Pan Trąba i wynalazki – Ziemowit Adamski – recenzja

Są czasem takie dni, że czuję się jak totalna rodzicielska porażka… Nic mi nie wychodzi, mam wrażenie, że żadnemu z moich dzieci nie poświęcam wystarczającej ilości czasu, Ula płacze, a ja nie wiem dlaczego, z Synem Wielce Wymownym ciągle jakieś aferki, afery i aferzyska, a ja krzyczę, denerwuję się, stresuję i przeżywam. Masakra. Przecież chciałam po prostu spędzić z nimi przyjemny dzień, taki, żeby oboje skorzystali, poczuli się ważni i kochani, a tymczasem… porażka goni porażkę. I wtedy przychodzi ten moment. Karmię Królewnę Ulewnę, a po cichu zbliża się do nas Hubi, z książką w ręku. I pyta: mamo, poczytamy? Czytamy więc, Syn Wielce Wymowny przytula się do mnie mocno i moje dzieci (oboje!) grzecznie słuchają. Wtedy czuję, że matką może i jestem mocno średnią, ale miłość do literatury to im już chyba zaszczepiłam 😉 Przynajmniej jedno się udało, a całe to kompulsywne gromadzenie książek ma jednak sens. Dlatego nie mam wyrzutów sumienia, że naszą biblioteczkę wzbogaciły ostatnio nowe pozycje 😀 Bo jeśli już mają być w przyszłości wrażliwymi, otwartymi i myślącymi ludźmi (a głęboko wierzę, że to właśnie daje dzieciom czytanie), to mogę zawalić dom książkami. Zwłaszcza, jeśli są to tak urocze rzeczy, jak Pan Trąba i wynalazki.

pan trąba

Pan Trąba i wynalazki to sympatyczna, wierszowana historia Ludwika Trąby – dość nieudolnego, szalonego wynalazcy, który wciąż wpada na coraz dziwniejsze pomysły. Jakie? A to zrobi dla ukochanej babci szybkie kapcie, wymyśli niewidzialny most albo wystrzeli siebie prosto w kosmos ze specjalnej katapulty. Chyba nie muszę wspominać, że żadna z tych historii nie kończy się dobrze? 😉 Książkę czyta się w jakieś dziesięć – piętnaście minut (z moim Synem Pytalskim to nawet dwadzieścia…), tekstu na stronie jest w sam raz dla trzylatka, który potrafi się już skupić na dłuższej opowieści. Ilustracje są bardzo ładne, niebanalne, duże, a niektóre bardzo szczegółowe. Dzięki temu dziecko ma podwójną przyjemność, oprócz słuchania melodyjnej, wierszowanej opowieści może wizualnie odkrywać kolorowy świat Ludwika Trąby.

Najciekawszy w książce Ziemowita Adamskiego jest oczywiście tekst – rymowany, wesoły, śmieszny i baaaardzo pozytywny. Przygody szalonego wynalazcy czyta się naprawdę wesoło, a podczas lektury cały czas czułam taki przesympatyczny retro klimat, jak u Tuwima czy BrzechwyI nie wiem dlaczego nabrałam apetytu na Koziołka Matołka 😉 I choć autorowi do moich ukochanych mistrzów jeszcze trochę brakuje, to i tak jest bardzo dobrze.

pan trąba

Moim zdaniem ta książka jest urocza, zabawna i daje dużo radości zarówno rodzicowi, jak i dziecku. Ja polecam! A czy Pan Trąba spodobał się mojemu Głównemu Recenzentowi? Cóż… Syn Wielce Wymowny zarządził jej czytanie przed snem. Cały czas słuchał z zaangażowaniem, oglądał obrazki, śmiał się z niektórych fragmentów i dopytywał o istotne w jego ocenie szczegóły. A na koniec stwierdził, że fajna ta książka, tylko trochę nudnaaa. Hmmm… Dzieci nie przestają mnie zadziwiać… Na szczęście już następnego dnia domagał się ponownej lektury. Więc nie było chyba tak najgorzej 😉

pan trąba


Pan Trąba i wynalazki Ziemowita Adamskiego to przyjemna i zabawna pozycja dla przedszkolaków, a także dzieci nieco młodszych, które nie boją się dłuższego tekstu. Sporo jest przy tej książeczce śmiechu, dużo ciekawskich pytań i dziecięcego zaangażowania. A to chyba najważniejsze 🙂

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina 🙂

%d bloggers like this: