Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty – Maciej Szymanowicz

Wracamy z Synem Wielce Wymownym, lat trzy i trochę, z przedszkola. Wymownik z dumą trzyma w ręku znaleziony na placu zabaw kamyk (który tak naprawdę tylko wygląda jak kamyk, a w rzeczywistości jest tortem urodzinowym dla mamy). W pewnym momencie moje biedne dziecko się potyka, kamyk/tort wypada mu z rączek i ginie gdzieś w niezliczonych warstwach liści. Mamo! Gdzie jest mój tort? Co się z nim stało? – woła dramatycznie mój zasmucony syn. A moooże… zabrały go krasnoludki? – staram się oderwać biednego Wymownika od jego nieszczęścia. Ale nie udaje się. Hubert patrzy na mnie ze zdziwieniem i mówi smętnie: Mama. Jakie krasnoludki? Tu nie ma krasnoludków. Ja tak myślałem, że ten kamień to porwał wiatr. I wtedy doznałam szoku! Mój Syn Wielce Wymowny, moje dziecko, krew z mojej krwi, kość z mojej kości, nie wierzy w krasnoludki! Tak być nie może! Na szczęście do naszego domu trafiła niedawno nowość od Wydawnictwa Nasza Księgarnia Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty – książka napisana i zilustrowana przez Macieja Szymanowicza. Autora znamy już z naszego ukochanego Roku w krainie czarów (nie zliczę ile razy to czytaliśmy, oglądaliśmy, analizowaliśmy) i myślę, że to będzie idealna pozycja do krasnoludkowej edukacji mojego Syna Wielce Wymownego a.k.a. Szkiełko i Oko. Zaczynamy już teraz, bo czas nas goni! Jeśli nie będziemy działać szybko, to w grudniu może się okazać, że Wymownik neguje istnienie św. Mikołaja! Nie mogę do tego dopuścić 😀

Trochę oczywiście żartuję, ale tylko trochę. Uważam, że dziecięca wiara w magię, czary i niezwykłe istoty jest czymś najcudowniejszym na świecie. Jako mała dziewczynka marzyłam o czarownicach, wróżkach, elfach i krasnoludkach, kilka razy w tygodniu sprawdzałam czy tylna ściana szafy zamieniła się już w przejście do innego świata (kto też tak miał?) i wyobrażałam sobie, że nocą wychodzą na świat olbrzymy (i dlatego dzieci muszą kłaść się spać – żeby ich nie widzieć). Do dziś mi to zresztą zostało i jestem przekonana, że w najpiękniejszych lasach muszą mieszkać elfy, a jeziora zasiedlają wodniki, świtezianki i najady ;). I chcę zarazić tą miłością do tego co nadprzyrodzone i niezwykłe również moje dzieci. Dlatego chętnie zasiedlam nasze półki z książkami pozycjami takimi jak Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty. Bo co to za życie bez odrobiny magii i niezwykłości?

Najnowsza pozycja Macieja Szymanowicza to po prostu kompendium wiedzy o krasnoludkach. W środku nie znajdziemy fabuły, a wyłącznie informacje o tym, jak krasnoludki żyją, co jedzą, co lubią, czego nie lubią, gdzie mieszkają, jakie uprawiają sporty. Dowiemy się czy krasnoludki piszą książki, dlaczego ich nie widzimy, czym podróżują. Oprócz tego dziecko znajdzie wyjaśnienie różnych dziwnych zjawisk, takich jak znikające przedmioty czy potargane włosy rano. Oczywiście wszystko to absolutna fikcja, wymysł wyobraźni autora i absolutnie nie ma w tej książce żadnych kulturalnych odniesień. Jest natomiast całe mnóstwo humoru i jeszcze więcej… krasnoludków!

Krasnoludki to przede wszystkim fantastyczna książka do przeglądania, oglądania, wyszukiwania szczegółów i smaczków. Jest w niej mnóstwo detali, a na ilustracjach można odkrywać wciąż i wciąż nowe rzeczy. No właśnie – najbardziej zachwycają mnie rysunki. Kolorowe, wesołe, bardzo szczegółowe i staranne, pozwalają wejść w świat krasnoludków całkowicie. Maciej Szymanowicz jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych grafików tworzących dla dzieci. Oglądanie jego książek jest prawdziwą przyjemnością dla dorosłego, a do maluchów te rysunki trafiają w stu procentach. Jeśli więc zachwycaliście się Rokiem w krainie czarów to Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty również powinny się Wam spodobać.

Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty nadadzą się zarówno dla malucha (spokojnie można ją przeglądać z dziećmi dwuletnimi), jak i dla przedszkolaka w wieku dowolnym. A myślę, że i zafascynowany światem krasnali pierwszoklasista się zainteresuje. W końcu dla dziecka samodzielnie czytającego może być to naprawdę atrakcyjna rzecz. Pamiętam, że w dzieciństwie miałam podobną książkę i służyła mi naprawdę kilka dobrych lat. Nie mogłam się od opowieści o życiu krasnali oderwać. Ale szczerze mówiąc w naszym domu najbardziej zainteresowaliśmy się nią ja i Wymownikowy Tata. Nasz syn szybko ją przejrzał i pobiegł do swoich spraw. Trochę mu ją potem czytaliśmy i mu się podobała, ale nie dał wyrazu największej admiracji (a jest to błagalny kwik a może przeczytamy jeszcze raaaaz?). Niemniej mam wrażenie, że na Krasnoludki przyjdzie jeszcze pora, bo w ostatnich tygodniach głównie łapaliśmy ostatnie podrygi lata, udzielaliśmy się towarzysko i mało nas było w domu, przy regale z książkami 🙂


Jeśli szukacie kolorowej, wesołej, zabawnej i pięknie zilustrowanej pozycji to Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty Macieja Szymanowicza będą strzałem w dziesiątkę. Fikcyjne kompendium wiedzy o tych małych stworkach powinno sprawić radość dzieciom w różnym wieku, a dodatkowo to absolutnie idealna pozycja na październik. Bo tak jak wiosna należy do elfów, tak jesienią niepodzielnie rządzą krasnoludki zasiedlając grzyby, baśnie i nasze szuflady.

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

Po więcej bajkowych książek dla dzieci zapraszam tu:

Przemysław Wechterowicz Proszę mnie przytulić

Dorota Gellner Miasteczko z bajki 

Agnieszka Ginko Bajki z dżungli i oceanu 

%d bloggers like this: