3 razy powieść, czyli na skróty przez przeczytane książki

Dziś nadrabiam zaległości blogowe ostatnich miesięcy. Trochę mi się tego nazbierało 😉 O Uldze planowałam napisać już dawno, ale jakoś nie chciało mi się poświęcać tej książce całego posta, Wymazane miało się pojawić w zestawieniach dotyczących Nagrody Nike, ale się biedak Witkowski nie załapał, a Między falami to lektura wakacyjna o której jakoś zapomniałam wspomnieć. Trzy powieści. Jedna bardzo dobra, druga bardzo słaba, a trzecia… A trzecia dla mnie wyjątkowa.

Wymazane Michał Witkowski

O co chodzi: na północnym-wchodzie, w miasteczku Wymazane, w Polsce beznadziei, biedy i tandety rozgrywa się historia miłości Damiana i Alexis. Piękny młody chłopak, trzęsąca miasteczkiem i dość mocno posunięta w latach milionerka, a na dokładkę cała galeria oryginałów, Las, W Którym Rosną Same Trujaki, na wpół zatopione w bagnie bloki i nawiedzone TIR-y.

Czy warto: Witkowskiego ogólnie warto 🙂 Bo to jeden z najzdolniejszych, jeśli nie najzdolniejszy, polski pisarz. Ma niesamowity dar opowieści, genialny słuch, potrafi bawić się formą i słowem, tworzyć postacie, które, mimo że często przerysowane do granic rozsądku, zostają z czytelnikiem. Nie boi się ironii, pastiszu, przesady, kiczu. Witkowski je wręcz kocha! I w tej trudnej formie odnajduje się perfekcyjnie. Zabrakło mi tylko nieco bardziej zwartej fabuły. W połowie książki akcja się trochę rozjechała, jakby autor przestał panować nad swoją powieścią. Ale to nie szkodzi, bo całość czyta się naprawdę genialnie!

Dla kogo: dla fanów Witkowskiego, dla lubiących literaturę trafiającą w samo sedno oraz dla tych, którym nie straszne szczegółowe, barokowe wręcz opisy niekoniecznie estetycznego seksu.

Moja ocena: 7/10

Ulga Natalia Fiedorczuk

O co chodzi: szczerze? Już nie bardzo pamiętam o co tam chodziło. Był studencki romans z niewiernym Niemcem, trudna relacja z matką, zmęczenie codziennością, przemoc domowa, jakieś bardzo luźne skojarzenia z Opowieścią podręcznej i takie tam inne modne wątki. Treści niewiele.

Czy warto: nie! W Uldze brakuje wszystkiego, a zwłaszcza pomysłu na fabułę, która skacze w sposób niekontrolowany. Czytamy romans, potem obyczajową powieść o życiu współczesnych trzydziestolatków, chwilę później pseudoartystyczny bełkot, a na dokładkę jakieś mocno osadzone we współczesności i mocno przesadzone political fiction. Bohaterowie są płascy i oczywiści, zwłaszcza czarny charakter, który jest tak czarny, że czarniej się chyba nie da. Językowo bywa dość pretensjonalnie. Na przykład tak: bezpieczne dźwięki, konstytuujące inną, wiecznotrwałą, bezczasową przestrzeń spokojnego wieczoru ( i żeby nie było, że wyrywam z kontekstu – ten cytat to jest przytoczone w całości zdanie). Albo bywa banalnie. Na przykład tak: wróć! Chwilo, wróć! Dlaczego nie możemy cofnąć się o te sekundy, o te ułamki sekund? I tak dalej, i tak dalej. A jeszcze, jakby tego było mało: Ulga jest po prostu nudna.

Dla kogo: dla nikogo. Na pewno nie jest to wybitna literatura, na pewno nie jest to dobra literatura. Nie jest to nawet bezrefleksyjne czytadło po które można sięgnąć w gorszy dzień. To książka nudna, przegadana, stereotypowa, nieudolnie próbująca przystroić się w artystyczne piórka.

Moja ocena: 2/10

Między falami Sarah Moss

O co chodzi: Zwykła historia zwykłej rodziny, którą dotknęła choroba dziecka, opowiedziana z perspektywy Adama – ojca, który na co dzień zajmuje się domem oraz pracuje naukowo (kolejność nieprzypadkowa).

Czy warto: proza Sarah Moss jest bardzo spokojna i wyważona. Skupiona na codzienności i na cichych, zwyczajnych emocjach. Nie jest to literatura dla każdego, ale jeśli odnajdujecie się w książkach, którym pozornie brak fabuły i w których próżno szukać punktów kulminacyjnych, ekscytującego suspensu i barokowych opisów to bierzcie Między falami w ciemno. To jest dobra literatura, choć specyficzna.

Dla kogo: dla mnie. Dla rodziców, którzy się boją. Czyli dla wszystkich rodziców. Naprawdę. Ta powieść była dla mnie jak terapia, sposób na oswojenie własnych myśli i własnych lęków. Rzadko, naprawdę rzadko, zdarza się, że jakaś książka uczy mnie czegoś, daje mi jakąś konkretną umiejętność albo pozwala przepracować trudne emocje. Między falami dała mi ogromnie dużo, jeśli chodzi o radzenie sobie z lękiem o dzieci. Myślę, że będę do niej wracać.

 Moja ocena: hmmm

  • Tak! Nareszcie ktoś napisał, że „Ulga” nie jest dobrą powieścią! Chociaż ja aż tak po niej nie pojechałam ;).

    • Ja mam w ogóle problem z tym jak Natalia Fiedorczuk pisze, nie rozumiem zachwytów, nie rozumiem tego fenomenu 🙁 CIeszę się, że nie tylko ja patrzę na jej twórczość krytycznie 😉

  • A ostatnio wahałam się czy nie zakupić „Ulgi”… Bardzo niska ocena, ale pieniądze zaooszczędzone 😉

%d bloggers like this: