4 książki, które Twoje dziecko pokocha!

Równowaga w przyrodzie musi być zachowana 😉 Ostatnio skarżyłam się na serię Tupcio Chrupcio, która zawiodła mnie na całej linii, więc dziś zamiast odradzać, polecę Wam cztery książki, które Wasze małe dziecko (prawie) na pewno pokocha całym serduchem! Nas te pozycje absolutnie zachwyciły, zakochaliśmy się w nich od pierwszych chwil i sięgamy po nie cały czas. Każda z nich jest dowcipna, przewrotna, mądra i zabawna jednocześnie, a dziecko podczas lektury ma ogromnie dużo radości. Każda z nich jest inna i przeznaczona dla nieco innej grupy wiekowej. Założę się, że dwie z nich znacie, a dwie być może będą dla Was nowością. Wpis powstał z perspektywy dziecka około 3-letniego, ale starałam się tak dobrać nasze hity, żeby znaleźli tu coś dla siebie zarówno rodzice roczniaków, jak dzieci od Huberta nieco starszych 🙂

Bardzo głodna gąsienica Eric Carle

Zaczynamy od absolutnego klasyku, pozycji, która została wydana w 1969 roku i nadal zachwyca kolejne pokolenia maluchów. Bo kto nie zna pięknych książeczek dla dzieci autorstwa Erica Carle’a, z Bardzo głodną gąsienicą na czele? Nie mam wątpliwości, że o tej prostej historii słyszeli wszyscy, ale czy wszyscy mają ją na swoich półkach? No właśnie! Jeśli jeszcze jej nie kupiliście, a macie w domu około rocznego maluszka, to moim zdaniem powinniście pędzić do księgarni 😉 Co ciekawe, Bardzo głodna gąsienica nadal jest u nas w regularnym czytaniu – Hubi lubi od czasu do czasu do niej wrócić i powkładać paluchy w owocowe dziurki.

W książce Erica Carle’a zachwyca nie tylko fabuła, która w prosty i lekki sposób pokazuje dziecku drogę, jaką pokonuje gąsienica, by stać się motylem (zakończenie historii zawsze cieszy!), a starsze dzieci zachęca do nauki pierwszych liczb i dni tygodnia, ale też przepiękne, wykonane techniką kolażu ilustracje, przejrzysta forma i atrakcyjne dziury, w które można wpakować paluszki, udając głodną gąsienicę 🙂

Hans i Matylda Yokococo

A to nasz najnowszy hit (złowiony w bibliotece, ale zaraz kupimy własny egzemplarz)! W tej prostej i krótkiej książeczce, w której główną rolę grają przepiękne rysunki japońskiej ilustratorki, poznajemy historię dwóch kotków: grzecznej i miłej Matyldy oraz psotnego i rozrabiającego Hansa, na którego wszyscy krzyczą. Opowieść jest przewrotna i kończy się w się w dość nieoczekiwany sposób, ale dla mnie najważniejszy jest morał, jaki z niej płynie. Otóż: nie ma czegoś takiego, jak grzeczne dziecko, a w naszych maluchach nieustannie toczą bój potrzeba docenienia i chęć psotnego odkrywania świata.

Widziałam, jak Hubert przeżywał pierwszą lekturę Hansa i Matyldy, jak przy fragmencie Hans, przestań! zrobiło mu się autentycznie przykro. W końcu to są słowa, które mój mały urwis słyszy naprawdę kilkanaście razy dziennie. Widziałam też, jak podziwiał Matyldę która pięknie sprzątała czy grzecznie czytała książeczkę – przecież on też codziennie stara się zyskać naszą aprobatę. I dopiero finał tej opowieści oraz nasza rozmowa po jej zakończeniu wyjaśniła wszystko, a Hubi jakby poczuł się sam ze sobą trochę lepiej. Tak mi się wydaje 🙂 Myślę, że jest to pozycja, która nada się już dla rocznych/półtorarocznych dzieci, ale jak widać cieszy też te niespełna trzyletnie. I one dopiero mogą w pełni zrozumieć jej przekaz.

365 pingwinów Jean-Luc Fromental, Joelle Jolilvet

A to książka, która naprawdę cieszy oko i ucho – i to zarówno to rodzicielskie, jak i to dziecięce. 365 pingwinów to pięknie ilustrowana (utrzymana tylko w pięciu kolorach) rymowana opowieść o pewnej rodzinie do której od 1 stycznia codziennie zaczynają trafiać bardzo dziwne przesyłki. Przesyłki z… pingwinami! Z dnia na dzień jest ich coraz więcej i robi się coraz śmieszniej. Skąd wzięły się te niecodzienne paczki? Jak się zajmować pingwinami? Jak je zmieścić w nie tak znowu dużym domu? I kiedy to wszystko się skończy?

Jest zabawnie, jest mądrze, jest emocjonująco i już dwulatki powinny mieć przy tej książce mnóstwo śmiechu i radości. A im dziecko starsze, tym więcej z 365 pingwinów wyniesie, bo książka ta przybliża maluchom matematykę oraz może wzbudzić w nich zainteresowanie ekologią i problemami naszej planety.

Proszę mnie przytulić Przemysław Wechterowicz Emilia Dziubak

A tę pozycję na pewno znacie 🙂 Jednak nie mogło jej w tym zestawieniu zabraknąć, bo piszę o naszych absolutnie ukochanych książeczkach, a Proszę mnie przytulić zdecydowanie do nich należy. Opowieść o dwóch misiach, które wyruszają na spacer po lesie z misją przytulenia wszystkich jego mieszkańców jest urocza, mądra, zabawna i ma morał, który zawsze chwyta mnie za serce. Do tego przepiękne, niezwykłe ilustracje mojej ukochanej Emilii Dziubak sprawiają, że lektura jest wielką przyjemnością tak dla rodziców, jak i dla dzieci.

Hubert uwielbia tę historię, jednak przekonał się do niej stosunkowo niedawno – wcześniej była dla niego chyba trochę za długa. Dlatego myślę, że Proszę mnie przytulić będzie pewniakiem dla trzylatków, ale dwulatki mogą się nią trochę znużyć. Chociaż wiadomo, to już kwestia bardzo indywidualna.

  • „Proszę mnie przytulić” jest świetne!;)

  • Świetne zestawienie! Ostatnio szukałam czegoś takiego, podczas myślenia nad prezentem dla swojej chrześnicy. Jako, że skończyła dwa latka to chyba postawię na którąś z dwóch ostatnich pozycji na Twojej liście 😉

%d bloggers like this: