Bajaderka kulturalna #38

Wiem, że wiecie, ale i tak muszę głośno o tym powiedzieć… Jest tak gorąco, że kiedy jem na śniadanie kanapkę z serem, w trakcie posiłku topi się ser. Zamiast kremu do rąk z tubki wypływa płyn. Kilkuminutową przejażdżkę samochodem z domu do przedszkola kończę zlana potem. Makijaż miałam ostatnio na twarzy jakiś miesiąc temu – spływa szybciej niż go nałożę. Jedyne czego teraz tak naprawdę, naprawdę, naprawdę chcę od życia, to być jak te ananasy ze zdjęcia. Zatopić się w chłodnym basenie i nie wychodzić z niego przez kilkanaście godzin. Szkoda tylko, że a) nie mam basenu, b) nawet jakbym basen miała, to i tak nie byłoby kiedy w nim leżeć. Ale przyznajcie! Samo patrzenie na to zdjęcie trochę schładza, prawda? Dobra. Kończę marzenia… Teraz czas na Bajaderkę kulturalną – smaczną, kolorową, a w tym tygodniu pełną książkowych inspiracji. Ciacho w sam raz do weekendowej kawy. Zamiast tuczyć, chłodzi!

Zaczynamy od sierpniowych nowości książkowych. Ja już podzieliłam się z Wami moimi typami, a jeśli chcecie więcej dobra, to wpadajcie tu.

I jeszcze warto zajrzeć tu, bo Marta oprócz zupełnych świeżynek poleca też sporo interesujących wznowień.

No a jak już rozmawiamy o sierpniowych nowościach, to koniecznie zobaczcie jeszcze to zestawienie, bo są tam tytuły, których nie znalazłam nigdzie indziej!

Wiecie co odkładam w nieskończoność? Wizytę u dentysty! Kiedy byłam z Ulciakiem w ciąży okazało się, że a) leczony parę lat temu kanałowo ząb się posypał, b) jedną z ósemek trzeba usunąć. Miałam się zjawić po porodzie, a jak zapewne wiecie poród odbył się już dość dawno temu 😉 Nie mogę się zmusić, ale gdyby moja dentystka podjęła TAKĄ inicjatywę, to byłabym już zapisana na cały cykl zabiegów 😀

A z dobrych wiadomości: wraca Ekspres reporterów! Ja będę czytać <3

Ostatnio uświadomiłam sobie, że cierpię na zaawansowany syndrom oszusta. Dostanę miłą wiadomość od czytelnika*, to myślę sobie, że co on kurczę widzi w tej mojej pisaninie… Ktoś powie, że jestem fajną mamą – tjaaaa, nie widział, jak wczoraj szantażowałam Wymownika i jak na niego nakrzyczałam przedwczoraj. Pochwalą moją kuchnię, a ja a bo to takie proste do zrobienia. No małpa by ugotowała. To w sumie trochę smutne, bo od lat żyję w przekonaniu, że jestem bardzo silną i pewną siebie osobą. Cóż. Chyba jednak nie. Jeśli też tak macie, to na początek przeczytajcie ten wpis. Może pomoże 😉

A jeszcze w temacie pewności siebie bardzo polecam cudowny cykl blogowy u Edyty Zając. W ogóle Edyta jest dla mnie wielką inspiracją, ta dziewczyna jest niesamowita <3

Na koniec wartościowe instagramowe konto. Trochę parentingowe, ale gdyby cały parenting w świeci wyglądał TAK, to świat byłby pięknym, pięknym miejscem. Książki dla dorosłych i dla dzieci, gry, przyroda i mnóstwo szaleństwa. Uwielbiam.

* w ogóle nie znoszę słowa czytelnik, ale nie bardzo mam pomysł jakie inne określenie, by tu pasowało? Tracę sprawność umysłową przez upały… A dla mnie każda osoba, która wchodzi na tego bloga i spędza tu czas to nowy, dobry znajomy z internetu. I partner do ciekawej dyskusji.

  • Bardzo Ci dziękuję za polecenie mojego cyklu <3 Cudownie, że czytasz!

%d bloggers like this: