3 razy Nike 2018, czyli na skróty przez przeczytane książki

Zawsze myślałam, że jestem królową organizacji. Na szczęście moje drugie dziecko skutecznie wybiło mi takie myśli z głowy 😀 Ostatnio trudno mi się zebrać do pracy, mam strasznego lenia, najchętniej bym tylko czytała książki, jadła czereśnie i śmieszkowała z Królewną Ulewną. A tak przecież nie można żyć! W każdym razie nie można żyć zbyt długo 😉 Całą energię poświęcam dzieciom, a oprócz tego nieudolnie próbuję oszukiwać samą siebie, że mój drugi blog zaraz ruszy i że od jutra to ja się wezmę… A tymczasem, kiedy mam się zabrać do roboty, wspinam się na wyżyny prokrastynacji i wymówkostwa. Po czym biorę w łapki jakąś ciekawą powieść. Także tak. Skrytka też na tym cierpi, a przecież mam Wam tyle ciekawych literackich historii do opowiedzenia! Na pierwszy ogień łapcie te trzy 😉

Nieczułość Martyna Bunda

O co chodzi: Historia pewnej rodziny z kaszubskiej wsi albo opowieść o trzech siostrach i ich matce. Są tu traumy wojenne, miłość, kobieca siła i budząca się do życia czułość.

Czy warto: hmmm. W sumie chyba warto, bo Nieczułość to książka dobra. Dobrze napisana i dobrze opowiedziana historia, pokazująca wojnę i życie z kobiecej perspektywy. Emocje, uczucia i jedyna w swoim rodzaju więź łącząca siostry. To wszystko tu jest i to wszystko sprawia, że o Nieczułości nie można mówić źle. Ale… Dla mnie jest to książka z kategorii whateva, czyli czytało się spoko, tylko w sumie po co. Wiem, że szybko o tej powieści zapomnę, nie zostawiła we mnie żadnego śladu, nie czuję z nią związku i w ogóle to skończyłam ją tylko dlatego, że ją zaczęłam. No nie porwała mnie Martyna Bunda, co zrobić 😉 Dodatkowo cały czas czułam się, jakbym tę historię już kiedyś czytała, jakbym po raz kolejny męczyła t0 samo.

Dla kogo: na pewno nie dla mnie 😉

Moja ocena: 6/10

Duchy Jeremiego Robert Rient

O co chodzi: nastoletni chłopiec musi poradzić sobie z ciężką chorobą matki, trudną przeszłością swojej rodziny i dziedzictwem jaki mu ona zostawiła. Oraz dojrzewaniem.

Czy warto: myślę, że warto. Duchy Jeremiego to książka bardzo emocjonalna, podejmująca tematy trudne, smutne i dołujące. Jednak czyta się ją niezwykle sprawnie i szybko, a proza Roberta Rienta wciąga i choć boli, to trudno ją odłożyć. Wynika to z niewątpliwego talentu autora do prowadzenia narracji i opowiadania historii, ale i z tego, że Robert Rient mocno epatuje tragedią i stosuje skuteczne, choć ograne tricki (jak choćby narracja prowadzona przez dziecko, które cierpi, nie do końca to cierpienie rozumie, ale my czytelnicy dorośli rozumiemy i to boli nas tym bardzo). Kiedy myślę o Duchach to stają mi przed oczami słowa bardzo dobra proza środka.

Dla kogo: dla wszystkich, którzy lubią być przez książkę przeczołgani, zniszczeni i zdołowani. Dla tych, którzy nie boją się silnych emocji i trudnych tematów.

Moja ocena: 7/10

Po trochu Weronika Gogola

O co chodzi: Po trochu to opowieść o dzieciństwie na wsi. O czasach, kiedy życie było proste, a ze śmiercią dopiero się oswajaliśmy.

Czy warto: pewnie! Gogola pisze świetnie, ma lekkość pióra, sprawność narracji i umiejętność tworzenia klimatu w którym czytelnik chce być, zanurzyć się i zostać. Jej opowieści są ciekawe, przesycone czułością, magią codzienności, ale też niepokojem. I takim twardym, góralskim charakterem. I choć to śmierć jest motywem przewodnim historii, które snuje Weronika Gogola, to Po trochu jest książką przyjemną w odbiorze.

Dla kogo: dla wszystkich, którym do szczęścia niepotrzebna trzymająca w napięciu fabuła. Dla każdego, kto lubi opowieści z dzieciństwa i czasami chce zanurzyć się we wspomnieniach.

Moja ocena: 8/10

%d bloggers like this: