Nazywają mnie śmierć – Klester Cavalcanti – o banalności zła

Notes z Kaczorem Donaldem na okładce, w środku nazwiska ofiar. 35 lat pracy jako płatny morderca. Dzieci, żona, marzenia o zwyczajnym życiu. I 492 zabójstwa na sumieniu. Klester Cavalcanti w swoim reportażu Nazywają mnie śmierć opowiada nam historię Julio Santany – największego płatnego zabójcy w historii. Na przygotowanie tej książki autor poświęcił 7 lat. Rozmawiał z bohaterem reportażu krok po kroku zdobywając jego zaufanie, badał dokumenty, pytał świadków i napisał historię w której próbuje odpowiedzieć na fundamentalne pytania. Jaka jest natura zła? Skąd bierze się ono w ludziach? Co musi się wydarzyć by człowiek był w stanie przekroczyć granicę? W końcu, jak usprawiedliwia się zło, jakich szuka wymówek?

Nazywają mnie śmierć napisana jest w duchu Nowego Dziennikarstwa, więc książkę czyta się niemalże jak powieść. Narrator jest nieobecny i jedynie przekazuje – w sfabularyzowanej formie – to, co usłyszał i przeczytał. Z jednej strony taki styl może być dla czytelnika atrakcyjniejszy, ale z drugiej dla osób przyzwyczajonych do typowych reportaży może być nieco dziwny. Poza tym ten sposób przekazania historii ma też ten minus, że niemalże rezygnując z jakichkolwiek komentarzy odautorskich, zmusza odbiorcę do samodzielnego wysnucia wniosków. A te w przypadku tak specyficznej opowieści mogą być różne. Głównym źródłem z którego czerpał Cavalcanti był sam Julio Santana. Trudno powiedzieć na ile możemy wierzyć jego słowom, na ile jego motywacje podane w książce są autentyczne. Owszem, autor konfrontował opowieści mordercy z innymi źródłami, ale przeżyć wewnętrznych bohatera Nazywają mnie śmierć skonfrontować już się nie da. Tym bardziej jest to istotne w kontekście tego, jak zwyczajnym człowiekiem wydaje się być Julio Santana.

Można by pomyśleć, że opowieść o płatnym zabójcy będzie niczym hollywoodzki film akcji, że jak u Tarantino wyskoczą groźni, twardzi faceci z wielkimi giwerami. Nic bardziej mylnego. Julio z pozoru jest normalnym człowiekiem, a jego historia bywa momentami na wskroś zwyczajna, pospolita. Santana kocha swoją rodzinę, dba o żonę i dzieci. Jest zrównoważony, panuje nad sobą, nie ma w nim agresji, ani przyjemności zabijania. A jednak zarabia na życie w najbardziej przerażający ze sposobów – morduje ludzi. W Nazywają mnie śmierć uderzająca jest właśnie banalność, zwyczajność zła, które wcale nie jest widowiskowe, monumentalne, tylko właśnie takie codzienne, smutne i niepozorne. To zło, które chce znaleźć usprawiedliwienie, zło, które stara się samo siebie racjonalizować i tłumaczyć. Julio Santana nie jest niebezpieczną postacią rodem z filmu akcji, a bezwzględnym człowiekiem, który wkroczył na drogę zbrodni zupełnie przypadkiem, jednak okazała się ona dla niego na tyle wygodna i prosta, że na niej został.

A obok tej opowieści, jakby mimochodem oglądamy portret Brazylii. Państwa pięknego, pełnego nieposkromionej przyrody i przerażającego jednocześnie, w którym codzienne życie naznaczone jest biedą i wojnami domowymi. To jest miejsce brutalne, gdzie tortury stosowane przez oficjalne organy władzy nikogo nie dziwią. Miejsce dzikie, biedne, wręcz bezprawne, gdzie łapówki i ignorowanie niewygodnych spraw przez policję nie zaskakują. To tam rozgrywa się ta smutna przecież historia o tym, jak niewinny chłopak został największym płatnym zabójcą w historii i myślę, że Brazylia też jest bohaterką tej książki współwinną temu, kim stał się Julio Santana.


Nazywają mnie śmierć spodoba się wszystkim, którzy lubią mocną, męską, brutalną prozę. Spodoba się też czytelnikom poszukującym odpowiedzi na pytanie skąd bierze się zło i jakie jest naprawdę. To dobry, ciekawy i wartościowy reportaż, choć nieco zbyt krótki i jednostronny, by nazwać go wybitnym. Ja go Wam polecam, choć zdecydowanie nie jest to książka dla każdego.

Moja ocena: 6/10

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza 🙂

Po więcej reportaży o zbrodniach zapraszam tu:

Ewa Żarska Łowca. Sprawa Trynkiewicza

Richard Lloyd Parry Ludzie, którzy jedzą ciemność

%d bloggers like this: