Ta książka mnie oczarowała, czyli „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” Stefana Dardy <3

Są takie książki, które po prostu oczarowują. Niekoniecznie muszą to być wybitne czy wiekopomne dzieła. Wręcz przeciwnie, czasem uwodzą nas pozycje powszechnie uważane za przeciętne albo będące popową, lekką prozą. Bo niektóre książki po prostu mają w sobie to coś. To coś czyli właściwie co? Skojarzenie z dzieciństwem, z młodością? Magia słowa? A może po prostu ich autorzy czują podobnie, przejawiają podobną jak my wrażliwość? Nie wiem, wiem tylko, że niewiele jest powieści o których mogę powiedzieć, że są moje. Dlatego, kiedy na taką trafiam radość jest wielka i koniecznie muszę się Wami podzielić moim odkryciem. Tak jak dziś dzielę się nową serią Stefana Dardy, której pierwsza część Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót jest już w księgarniach!

Powrót jest pierwszą częścią serii, która docelowo ma liczyć aż cztery tomy. Poznajemy w nim Jakuba Domaradzkiego, młodego mężczyznę, który został uniewinniony i właśnie wyszedł z więzienia. Jakub chce rozpocząć nowe życie, jednak szybko okazuje się, że nie będzie to proste, gdyż jego ukochany wuj – jedyna rodzina, którą miał – popełnił samobójstwo. Bohater rusza więc do mieszkania zmarłego, do Przemyśla, gdzie znajduje tajemniczy list pożegnalny. Szybko okazuje się, że śmierć wuja Olgierda nie jest wcale oczywista, wokół Jakuba dziwne zdarzenia mnożą się, jak grzyby po deszczu, a my przeżywamy fascynującą i wciągającą przygodę od której nie sposób się oderwać.

Zacząć trzeba od tego, że Przebudzenie zmarłego czasu to totalny gatunkowy misz-masz. Z okładki książki dowiadujemy się, że mamy w rękach horror kryminalny, ale to nie do końca prawda (przynajmniej w przypadku pierwszego tomu, trzeba pamiętać, że Powrót jest częścią większej całości!). Powieść Dardy to przede wszystkim kryminał z silnie zarysowanym wątkiem obyczajowym i społecznym oraz elementami fantastyki. Horroru w książce jest bardzo niewiele i właściwie dopiero ostatnie strony były naprawdę straszne. Dla mnie nie jest to wadą, wręcz przeciwnie, ale warto zdawać sobie sprawę, że Przebudzenie to zdecydowanie inna powieść niż choćby Starzyzna.

Jednak mimo że gatunkowo nie jest to klasyczny horrror, to już klimat tej opowieści pełen jest grozy, śmierci i najczarniejszych ludzkich lęków. W Przemyślu panuje oblepiający wszystko upał, a słońce rozpala i odurza jednocześnie. Ta gęsta, mroczna atmosfera jest jednak złagodzona przez – tak lubianą w literaturze – atmosferę małego miasteczka. Niewielka społeczność, która pilnie strzeże swoich sekretów, przeszłość, która sięga do teraźniejszości i tajemnice. Ja uwielbiam taki klimat, gdy na sielskim ryneczku, w środku lata, pośród straganów z kwiatami i turystów czai się groza, a najmniejszy ruch boahterów jest śledzony, każdy wie wszystko o każdym i nigdy nie ma pewności, czy ta przemiła sąsiadka z naprzeciwka jest przyjazną duszą czy sekretnym wrogiem. I to właśnie ta atmosfera – z jednej strony przypominająca miłą powieść obyczajową, a z drugiej pełna mroku, który dostrzec można tam, gdzie najmniej się go spodziewamy – jest największą siłą tej powieści i tym, co mnie uwiodło.

Niebezpieczeństwo kryje się w oku sympatycznej staruszki, w ulubionej kawiarni czy w pociągu. No właśnie! W pociągu! Stefan Darda w swojej powieści zrobił coś fantastycznego! Otóż naszpikował ją nawiązaniami do polskiej, klasycznej literatury grozy. Autor przede wszystkim odnosi się do twórczości Stefana Grabińskiego, pisarza, który zupełnie niesłusznie, jest w naszym kraju nieco zapomniany, ale nie tylko. Przebudzenie zmarłego czasu to genialna inspiracja do dalszych lektur, poszukiwań i wynajdywania coraz to nowych literackich tropów. Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam książki w których mogę znaleźć nawiązania do innych dzieł <3

Bardzo mi się też spodobało silne osadzenie Przebudzenia w lokalnej historii i geografii. Ta książka to portret Przemyśla, jego uliczek, klimatu, jego przeszłości. Bardzo cenię takie wstawki w literaturze popularnej, bo dzięki temu zyskuje ona też walor edukacyjny, może stać się inspiracją do podróży i zainteresować czytelnika geografią Polski oraz naszą historią.

Nie da się ukryć, że Przebudzenie zmarłego czasu to literatura rozrywkowa, jednak zarówno styl Stefana Dardy, jego lekkość pióra i swoboda, jak i tematy w książce poruszane sprawiają, że jest to proza popularna najwyższej próby. Jakub Domaradzki to bohater, który ma głębię i potencjał i myślę, że w kolejnych tomach nas jeszcze zaskoczy. Zresztą wszystkie postacie, które przewijają się na kartach książki są  doskonale napisane – przynajmniej na tyle, na ile można tak powiedzieć po pierwszym tomie 🙂


Wiem, że obiektywnie patrząc Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót to po prostu literatura rozrywkowa. Wysokiej próby, ale nadal napisana przede wszystkim po to, by dostarczać radości i odprężenia. Jednak ja się tą książką po prostu zachwyciłam, nie mogłam się od niej oderwać, a gdyby kolejne tomy były już w księgarniach, to sięgnęłabym po nie od razu. Jeśli więc lubicie Stefana Dardę, przepadacie za gatunkami jakimi są horror oraz kryminał, ciągnie Was do małych miasteczek i historycznych tajemnic – sięgajcie śmiało po Przebudzenie zmarłego czasu. Jeśli zaś czujecie, że macie podobny gust literacki co ja, to czytajcie najnowszą powieść Stefana Dardy obowiązkowo!

Moja ocena: 9/10

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

Po więcej fantastyki i horroru zapraszam tu:

Peter Brett Malowany człowiek

Zygmunt Miłoszewski Domofon

Artur Urbanowicz Inkub

%d bloggers like this: