Z życia wycięte #1

Zaczynam nowy cykl blogowy! Z życia wycięte to będą migawki: nasze krótkie, rodzinne dialogi (głównie wypowiedzi Syna Bardzo Wymownego) i zdjęcia. Taki miks. Nasza codzienność w pigułce. Dlaczego? Wiecie, stwierdziłam, że muszę lepiej dokumentować chwile. Czas tak szybko umyka. Hubert jeszcze chwilę temu na komputer mówił fonfolon, na odkurzacz kolulacz, a kolor czerwony brzmiał czerwiniije. Jako wybitnie zła matka nie poprawiałam go i cieszyłam się z tych słowotworów. Wiedziałam, że nie będą z nami długo. I faktycznie, dziś wszystkie te urocze przekręcanki znikły, ale na szczęście zastąpiły je coraz bardziej komiczne dialogi i rozmowy <3 Serio! Czasami z Pawłem zwijamy się za jego plecami za śmiechu 😀 Poza tym Syn cudownie konfabuluje (trzylatki tak mają), ma pierwsze głębokie przemyślenia i jest szczery do bólu. Część tych scenek z życia możecie znać, bo była już na Facebooku, ale tam te treści zbyt łatwo umykają i znikają w zalewie nowości. Na blogu będzie mi to łatwiej znaleźć, a i Wy może będziecie mieli z nich trochę radości 😉

Ja ci świat pokażę

Co wieczór, tuż przed wieczornym czytaniem, rozmawiamy sobie z Hubertem. O życiu, o tym, co się w danym dniu wydarzyło. Czasem są to rozmowy poważne. A czasem wcale nie. Tego dnia na tapet wjechało bycie starszym bratem.

– Jesteś starszym bratem, synku. To bardzo ważna rola – mówię patrząc na niego z dumą.

– Taaaaak – odpowiada z rozmysłem Syn Gryzak.

– Jesteś teraz odpowiedzialny za siostrę. Musisz o nią dbać, ale też uczyć nowych rzeczy.

– Taaaaaaak. Ja Ulci wsistko pokażę. Ja jej świat pokażę.

– Synku! – wołam wzruszona, a łzy stają mi w oczach ze wzruszenia.

– Tak! Ja Ulci wsistko pokażę. Kable jej pokażę. Kontakty jej pokażę. Prąd jej pokażę – odpowiada mój dumny i zamyślony Syn.

Nie dla psa kiełbasa

Hubert z tatą wracają ze spaceru. Uśmiechnięci, w doskonałych nastrojach. Hubi w rączce trzyma pięknego kwiatka. Mlecz konkretnie. Z radością na buzi podbiega do mnie i daje mi tego kwiatka.

– Ach! Synku! To dla mnie? Dziękuję! Jak miło, że pomyślałeś o mamusi!

– Nie. To taty kwiatek, nie mamy – oznajmia stanowczo moje dziecko.

– A. Aha. No dobrze kochanie – odpowiadam, a na mojej twarzy maluje się wielkie rozczarowanie.

– Tak! To taty kwiatek, nie mamy! OBEJRZEĆ i ODDAĆ!

Bibliofilia albo o tym, jak stworzyłam potwora

– Hubi, lubisz swoich kolegów z przedszkola?

– Nie!

–  Naprawdę? Nie lubisz żadnego kolegi?

– Nie! Nikogo!

– A lubisz mamę i tatę?

– Nie!

– A babcię i dziadka?

– Nie!

– Ale Huberciku? Naprawdę?

– Nic nie lubię! Nikogo nie lubię! Książki lubię. Nowe!

Panna Ponurewna

Rozmawiam przez telefon z moją babcią i opowiadam o tym, co słychać w naszej uroczej rodzinie.

– I co tam u Ulci? Uśmiecha się już?

– Tak! – odpowiadam z dumą – zaczęła się uśmiechać już w piątym tygodniu życia!

– Och! Magduśka! To wspaniale! Podeślij mi koniecznie jakieś zdjęcia, kiedy się śmieje!

– Wiesz babciu, to chyba nie jest możliwe…

– Jak to? Nie robicie jej zdjęć?! – pyta wstrząśnięta prababcia.

– Nie no. Robimy. Tylko na żadnym się nie uśmiecha. Bo wiesz… Ona się uśmiecha przez jakieś trzy sekundy. Potem to już albo śpi, albo je. Albo ma do nas o coś pretensje.

Miłość braterską miłością braterską, ale…

Hubercik doskonale odnajduje się w roli starszego brata. Jest troskliwy, zaangażowany i opiekuńczy. Wiadomo, bywa też zazdrosny i niedelikatny, ale przecież mój chłopiec nie ma nawet trzech lat! Jest bratem doskonałym i jestem z niego dumna. Niemniej…

– Hubert! Chciałbyś mieć drugą siostrzyczkę? – pyta pewnego dnia babcia.

– ………………… – Hubert milczy.

– Hubert? Chciałbyś drugą siostrę? – drąży bardzo dowcipna babcia.

– Nie!

– Ale jak to Hubisiu? Przecież kochasz swoją siostrzyczkę – babcia nie daje za wygraną.

– Tak! I jedna mi starczy!

%d bloggers like this: