3 razy reportaż, czyli książki nominowane do Nagrody im. Kapuścińskiego

Trochę mnie nominacje do tegorocznej Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego rozczarowały. Niby wiadomo, że to tylko wyróżnienie przyznawane przez niewielką grupę subiektywnych osób, ale jednak smutno, kiedy nie zostają dostrzeżone takie wartościowe, mądre pozycje, jak Urobieni Marka Szymaniaka. Tymczasem dwa z trzech reportaży o których dziś piszę, choć niewątpliwie są bardzo dobre, raczej nie zasługują na bycie w najlepszej dziesiątce książek non-fiction, które ukazały się w zeszłym roku.

Agonia. Lekarze i pacjenci w stanie krytycznym Paweł Kapusta

O co chodzi: chodzi o zdrowie, a konkretnie o jego brak. Paweł Kapusta bierze na warsztat polskich lekarzy, pacjentów, a przede wszystkim system w którym funkcjonują. I dochodzi niestety do niewesołych wniosków.

Czy warto: eeee, nooo… Niby warto, ale jeśli macie ochotę przeczytać świetny reportaż o polskiej służbie zdrowia, to ja polecam Małych bogów I i II Pawła Reszki. Książka Kapusty jest świetnia napisana, poruszająca, ale to jednak dość rozproszony zbiór, a część reportaży została opublikowana wcześniej. Tym samym nie ma tu myśli przewodniej czy leitmotivu, który spajałby całość, a mnóstwo istotnych tematów nie zostało w ogóle poruszonych. Innymi słowy: można, ale nie trzeba.

Dla kogo: dla każdego, kto interesuje się systemem polskiej ochrony zdrowia. Jeśli zaś w najbliższym czasie planujecie pobyt w szpitalu albo dłuższe leczenie – nie polecam. Możecie się zdołować i zniechęcić.

Moja ocena: 6/10

Błoto słodsze niż miód Małgorzata Rejmer

O co chodzi: Małgorzata Rejmer zabiera czytelników na niezwykle trudną i bolesną wędrówkę. Idziemy śladami ofiar albańskiego reżimu komunistycznego, który brutalnością, paranoją i horrorem, jaki zgotował swoim obywatelom, może z powodzeniem konkurować w upiornych igrzyskach z Chinami, stalinowskim ZSRR czy z Koreą Północną.

Czy warto: warto, ale… Reportaże Rejmer są napisane pięknym, poetyckim językiem. Choć historie w nich opowiedziane są wstrząsające, to czyta się je niezwykle płynnie i na pewnym – czysto literackim poziomie – przyjemnie. Mimo to nie mogę z ręką na sercu powiedzieć, że Błoto słodsze niż miód mnie zachwyciło. Przede wszystkim zabrakło mi w książce świeżości i oryginalności. Bo choć miejsce o którym pisze autorka jest stosunkowo nowe – mało się czyta i mówi w naszym kraju o Albanii – to już ujęcie tematu dość wtórne. Rejmer skupia się na sytuacji jednostki w totalitaryźmie, na jej uwikłaniu w system, na dramatach, które z publicznych stają się osobiste, a z osobistych publiczne. Na ten temat powiedziano już chyba wszystko, a jeśli nawet nie wszystko, to ja w Błocie nie odnalazłam nic nowego. Szkoda.

Dla kogo: dla osób lubiących pięknie napisane, literackie reportaże. Dla zainteresowanych problematyką jednostki w państwie totalitarnym. Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o Albanii – kraju europejskim, ale jakże dla nas egzotycznym.

Moja ocena: 7/10

Dom z dwiema wieżami Maciej Zaremba Bielawski

O co chodzi: Maciej Zaremba Bielawski pięknie opowiada o swojej rodzinie: o matce, pochodzącej ze zasymilowanej żydowskiej rodziny, ojcu – szlachcicu i reformatorze polskiej psychiatrii, o emigracji pod wpływem wydarzeń 1968 roku, o dzieciństwie, o wojnie, o przeszłości, o Polsce i o wszystkim, co ważne.

Czy warto: warto! To mądra, wnikliwa książka, która ma wiele warstw. Jest to przede wszystkim wspomnienie rodzinne – o matce, o ojcu, o rodzinnym domu i o często trudnych relacjach między najbliższymi ludźmi. Zaremba Bielawski dokonuje też w tej krótkiej opowieści rozliczenia z własną przeszłością. Jednak nie można zapominać, że Dom z dwiema wieżami to bolesna diagnoza polskiego społeczeństwa i polskiego antysemityzmu. Wszystko to razem daje naprawdę wartościową literaturę, ale… dla mnie ta książka nie miała tego niesprecyzowanego czegoś, które sprawia, że słowa zostają z czytelnikiem na zawsze. I choć doceniam jej wielopłaszczyznowość, to jednak nie będzie miała w moim sercu specjalnego miejsca.

Dla kogo: lektura obowiązkowa dla każdego, kto wymachując szabelką opowiada kocopały o tym, że antysemityzmu w Polsce nigdy nie było, tylko Kazimierz Wielki, Irena Sendlerowa i drzewka w Jad Waszem. Poza tym dla wszystkich ceniących dobrą, mądrą literaturę.

Moja ocena: 8/10

%d bloggers like this: