Powiększenie – Andrew Mayne – recenzja przedpremierowa

Kryminały, thrillery, książki pełne tajemnic i zagadek – to literatura popularna za którą przepadam! Dlatego z ciekawością, ale też dużą dozą wybredności, patrzę na rynek książki i od czasu do czasu wybieram gatunkowe pozycje, które wydają się mieć potencjał. Tak było też z powieściami Andrew Mayne’a. W przypadku tego autora już sam jego życiorys jest wystarczająco niebanalny, by przyciągnąć uwagę, bo Andrew Mayne jest twórcą bestsellerów i … magikiem! Najnowsza seria jego książek opowiada o profesorze Theo Cray’u – naukowcu zajmującym się biologią obliczeniową. W Polsce dotychczas ukazał się pierwszy jej tom – Naturalista i lektura tego thrillera bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Bo okazał się on fascynującą przygodą, przewrotną i pełną emocji, a jego najsilniejszą stroną była niebanalna fabuła (w stopniu w jakim niebanalna może być fabuła thrillera).

Powiększenie to kolejna po Naturaliście część przygód profesora Theo Craya, a jej premiera jest już za chwilę, bo 3 kwietnia :). Tym razem genialny naukowiec, którego mózg pracuje jak najlepszy komputer, musi zmierzyć się z Zabaweczką – tajemniczym i niezwykle groźnym mordercą chłopców. W prywatnym śledztwie Cray używa oczywiście swojej wiedzy biologicznej i informatycznej, a trudności i znaki zapytania piętrzą się jak szalone. No i pytanie! Czy Powiększnie dorównuje bardzo dobremu Naturaliście?

Niestety, nie do końca. Bo jeśliby analizować Powiększenie pod kątem literackim to właściwie nie można napisać zbyt wiele dobrego. Ot, kolejny thriller w którym miesza się absolutnie wszystko, co może przyprawić odbiorców o gęsią skórkę i dreszczyk emocji. Mamy tu więc oczywiście zwyrodniałego mordercę, który jako ofiary wybrał sobie (a jakże!) małe, biedne dzieci, mamy czarną magię i synkretyczne, afroamerykańskie wierzenia, są też miejskie legendy, tajemnice, szczypta obrzydliwości i mnóstwo szybkiej akcji. Główny bohater, Theo Cray, przeżywa oczywiście rozterki zawodowe i życiowe. Zdecydowanie lepiej wypadł pod tym względem Naturalista, w którym autor bardziej skoncentrował historię, nie skacząc po zakręconych pomysłach i fabularnych ozdobnikach. Pierwszy tom przygód profesora Theo Craya był też napisany naprawdę pomysłowo i oryginalnie. W Powiększeniu autor kopiuje rozwiązania fabularne, które sprawdziły się w Naturaliście i właściwie obie książki różnią się od siebie przede wszystkim tym całym pierdolnikiem, który Andrew Mayne funduje nam w Powiększeniu.

Trzeba też pamiętać, że książki o Theo Cray’u, choć pełne technicznych i biologicznych detali nie są szczególnie poznawcze. Naukowa otoczka służy wyróżnieniu w zalewie podobnych powieści, zaciekawieniu czytelnika i wprowadzeniu motywu, który posuwa fabułę do przodu. Nie spodziewajcie się po serii Andrew Mayne’a podręcznika – to po prostu wciągający thriller, w którym wstawki biologiczne i technologiczne pełnią funkcję brokatu, ozdoby, mają przyciągnąć nasz wzrok i odróżnić przygody profesora Theo Craya od innych, podobnych książek. Co więcej, mam wrażenie (jednak jest to tylko wrażenie, bo na lekcjach biologii głównie przysypiałam…), że naukę w powieści Andrew Mayne’a należy traktować z dużym przymróżeniem oka. Tylko… czy to źle? Niekoniecznie, bo Powiększenie Naturalista to literatura popularna, czysto rozrywkowa, czyli taka, której główną funkcją jest zapewnienie zabawy i oderwanie czytelnika od codziennych problemów. A to akurat autorowi wychodzi świetnie.

No właśnie.. Mimo niedoskonałości, które widać gołym okiem, Powiększenie to bardzo dobra, rozrywkowa powieść i polecę ją każdemu, kto ma ochotę po prostu przyjemnie spędzić czas. Dlaczego? Przede wszystkim styl Adrew Mayne’a jest lekki, a mimo sporej ilości naukowych szczegółów, pozbawiony dłużyzn. Krótkie rozdziały, właściwie stosowany suspens, dużo dialogów sprawiają, że nawet pierwszoosobowa narracja w czasie teraźniejszym nie jest dla czytelnika męcząca. Poza tym autor jest naprawdę sprawny językowo, Powiększenie pozbawione jest słownych zgrzytów czy grafomańskich zagrywek. I dzięki temu tę książkę po prostu połyka się w całości! I jasne, wiem, że to wszystko są tanie chwyty z kursów kreatywnego pisania, ale one u Andrew Mayne’a po prostu działają! A skoro działają i dają mnóstwo radości, to ja w to wchodzę! Nie każda powieść musi być artystyczną przygodą, nie każda książka ma dawać intelektualne spełnienie. Powiększenie zostało napisane w innym celu i ten cel został tu jak najbardziej osiągnięty. Jeśli macie ochotę na wciągającą, niewymagającą, lekką i nieodkładalną powieść – Powiększenie to idealna lektura dla Was. Dla mnie to była doskonała rozrywka, w sam raz na stan czytelniczej niemocy i bardziej wymagający życiowo okres. Polecam ją z czystym sumieniem i pełną świadomością jej niedoskonałości 🙂

Moja ocena: 6/10

PS Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B. 🙂

PS 2 Pamiętajcie, żeby kolejne tomy przygód profesora Theo Craya koniecznie czytać po kolei! Powiększenie naszpikowane jest spoilerami i nawiązaniami do poprzedniej części!

%d bloggers like this: