współczesny świat, skończyłam oglądanie ostatniego sezonu Gry o tron – wrażenia mam mieszane – początek był przegadany i pełen zapełniaczy, drugi odcinek w ogóle nie musiał zostać nakręcony, bo praktycznie nic nie wniósł do fabuły, najbardziej podobały mi się bitwy: o Winterfell i Królewską Przystań (co jest zaskakujące, bo nie przepadam za walkami na ekranie…). Natomiast finał mnie rozczarował.

Całkowicie mnie zachwycił natomiast inny serial produkcji HBO Czarnobyl – pisałam Wam o tym na Facebooku. To absolutna pozycja obowiązkowa dla… każdego! Filmu nie obejrzałam żadnego. No comment.

Na blogu

W maju opublikowałam aż trzynaście wpisów, a Wy odwiedziliście Skrytkę aż 6613 razy, generując ponad 10 tyś. odsłon 😀 Fajnie, że jesteście i że czytacie, bo choć czasem mam wrażenie, że piszę do ściany, to liczby pokazują zupełnie co innego <3 Najchętniej czytaliście oczywiście najlepsze nowości książkowe maja (zajrzało prawie 700 osób!) oraz nowości książkowe czerwca. Bardzo spodobał się Wam wpis o tym, dlaczego warto sięgać po literaturę popularną. Poza tym interesowały Was propozycje prezentów na Dzień Matki i życiowo-książkowe podsumowanie kwietnia. Na blogu pojawiły się następujące recenzje:

Inkub Artur Urbanowicz

Zupełnie normalna rodzina M.T. Edvardsson

W co wierzą Polacy? Tomasz Kwaśniewski 

Nazywają mnie śmierć Klester Cavalcanti

Zbuntowany Nowy Jork Ewa Winnicka

Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót Stefan Darda

Tommy Wieringa Piękna młoda żona, Barbara Klicka Zdrój

Czy już zasnęłaś Kathleen Barber

czy warto czytać kryminały

Majówka i (zbyt) szybko rosnące dzieci

Tegoroczny maj nie sprzyjał szaleństwu 😉 Jedyny rodzinny wypad odbyliśmy na początku miesiąca i tradycyjnie pojechaliśmy do dziadków do Ustki (swoją drogą dziadkowie w takiej lokalizacji to prawdziwy skarb!), a poza tym siedzieliśmy w domu. Trochę nie dopisała pogoda, trochę powaliły nas choroby, a trochę ogrom pracy, którą musieliśmy/chcieliśmy w maju wykonać. Dzięki temu mogłam zanurzyć się w zupełnie zwyczajnej codzienności, zbierać bez, spacerować, z każdej strony oglądać młode, delikatne kwiaty i wdychać wiosnę całą sobą. Nie zawsze trzeba pędzić i gnać przed siebie, czasem warto po prostu się zatrzymać. I spojrzeć na to, co ma się najlepszego. Zwłaszcza że to najlepsze tak szybko rośnie!

Syn Wielce Wymowny maj spędził w nerwowym oczekiwaniu na swoje czwarte urodziny. Wprowadził też do naszego domu tradycję CODZIENNYCH imprez wieczornych na których najpierw musimy robić różne zadania (chodzenie na czworakach, bieg przez przeszkody, szukanie skarbów), a potem musimy jeść chrupki Uli. Tak. Codziennie wieczorem skaczemy jak piłeczki, a potem siadamy przy mini-stoliku Wymownika i jemy karmę dla niemowląt.

Królewna Ulewna zaś podbijała kolejne serca rodziny i przyjaciół oraz terroryzowała rodziców 😉 Panienka jest już przerażająco rozumna, przedsiębiorcza i wesoła. Najbardziej jednak cieszy mnie więź jaka powoli rodzi się między moimi dziećmi. Hubi i Ulcia się uwielbiają! Coraz częściej przyłapuję ich na wspólnych zabawach i rozmowach. Czasem Hubert „czyta” Uli książki, czasem Ula wtula się w Huberta, a czasem się kłócą (ale tylko czasem!). Pięknie się na tę miłość patrzy <3

%d bloggers like this: