Mama – Hélène Delforge, Quentin Gréban

Miałam długą blogową przerwę. Po pierwsze dlatego, że byliśmy całą rodziną na dwutygodniowym urlopie i nie miałam ani czasu, ani ochoty na włączenia komputera. A druga sprawa… Przyznam się Wam, że jest mi ostatnio bardzo trudno. Daję z siebie ogromnie dużo mojej rodzinie. Nie dlatego, że muszę, tylko dlatego, że chcę. Chcę żeby Syn Wielce Wymowny i Paweł po powrocie odpowiednio z przedszkola i z pracy dostali pyszny, ciepły obiad. Chcę, żeby Królewna Ulewna miała moją pełną uwagę, żeby czuła się dopieszczona i ukochana. Chcę, żeby Wymownik wiedział, jak ważny jest dla mnie, chcę mieć dla niego ekskluzywny czas na wspólną zabawę. A kiedy daję z siebie wszystko dzieciom, brakuje mi energii na moje sprawy, takie jak choćby prowadzenie bloga. Wiem, że tak być nie może i że czas, a może przede wszystkim siły, na swoje pasje mieć muszę, bo inaczej błyskawicznie się wypalę. Więc łapię balans 🙂 I wracam do bloga, paradoksalnie tekstem o książce, która opowiada właśnie o macierzyństwie. Oto Mama autorstwa Hélène Delforge i Quentina Grébana.

Mama składa się z dwóch elementów. Pierwszym z nich są przepiękne ilustracje Quentina Grébana na których znajdziemy portrety matek – z różnych czasów, z różnych kultur, w różnych sytuacjach. Jest tu matka hipiska, matka mechaniczka, matka samotna, matka wyruszająca na wojnę. Do każdej ilustracji dodany jest krótki, poetycki tekst Hélène Delforge, który uzupełnia to co namalował Greban.

Teksty Delforge są trochę naiwne, ale do bólu prawdziwe. To głosy wielu matek, niezliczonej ilości kobiet, które łączy bezgraniczna miłość i bezgraniczne oddanie. Każda kobieta, która urodziła dziecko odnajdzie tu cząstkę siebie, odnajdzie tu mały fragment własnych uczuć i myśli. Ja sięgnęłam po Mamę w bardzo trudnym macierzyńsko momencie, kiedy mój Syn Wielce Wymowny przeżywał kulminację buntu, prawdziwy okres burzy i naporu. Zaczęłam czytać te teksty, oglądać ilustracje i… się popłakałam! Ja! Chyba pierwszy raz płakałam nad książką od czasu ostatniego tomu Harry’ego Pottera! Mama do mnie trafiła i wiem, że będę do niej jeszcze wielokrotnie wracać. Może to nie jest wielka literatura i wybitna poezja, ale czy to w tym przypadku ważne? Jest w tej cienkiej książce coś wyjątkowego i coś pięknego. I mi to wystarczy 🙂

Ale uwaga! To nie jest pozycja dla młodszych czytelników! Zamieszczone w niej teksty niejednokrotnie dotyczą tematów trudnych i bolesnych, takich jak strata dziecka czy zmęczenie macierzyństwem. No wiecie, trudno przeczytać potomkowi ten fragment: wampiry, pijawki, złodzieje czasu, pożeracze życia 😉 Ja bym nie ryzykowała 😉 Można ją jednak z maluchem przeglądać, można pokazać mu prześliczne ilustracje i samemu tworzyć o nich opowieści.


Mama to przepięknie wydana, mądra i wzruszająca książka. Taka do oglądania i do poczytania. Do wzruszenia się i do uśmiechania pod nosem. Czasem smutna, czasem radosna, ale bardzo, bardzo prawdziwa. Jeśli szukacie prezentu dla mamy – zarówno tej świeżo upieczonej, jak i tej doświadczonej, ta pozycja będzie idealna. A jeśli same jesteście matkami i macie ochotę po prostu się wzruszyć, to myślę, że będzie to dobry zakup 🙂

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.

%d bloggers like this: