Podsumowanie kwietnia – kryminały, bookhaul i duuużo kwiatów !

Kwiecień to był dziwny miesiąc. Niby ciągle się coś działo, ciągle latałam czymś strasznie zajęta, ale teraz, kiedy podsumowuję ten czas, mam pustkę w głowie. Na pewno udało mi się wytrwać w postanowieniu regularnego odświeżania bloga i pod tym względem jestem z siebie baaardzo zadowolona, a reszta… No cóż… Bywało lepiej 😉

Przeczytane książki

W kwietniu przeczytałam zaledwie sześć książek (i kilka standardowo rozgrzebałam). To zdecydowanie był też miesiąc literatury popularnej, bo połowa moich lektur to kryminały, dwie zaś należą do szeroko rozumianej fantastyki. Taką mam ostatnio potrzebę, ciągnie mnie do lżejszych, bardziej wciągających pozycji, a ja, jak wiecie, zawsze idę za czytelniczym głosem mojego serca 😉

Najlepszą książką miesiąca bezapelacyjnie został… Inkub Artura UrbanowiczaJeśli chcecie znać więcej szczegółów zapraszam oczywiście do recenzji, a tu tylko napiszę, że jest strasznie, mrocznie i wciągająco. Poza tym wspaniale mi się czytało Zabójczą biel Roberta Galbraitha. Księga M Peng Shepherd i Co o mnie wiesz? Megan Mirandy podobały mi się, ale z zastrzeżeniami.

Najgorszą książką miesiąca zostaje Złota klatka Camilli Lackberg! Przede wszystkim dlatego, że nastawiłam się na thriller psychologiczny, a dostałam tandetną, płytką i szablonową obyczajówkę, naszpikowaną tanimi scenami seksu 🙁 Na kolana nie powalił mnie też Zdrój Barbary Klickiej. Sam pomysł ciekawy, język też, ale zabrakło mi bardziej rozwiniętej fabuły. Gdzieś (nie pamiętam niestety gdzie) przeczytałam, że Zdrój to bardziej szkic literacki, niż skończone dzieło i całkowicie zgadzam się z tym twierdzeniem.

Bookhaul

Kwiecień zakwitł u mnie nowymi książkami i nawet ja doszłam do wniosku, że muszę w mojej biblioteczce zrobić porządek i małą selekcję. Remanent w majowych planach 😀 W końcu moje regały wzbogaciły się aż o 9 pozycji (z czego jedna ma aż trzy tomy!). Na szczęście sporą część z nich już pochłonęłam, o kilku nawet możecie przeczytać na blogu. Ale jedno jest pewne! Ten stos pełen jest naprawdę dobrej literatury rozrywkowej!

Filmy i seriale

No cóż. Kwiecień to nie był miesiąc na oglądanie 😉 Jedyne czym mogę się pochwalić to odświeżenie sobie ostatnich odcinków siódmego sezonu Gry o tron i obejrzenie trzech pierwszych ósmego. Uprzedzając ewentualne pytania – finałowy sezon póki co mnie nie zachwyca, choć bitwa o Winterfell była w miarę strawna. Poza tym byłam w kinie na Avengers: Endgame – głównie ze względu na mojego szacownego małżonka, który jest fanem serii i ciągle pytał, kiedy na to pójdziemy. No to poszliśmy, popcorn był całkiem smaczny 😉

Na blogu

Z tego jestem naprawdę dumna! W kwietniu opublikowałam aż jedenaście postów! Najchętniej zaglądaliście do wpisu o tym co czytać na majówce – zajrzało do niego grubo ponad 500 osób. Otrzymałam też od Was troszkę bardzo miłego feedbacku, mówicie, że polecenia się sprawdziły. Jestem szczęśliwa, że mogłam pomóc <3 Niewiele mniejszą popularnością cieszył się też tekst o tym, czy warto kupić nowe części Pucia. Poza tym interesowało Was życiowo-książkowe podsumowanie marca, najciekawsze nowości z biblioteczki Hubiego i Ulci oraz 25 czytelniczych faktów o mnie.  Na blogu pojawiły się następujące recenzje:

Silva rerum I i II Kristina Sabaliauskaite  

3 razy Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego

Skradzione dziecko Sanjida Kay 

Co o mnie wiesz? Megan Miranda

Księga M Peng Shepherd

Dziewczyna z konbini Sayaka Murata

Rodzinne spotkania, gotowanie i parę słów o mojej młodzieży

Kwiecień był też miesiącem rodzinno-świątecznym. Aż trzy weekendy spędziliśmy na różnego rodzaju spotkaniach rodzinnych, odwiedził nas też mój kuzyn z dziećmi – dużo się działo pod tym względem. Sporo też gotowałam, myślę, że osiągam poziom półpółprofesjonalny w wegetariańskiej i wegańskiej kuchni 😉 Gwiazdą miesiąca były szparagi, które przygotowałam już na pięć sposobów. Fazę szparagową zamierzam kontynuować w maju. A co słychać u moich dzieci? W końcu wiem, że mają tu wiernych fanów? 😉

Ulunia z tygodnia na tydzień jest coraz bystrzejsza, coraz sprytniejsza i coraz bardziej rozgadana. Serio, mówi już tyle słów, że nie umiemy się doliczyć. Uwielbia czytać, bawić się piłką, układa pierwsze wieże z klocków, gotuje coś w swoim garnuszku, a potem karmi całą rodzinę! Ale za to chodzić na razie nie planuje 😉

Za to Syn Wielce Wymowny pozostaje wierny swojej ksywce i buzia mu się nie zamyka. To dziecko nieustannie gada, na każdy temat ma coś do powiedzenia, wykłóca się, pyskuje, tłumaczy, motywuje i wiecznie żartuje. Taki typ, co zrobić 😀 Jego faza artystyczna trwa nadal – codziennie robi nowe dekoracje do swojego pokoju i muszę powiedzieć, że z tygodnia na tydzień są one coraz ciekawsze i coraz ładniejsze 🙂

  • Nie czytałam żadnej z tych książek, ale na razie słabo mi idzie w tej kwestii, bo dopiero ogarniam rzeczywistość z dwójką, a że trafiają mi się tylko mocno charakterne dzieci, to mam co robić. Za to chociaż „Grę o tron” oglądam – tyle dobrego. 😉

    • „Gra o tron” to i tak sukces przy dwóch charakternych maluszkach 😉 <3 Życzę powodzenia i zaczytania – mimo licznych obowiązków 🙂

%d bloggers like this: