Co zrobić ze starymi książkami albo o wyrzucaniu literatury na śmietnik

Wyrzuciłbyś książkę na śmietnik? Nie? Książek się nie wyrzuca, bo książki się szanuje? Tak? No właśnie. Czy faktycznie pozbywanie się z domu zalegających na półkach tomów to taka straszna zbrodnia? Czy osoby, które decydują się wystawić karton pełen literatury na śmietnik to moralni przestępcy, intelektualni pariasi, prostacy i analfabeci?

Jakiś czas temu natknęłam się na tekst Diany o tym, dlaczego niszczy książki i wykorzystuje je do zdjęć. Tekst mądry, zgadzam się z nim w całej rozciągłości. A czytając go przypomniałam sobie o pewnej zasłuchanej przeze mnie rozmowie moich dwóch znajomych. Sprawa dotyczyła oeliksowego ogłoszenia, w którym ktoś chciał oddać stare, ale zupełnie niezniszczone książki. Osoba ta nie pragnęła w zamian wiele: symboliczne pudełko czekoladek. Dla moich znajomych takie podejście do sprawy było dość szokujące (tudzież śmieszne), bo jak można książki oddawać, jak można ich nie chcieć?! A w zamian brać słodycze! Wtedy komentarz zostawiłam dla siebie, ale temat jakoś ze mną został i teraz żałuję, że się do dziewczyn nie odezwałam. Bo… ja się z nimi tak bardzo nie zgadzam! No bo powiedzcie mi, co w tym złego/zabawnego/szokującego, że ktoś oddaje to czego nie chce? Przecież książek można się pozbywać z domu z powodów przeróżnych:

1. Nie czytasz już w papierze

Książka to przede wszystkim nośnik treści. Sposób na poznanie czyichś myśli, fascynującej opowieści albo zdobycie wiedzy. Zdecydowanie liczy się to, co w środku*. A to co w środku nie musi być koniecznie w wersji papierowej. Z tym samym tekstem można zapoznać się w wersji cyfrowej i przeczytać w ebooku albo odsłuchać w formie audiobooka. Papier to tylko papier, niektórzy nawet powiedzą, że szkoda drzew. I choćby dlatego ktoś chce pozbyć się książek. Bo ich nie potrzebuje, bo woli inne, nowoczesne formy obcowania z literaturą. Pewnie, że dla niektórych dom bez książek to nie dom. Pokój z regałami pełnymi tomów z literaturą to piękna, dająca poczucie bezpieczeństwa ozdoba. Dla mnie. A dla kogoś może to być tylko kolejna przestrzeń do łapania kurzu. Bo woli ebooki. Bo nie lubi sprzątać. Bo jest uczulony. I dlatego chce książki oddać. Dla mnie spoko.

2. W ogóle nie czytasz, bo nie lubisz

Ktoś może oddać stare książki, bo po prostu nie lubi czytać. No i co z z tego? To znaczy, okej. Fajnie byłoby, gdyby każdy Polak pochłaniał minimum jedną książkę w miesiącu. Ale tak nie jest i przypuszczam, że niestety nigdy nie będzie. Dla mnie to, że ktoś nie czyta nie jest niczym złym czy nawet dziwnym. Czytać warto, bo to rozwija umysł. Jasne. Ale tak samo warto uprawiać regularnie sport, monitorować swój stan zdrowia, dobrze się odżywiać, wychodzić ze swojej strefy komfortu, dbać o kontakty z ludźmi, podróżować i poznawać nowe miejsca itd., itp. Te wszystkie czynności również wpływają na naszą kondycję intelektualną, poczucie odprężenia i ogólny dobrostan. No i przyznajcie się drodzy miłośnicy literatury? Regularnie uprawiacie jogging? Robicie co jakiś czas nowe rzeczy? Rozwijacie swoje talenty plastyczne? No właśnie. Nie da się w życiu lubić wszystkiego, a sposobów na rozwój osobisty i kreatywne spędzanie wolnego czasu jest mnóstwo. Czytanie nie jest warunkiem koniecznym bycia fajnym, mądrym człowiekiem. Można pochłaniać sto książek rocznie, mieć ich w domu dziesięć tysięcy, a być idiotą i burakiem. A można nie czytać wcale i być zajebistą, pełną pasji osobą. Więc jeśli ktoś pozbywa się książek, bo ich zwyczajnie nie czyta (a dostał na przykład w prezencie albo kupił kiedyś w przypływie optymizmu), to dla mnie znaczy, że ich po prostu nie czyta. Nie idę dalej z wnioskami.

3. Nie masz w domu miejsca na nowe książki

Prawdziwy świr książkowy zna jeszcze jeden powód dla którego trzeba się książek pozbyć: brak miejsca. Nawet największe mieszkanie da się doprowadzić do stanu totalnego zawalenia literaturą. Serio, serio. Ja coś o tym wiem, bo nasze 90 metrów kwadratowych zaczyna nam powoli pękać w szwach. I w takiej sytuacji trzeba dokonać selekcji i po prostu pozbyć się tych mniej chcianych dzieci. Nie chcesz oddawać swoich tomów? To masz trzy opcje. Możesz się wyprowadzić do większego mieszkania. Albo możesz przestać robić literackie zakupy. Albo możesz za parę lat mieć problem z wyjściem z własnego domu, bo kolejne stosy zasłoniły drzwi.

No? To którą opcję wybierasz? 😀

4. Dostajesz książki w spadku 

No i jeszcze kolejna sprawa – stare książki po kimś. To straszny problem. Straszny. Moja ciocia, emerytowana polonistka i osoba, która zawsze żyła wśród zakurzonych tomiszczy postanowiła pewnego dnia pozbyć się swojego olbrzymiego dorobku. Myślicie, że ktoś go chciał? Trochę wziął mój tata, trochę wzięliśmy my z Pawłem, ale prawda jest taka, że lwia część jej księgozbioru do niczego się nie nadawała i nikogo nie interesowała. Nawet antykwariuszy. Bo niestety nie jest tak, że antykwariat przyjmie każdą książkę. Nieee. Oni też patrzą na stan danego tomu, a przede wszystkim na jego atrakcyjność dla potencjalnych klientów. W końcu, było nie było, też działają dla zysku. O tym problemie pisał Marcin Wicha w Rzeczach, których nie wyrzuciłem, który musiał pozbyć się biblioteczki po swojej zmarłej mamie.

Nawet jeśli odziedziczona biblioteczka jest pełna teoretycznie wartościowych pozycji, a ty jesteś wielkim bibliofilem to i tak nie przygarniesz jej w całości. Bo patrz pkt 3 Bo to są często książki starsze, które zostały już kilkakrotnie wydane w dużo ładniejszej wersji. Bo to są często książki autorów, którzy się zwyczajnie zdezaktualizowali i dziś nikogo nie interesuje, co mieli do powiedzenia czterdzieści lat temu. Bo część tych książek po prostu macie już w domu. I co? Będziesz dublować tomy w imię kultu papieru? No, nie bardzo…

To co można zrobić ze starymi książkami, które trzeba oddać?

Jest mnóstwo sytuacji w których książek pozbyć się trzeba albo po prostu warto. Nie opłaca się trzymać w domu rzeczy, które nie mają dla nas żadnej wartości (nawet tej sentymentalnej), o których wiemy, że raczej nikt ich nigdy nie użyje. A co zrobić ze starymi tomami? Można je oddać do biblioteki, tylko nie zawsze biblioteka je przyjmie. Można je sprzedać do antykwariatu, tylko nie każdy antykwariat będzie zainteresowany. Można oddać znajomym, pytanie czy będą chcieli je wziąć. Można poszukać kawiarni, która chętnie przyjmie stare książki jako dekorację. Można wykorzystać do zdjęć i tym samym nadać im drugie życie, jak Diana. Można wystawić na OLX-ie za czekoladę i liczyć na to, że w sąsiedztwie znajdzie się jakiś amator zapachu starego papieru. Można włożyć do takich śmiesznych książko-budek (zabijcie mnie, zapomniałam jak to się profesjonalnie nazywa!). A wiecie co jeszcze można (a czasem niestety trzeba) zrobić ze starą książką? Wyrzucić albo oddać na makulturę. A książki na śmietniku to jednak bardzo, bardzo, bardzo smutny widok. Więc próba wydania ich komuś za słodycze jest moim zdaniem dowodem szacunku i miłości do książek, a nie emanacją prostactwa i wtórnego analfabetyzmu.

  • Domatorka na etacie

    Ja zawsze oddaje książki do biblioteki albo staram się wymienić z sąsiadami. Gusta są różne a i książki często wysoko oceniane potrafią rozczarować. Zasadniczo staram się pozbywać książek z domu, bo zwyczajnie brakuje mi miejsca na inne przedmioty, dlatego zamiast kupować – wypożyczam.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

    • Wypożyczanie to świetna opcja 🙂 Ja wypożyczam głównie książki dla dzieci, ale dla siebie też coś czasem 🙂

%d bloggers like this: