Najciekawsze nowości z biblioteczki Hubiego i Ulci!

Książki dla dzieci… Mój nałóg, moja pasja, moja obsesja. Jakby ukochany Syn Wielce Wymowny nie chciał czytać, to chyba musiałabym wynajmować na godziny jakieś inne dziecko, by mieć z kim poznawać te wszystkie piękne opowieści. Na szczęście Hubi książki lubi, choć nie zawsze ma nie czas, a ja bez (większych) wyrzutów sumienia gromadzę w domu stosy literatury dziecięcej. O niektórych pozycjach piszę Wam tu bardziej szczegółowo, jednak dziś przygotowałam zbiorcze zestawienie tych nowości, które są zbyt krótkie albo zbyt oczywiste, żeby robić o nich osobny wpis, ale nadal bardzo, bardzo warte uwagi. Każdą z nich już przeczytaliśmy, każdą z nich polecamy. Większość pozycji to lektury mojego czterolatka, kilka nadaje się też dla rocznej Królewny Ulewny, a jedna jest na zapas 😉 No i króluje Kicia Kocia, oczywiście.

Nowe Kicie Kocie

Ach, ta Kicia Kocia! Uwielbiamy ją już od lat! Pierwszy tom jej przygód kupiliśmy, kiedy Hubert miał półtora roku i od tego czasu wciąż są to najczęściej czytane historie z naszej biblioteczki! Teraz seria bardzo się rozbudowała – oprócz papierowych przygód sympatycznej kotki, możemy również kupić zeszyty z zadaniami, małe kartonowe książeczki o Nunusiu oraz duże z okienkami. Mogę z dumą powiedzieć, że mamy prawie wszystkie!

Kicia Kocia gra w piłkę Anita Głowińska

W najnowszym tomie przygód Kicia Kocia wyrusza do parku grać w piłkę nożną razem z przyjaciółmi. Dzieci dobrze się bawią, ale przypadkowo gubią piłkę i w ten sposób poznają nowego kolegę, który jeździ na wózku inwalidzkim. Czy dzieci się zaprzyjaźnią? Czy znajdą zabawę, która sprawi radość wszystkim? No pewnie 😉 Bardzo lubię to, w jaki sposób książeczki o Kici Koci wprowadzają maluchom zagadnienie niepełnosprawności – prosty, oczywisty i normalny (wątek ten był już poruszany w Kicia Kocia na placu zabaw, gdzie kotka spotkała niedosłyszącego chłopca). Dzieci niepełnosprawne są dokładnie takie same, jak reszta, a ich ograniczenia z łatwością można pokonać i fantastycznie się z nimi bawić. Także bardzo polecam Wam ten najnowszy tom przygód Kici Koci, to jeden z moich ulubionych (no i promuje ruch na świeżym powietrzu, co jest w dzisiejszych czasach bezcenne!).

Kicia Kocia i Nunuś. W kuchni Anita Głowińska

Kolejna część serii o Kici Koci i jej młodszym braciszku, przeznaczona dla dzieci między pierwszym, a trzecim rokiem życia. Dla naszego roczniaka póki co jest raczej nudna, natomiast chętnie sięga po nią mój czterolatek, który jest fanatykiem Kici Koci w ogóle 😉 W tym odcinku małe kotki razem przygotowują podwieczorek. W tym celu udają się do kuchni, gdzie poznają jej wyposażenie i podstawowe zasady bezpieczeństwa! Książeczka pełna jest wyrażeń dźwiękonaśladowczych, a proste, krótkie zdania i czytelne ilustracje sprawiają, że wydaje się być idealna dla malucha. Mi się bardzo podoba i myślę, że Ulcia do niej dojrzeje, a jeśli nie – trudno. W końcu już parę razy pokazała, że ma zupełnie inny gust literacki niż jej starszy brat 😉

Kicia Kocia i Nunuś. Bardzo fajna rodzina Anita Głowińska

Ach! Te książeczki z okienkami <3 Hubert je kocha i mógłby je przeglądać godzinami (co jest swego rodzaju udręczeniem rodzica, ale nie będziemy już marudzić…). A książeczki z okienkami i z Kicią Kocią? Hit! Mamy już Gdzie jest szczurek?, które czytaliśmy jakiś trylion razy, a teraz męczymy Bardzo fajną rodzinę. W tym tomie przygód kotki ruszają na urodziny pani Kwiatkowej, po drodze zaglądają w okna różnych domów i uczą się, że rodziny mogą być bardzo różne – małe, duże, wielopokoleniowe. To piękna pozycja (bardzo mi się podoba jej kolorystyka, jest taka żywa i wiosenna), która stanowi doskonały pretekst do rozmowy z dzieckiem o różnorodności. Brakuje mi trochę rodziny w której jest na przykład dwóch tatusiów, ale no… Nie marudzę, i tak jest super! 🙂

Dla Hubcia

Zuzia gra w piłkę nożną Liane Schneider Eva Wenzel-Burger

Czyli Syn Wielce Wymowny zaczął piłkarską karierę. Co prawda na zajęciach na które chodzi najmniej lubi ćwiczenia… z piłką, ale książki o futbolu czyta chętnie, również tę o Zuzi 😉 Ja osobiście nie jestem wielką fanką serii Mądra Mysz, nie przepadam za tym stylem ilustracji, a kilka części treściowo było dla mnie nie do przyjęcia. Jednak Hubi je lubi, a akurat ta pozycja jest w porządku. Historia o tym, jak Zuzia zaczyna trenować futbol jest prosta, idealnie dostosowana do możliwości umysłowych i poznawczych przedszkolaka i będzie w sam raz dla dzieci od trzech lat. W ogóle uważam, że wszelkie pozycje zachęcające maluchy do aktywności fizycznej są ważne i warto uzupełniać o nie biblioteczkę.

Kryjówki zwierząt. Bez tajemnic

Kolejna w tym zestawieniu wspaniała książeczka z okienkami. Ale co tu się dziwić, skoro moje dziecko kocha tę formę czytania najbardziej na świecie? Tym razem, zupełnie przypadkiem, trafiliśmy na niezwykłą pozycję! Kryjówki zwierząt bez tajemnic pełna jest perfekcyjnie przygotowanych okienek, czasem wielowarstwowych, czasem o fantazyjnych kształtach – a wszystkie naładowane są ciekawostkami o zwierzętach, ich zwyczajach i domach. Sama miałam z przeglądania jej ogromną frajdę, a moje starsze dziecko po prostu oszalało ze szczęścia! Co mnie bardzo cieszy – seria liczy więcej części! Na pewno uzupełnimy o nie naszą biblioteczkę 🙂

Dla Ulci

Mysi Domek. Sam i Julia. Pobawmy się! 

Seria Mysi Domek to dla mnie absolutny kosmos! Zamiast klasycznych ilustracji królują tu zdjęcia autentycznego domku, wykonanego przez Karinę Schaapman z kartonowych pudeł i papieru mache. Mnóstwo detali, urocze szczegóły, dekoracje w stylu retro tworzą razem niezwykłą atmosferę dzieciństwa. Książeczek z serii jest naprawdę dużo i większość z nich przeznaczona jest dla starszaków, ale Pobawmy się! podobnie jak Urodziny to krótka historyjka z kartonowymi stronami skierowana do maluszków. Na każdej stronie możemy podglądać, jak bawią się dwie myszki: jeżdżą na hulajnodze, grają w kulki, bujają się na huśtawce i oczywiście… czytają książkę :) Sam tekst nie jest specjalnie odkrywczy i dla Urszuli po prostu nudny, ale już obrazki rekompensują wszystko! Są idealne, cudne, zachwycam się nimi ja i zachwyca się nimi moja córeczka.

Huczy jak w Ulu Magdalena Kiełbowicz

Mam taką małą fiksację, że gromadzę książeczki, których bohaterowie mają na imię tak, jak moje dzieci. Póki co mam serię o Chomiku Huberciku i nowość od Wydanictwa Znak Emotikon, czyli tom przygód rezolutnej dziewczynki – Uli Hernik. Ula ma mamę, tatę, który pływa po morzu, małego braciszka, przyrodnią siostrę, babcię, dziadka, pradziadka i całą masę barwnych sąsiadów. Huczy jak w Ulu to urocza opowieść o kolorowej codzienności w rodzinie w której każdy ma coś do powiedzenia. Ponieważ pojawiają się tematy trudne (takie jak choroba, tata pracujący na odległość, bezdomność, rodzina patchworkowa) i to podane w dość bezpośredni sposób, zdecydowanie skierowana jest do starszych dzieci, w wieku mniej więcej wczesnoszkolnym. Dzięki ładnym ilustracjom i dużym literom świetnie nadaje się do samodzielnego czytania. Jak odbierają ją dzieci – z przyczyn oczywistych jeszcze nie wiem, ale mi czytało się ją całkiem miło 🙂

%d bloggers like this: