Moje najlepsze książki w 2018, czyli podsumowanie pierwszego półrocza

Pozazdrościłam innym blogerom i ja też mam moje zestawienie najlepszych książek pierwszego półrocza 🙂 Uwielbiam robić podsumowania, a okazuje się, że rok 2018 jest dla mnie literacko wyjątkowo dobry. Przeczytałam póki co 37 książek. Nie jest to może liczba oszałamiająca, ale ja nie dla liczb czytam, tylko dla przyjemności. A tej w tym roku miałam już mnóstwo! Wynika to chyba głównie z tego, że nie rzucam się na nowości, sięgam po książki starsze, a w ich wyborze kieruję się wyłącznie własnym gustem – a nie tym, co podeśle mi wydawnictwo lub tym, co modne. Dzięki temu aż 21 pozycji dostało ode mnie na Goodreads 4 lub 5 gwiazdek, a naprawdę nisko oceniłam zaledwie 3 książki 🙂 Można więc powiedzieć, że niemalże każda moja lektura jest choć trochę godna polecenia 🙂

No i cóż… Wychodzi na to, że jednak najbardziej lubię tematykę żydowską, wspomnienia i biografie oraz monumentalne powieści przygodowo-historyczne. W sumie mnie to nie zaskakuje, ale dopiero przejrzenie ocen na moim Goodreads dało mi pełen obraz. Ciekawe jest też to, że wśród najwyżej ocenionych książek znajduje się Rejwach Grynberga, który nie znalazł się w mojej pierwszej trójce faworytów do Nike. I oznacza to moim zdaniem tylko tyle, że odbiór literatury z upływem czasu od przeczytania się zmienia i może warto oceniać i recenzować książki nie na gorąco, ale na przykład miesiąc po przeczytaniu? Hmmm…

Ale że musiałam jakoś najlepsze książki wybrać, zastosowałam jednak kryterium ilości gwiazdek na Goodreads. I oto one 🙂 Moje pięciogwiazdkowe hity. Kolejność zdecydowanie nie jest przypadkowa 😉

w ogrodzie pamięci

Singer. Pejzaże pamięci Agata Tuszyńska

Zdecydowanie mój numer jeden! Dlaczego? Bo opowieść o życiu Isaaka Bashevisa Singera jest tylko pretekstem do przepięknej opowieści o utraconym świecie polskich Żydów. Bo Agata Tuszyńska pisze tak ładnie, a zarazem tak mądrze i obiektywnie prowadzi narrację, że nie da się tej biografii nie pokochać. Bo to tak bardzo mój temat. Bo niewiele jest książek, które tak mocno do mnie trafiły.

W ogrodzie pamięci Joanna Olczak-Ronikier

W sumie to to też mógłby być numer jeden. Bo tu też mamy opowieść o życiu Żydów w Polsce. Bo tu też jest pięknie opowiedziana historia, bo jest czułość, bo jest intymność, bo jest miłość. Ta książka powstała z potrzeby serca, nie z potrzeby pieniędzy czy sławy i to się tu po prostu czuje. Zdecydowanie najlepsze rodzinne wspomnienia, jakie czytałam. Magia.

Rejwach Mikołaj Grynberg

Mała, cienka, niepozorna książka jest dowodem na to, że nie potrzeba wielu słów, nie potrzeba wielkich efektów, by czytelnikiem wstrząsnąć i zmusić go do myślenia. I znowu tematyka żydowska, tym razem bardziej współczesna. I zdecydowanie smutniejsza.

Rzeczy, których nie wyrzuciłem Marcin Wicha

W sumie to mogłabym tu przekopiować to co napisałam o W ogrodzie pamięci, bo te książki wbrew pozorom wiele łączy. Obie są wspomnieniem, obie są bardzo osobiste. Obie są niezwykle czułe i prawdziwe.

Zimowy monarcha Bernard Cornwell

Te legendy arturiańskie w odsłonie niemagicznej łyknęłam błyskawicznie. Byłam wtedy w końcówce ciąży i właśnie takiej powieści potrzebowałam – diabelnie wciągającej, świetnie napisanej, nieodkładalnej. Zbieram się teraz do przeczytania dwóch następnych tomów, ale jakoś cały czas chcę mieć tę przygodę przed sobą 😉

Hrabia Monte Christo Aleskander Dumas

A na koniec absolutnie cudna, przygodowa klasyka. Warta każdej pochłoniętej strony i każdej spędzonej z nią minuty. W tajemnicy przyznam się Wam, że piszę o Hrabim post i niedługo opowiem Wam o tej książce trochę więcej!


A Wy? Zrobiliście takie półroczne podsumowanie? Które książki przeczytane w pierwszych sześciu miesiącach tego roku najbardziej Was porwały?

%d bloggers like this: