Przegląd oscarowy #1: Faworyta

Oglądanie filmów nominowanych do Oscarów to taka mała tradycja moja i mojego męża. Zazwyczaj startujemy, kiedy tylko pojawi się lista walczących o tę nagrodę. Jednak w tym roku wyjątkowo późno zaczęliśmy. Paskudny wirus wyłączył nas z życia na trzy tygodnie. Chorowaliśmy wszyscy, a najbardziej Królewna Ulewna, która zapadła na obustronne zapalenie uszu. Książki, filmy, blog zeszły na drugi plan. Na szczęście od tygodnia jedyne pozostałości choroby to konieczność przyjmowania antybiotyku i areszt domowy dla Urszulki, więc wreszcie mogliśmy się zabrać za maniakalne oglądanie. Korzystając z dobrodziejstw internetu i multipleksów nadrobiliśmy już sporo zaległości 🙂 Jak wszystko dobrze pójdzie (czyli nikt się nie pochoruje…), to na blogu przedstawię Wam najciekawsze nominowane pozycje. A przegląd oscarowy zaczynam z grubej rury – od filmu, który moim zdaniem jest absolutnie wybitny. Oto…

Faworyta, reż. Yorgos Lanthimos

Anglia, dwór królowej Anny (Olivia Colman), początek XVIII wieku. Kraj uwikłany jest w wojnę, która pochłania ogromne pieniądze i rzuca cień na rządy schorowanej i zniedołężniałej monarchini. O względy królowej walczą dwa stronnictwa, ale tak naprawdę najważniejszą osobą w państwie, z którą każdy polityk musi się liczyć, jest ukochana przyjaciółka Anny – Sarah Churchill (Rachel Weisz). Bliską relację między kobietami zakłóca pojawienie się na dworze młodej Abigail (Emma Stone). Tak rozpoczyna się Faworyta – film, który zdobył aż 10 nominacji do Oscarów (dorównuje mu jedynie Roma). Szansę na statuetki mają zarówno wszystkie trzy aktorki grające główne role, jak i reżyser, scenarzyści, scenografowie, kostiumografowie, operator kamery i montażyści. Oczywiście dzieło Lanthimosa zawalczy również o nagrodę w najważniejszej kategorii – za najlepszy film.

Historia trzech silnych, bezwględnych kobiet, opowiedziana została w przewrotny, ale i mądry sposób. Tak naprawdę trudno stwierdzić kto tu jest zły, kto dobry, kto kogo wykorzystuje i dlaczego. To opowieść o władzy, o miłości, o polityce, w której nie ma pozytywnych i negatywnych bohaterów. W Faworycie każdy manipuluje, każdy dba tylko o swoje, bardzo różnie rozumiane, interesy. Abigail chce chronić siebie, rozumie, że jedynie silna pozycja i pieniądze są w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo i spokój, którego tak bardzo potrzebuje. Sarah kocha władzę, kocha rządzić i decydować. Jest silna, bezwzględna, zdeterminowana i gotowa na wszystko. Najbardziej zagadkową postacią jest królowa Anna, która choć słaba, zdziwaczała, znerwicowana i pragnąca miłości, konsekwentnie prowadzi swoje gry, w których interesy Anglii wydają się być często na drugim miejscu.

Faworyta to opowieść o władzy, którą sprawują kobiety. Prawdziwe, jakże modne ostatnio, herstory. To w rękach kobiet pozostają najistotniejsze decyzje i to właśnie kobiety i ich namiętności są motorem napędowym dla polityki kraju. Z nimi trzeba się liczyć, z nimi walczyć i ich względy pozyskać. Faworyta to naprawdę świetnie napisana historia, ale nie miałaby tej siły rażenia i władzy nad widzem, (który jest całkowicie uwikłany w królewskie rozgrywki!), gdyby nie absolutnie genialna gra Olivii Colman (majstersztyk!), Rachel Weisz (perfekcja!) i Emmy Stone (mistrzostwo!). Każda z aktorek wchodzi na wyżyny swoich umiejętności i absolutnie każda z nich zasługuje co najmniej na oscarową nominację, jednak prawdziwa siła tkwi w chemii, jaką między sobą wytworzyły. To aktorskie trio idealne – histeryczna Anna, twarda Sarah i niewinna (o, czyżby?) Abigail dopełniają się i nawzajem podkręcają. I choć te trzy role robią cały film, to jednak postacie drugo i trzecioplanowe tworzą dla Colman, Weisz i Stone wspaniałe tło i dodatkowo ubarwiają obraz Lanthimosa.

Jednak sukces Faworyty to nie tylko ciekawy scenariusz i doskonała gra aktorska. Dzieło Lanthimosa zasługuje na szczególną uwagę, jako film kostiumowy, który w zgrabny, ciekawy i nienachalny sposób wymyka się konwencji. Owszem, scenografia, atmosfera, kostiumy i charakteryzacja idealnie oddają realia XVIII-wieku. Jednak zarówno muzyka, jak i przede wszystkim sposób kręcenia i zdjęcia daleko odbiegają od typowych obrazów kostiumowych do których przywykliśmy. Angielski dwór jest tu pokazany, jako przerysowane, absurdalne, skrzywione, ale też niepokojące miejsce – tak kreują ten świat reżyser do spółki z Robbiem Rayanem odpowiedzialnym za zdjęcia. A wszystko to okraszone zostało subtelną dawką ironii, pastiszu i kpiny. Królowa budująca w swojej sypialni zagrodę, by urządzić wyścigi homarów czy taniec Sarah podczas balu stanowią akcenty, które zamieniają poważny dramat historyczny w coś więcej. Dzięki tym zabiegom Faworyta stała się kinem nieoczywistym, wysoce artystycznym, które opowiada osobną historię poprzez obraz i dźwięk. Zarazem jest to kino bardzo przystępne dla widza, który ma po prostu ochotę obejrzeć film o władzy.


Faworyta to film kompletny, taki w którym naprawdę trudno doszukać się słabych punktów. Wszystko jest tu doskonałe. Zachwycają detale i zachwyca efekt końcowy. To wspaniałe, inteligentne, przewrotne i niezwykle sprawnie zrealizowane kino, które łączy wysoką wartość artystyczną z doskonałą trzymającą w napięciu rozrywką. Poza tym zachwycą się nim wszyscy, którzy lubią przełamywanie konwencji, zabawę formą i grę zdjęciami. To film dla każdego, kto ceni obrazy doskonałe w treści, jak i w formie. Idźcie do kina na Faworytę, naprawdę warto <3

Moja ocena: 10/10

%d bloggers like this: