Atypowy – 5 powodów, dla których musisz obejrzeć ten serial

Ostatnio oglądam sporo seriali i właściwie większość z nich z takich czy innych powodów warta jest uwagi. Miesiąc temu pisałam Wam o kilku (klik), a już widzę, że muszę przygotować kolejne zestawienie i to właściwie z samymi polecajkami i zachwytami 🙂 Jednak kiedy tak sobie planowałam blogowy rozkład jazdy doszłam do wniosku, że jest jeden serial, który zrobił na mnie na tyle duże wrażenie, a jego treść jest na tyle istotna, że zasługuje on na osobną notkę! I dziś powiem Wam, dlaczego musicie obowiązkowo obejrzeć Atypowego – nową produkcję Netflixa, która zachwyca, ale i budzi wśród widzów kontrowersje. Atypowy to pozycja obowiązkowa dla każdego!

1. Atypowy to doskonale napisana opowieść

Po prostu. To świetna, spójna fabuła, która wciąga, wzrusza, porusza i uzależnia. Nie ma tu dłużyzn, nie ma nudy, nie ma fragmentów przegadanych czy niepotrzebnych. Wszyscy bohaterowie wywołują emocje, każda scena ma sens i naprawdę świetnie i szybko się ten serial ogląda. A w końcu po to przede wszystkim sięgamy po seriale – żeby nas porwały i pozwoliły choć na chwilę zapomnieć o codzienności. Atypowy pod tym względem spełnia swoją rolę idealnie i już choćby z tego powodu warto po niego sięgnąć. Ale nie tylko.

2. Atypowy to amerykańskie życie w wersji bez lukru

Właściwie to należałoby zacząć od tego, że Atypowy wcale nie jest (a w każdym razie nie jest przede wszystkim) historią o nastolatku z autyzmem. To jest opowieść o amerykańskiej rodzinie. Z pozoru dość przeciętnej. Ona – dążąca do perfekcji, sfrustrowana pani domu. On – sympatyczny, poczciwy, ale zdystansowany ojciec, pracujący jako ratownik medyczny. I ich dzieci – trochę zbuntowana, lecz mądra, ambitna i pozytywna Casey oraz Sam – dziwny nastolatek z problemami. Jednak problemy Sama zostały bardzo konkretnie nazwane i raczej nie ma wielkich nadziei, że chłopak kiedyś z nich wyrośnie. Sam ma autyzm i to zaburzenie powoduje, że życie tej typowej amerykańskiej rodziny wcale takie typowe nie jest. A cały smaczego Atypowego leży w tym, że nikt tu nie jest idealny.

W filmach i serialach o chorobach, zaburzeniach i życiowych problemach tkwi pokusa, żeby upiększyć rzeczywistość, postawić choćby jednego z bohaterów na piedestale i zbudować mu pomnik. Twórcom Atypowego udało się tego uniknąć – każdy z bohaterów ma swoje za uszami. Matka, która po kilkunastu latach pełnego poświęceń życia postanawia zerwać się nieco z łańcucha, ojciec, który nie do końca umie zaakceptować inność syna. Siostra, która – choć wzbudza zdecydowanie najwięcej sympatii – też ma sporo za uszami. A już najmniej idealny jest Sam. Lubię takie autentyczne historie, bo one są właśnie najbliżej zwykłego, przeciętnego życia, które nie jest ani dobre, ani złe, tylko różne. I cieszę się, że powstają takie nieoczywiste seriale, zwłaszcza że…

3. Atypowy pokazuje, że wszyscy jesteśmy na swój sposób atypowi

Normalni ludzie nie są idealni, popełniają błędy i często zamiast sympatii budzą w innych irytację czy złość. Takich bohaterów przedstawili nam twórcy Atypowego, jednocześnie pokazując wszystkie postacie występujące w serialu z dużą dozą wyrozumiałości. Atypowy mówi nam wyraźnie: owszem, bywamy beznadziejni. Zdradzamy, mamy nadwagę, robimy głupoty, ranimy innych, nie umiemy się dostosować i odnaleźć w życiu. Jesteśmy irytującym chłopaczkiem, któremu wydaje się, że jest Casanovą, jesteśmy wkurzającą otoczenie kujonką, która szuka siebie w najmniej oczywistych miejscach. Jesteśmy źli, dziwni, brzydcy, popełniamy błędy, ale hej. To normalne. W każdym z nas są dobre i złe strony. Każdy z nas ma swoje demony i właściwie każdy z nas jest na swój – często nieatrakcyjny – sposób atypowy. To piękne i prawdziwe przesłanie, które każdy nastolatek i każda dążąca do perfekcji ofiara Instagrama powinna raz, a dobrze zapamiętać.

4. Główny bohater to (moim zdaniem) bardzo dobrze napisana postać

Sam wcale nie jest miły i nie wzbudza sympatii. W każdym razie nie wzbudza tej sympatii od razu i nie w sposób oczywisty. To mówiący raczej monotonnym głosem dziwak, osoba wyobcowana, momentami irytująca, skupiona na swoich obsesjach, nie okazująca uczuć, szczera do bólu i często w swojej szczerości idąca zdecydowanie za daleko. Z drugiej strony im dalej w serial, tym bardziej zaczynamy z Samem współodczuwać, rozumieć skąd się bierze jego inność, jego zagubienie, a jeśli nas śmieszył – śmieszyć nas przestaje. Uważam, że pokazanie osoby z autyzmem w taki sposób, być może momentami przerysowany, stereotypowy i mocny, wcale nie było złym czy niesprawiedliwym w stosunku do autystyków posunięciem. Przecież serial jest skierowany przede wszystkim do widza neurotypowego, do osób, które z autyzmem nie mają na co dzień nic wspólnego. Trzeba im więc pewne sprawy ukazać w sposób ostrzejszy, mocniejszy, na pewne akcenty położyć mocniejszy nacisk, po to, by zostały dostrzeżone i po to, by je potem wytłumaczyć i wyjaśnić. Moim zdaniem postać Sama jest napisana bardzo dobrze i w żaden sposób nie krzywdzi osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. A dlaczego cały czas podkreślam, że moim zdaniem? Cóż… czas przejść do punktu piątego.

5. Atypowy wzbudza kontrowersje

Wiem, że na tle tych wszystkich zachwytów, które zalały polski internet może się to wydawać dziwne, ale wśród społeczności osób z autyzmem serial wzbudził uczucia co najmniej mieszane. Twórcom zarzuca się przede wszystkim brak konsultacji z osobami dotkniętymi autyzmem (treść serialu konsultowano z rodzinami takich osób, ale raczej w formie nieoficjalnej), to że aktor grający główną rolę jest osobą neurotypową, a także ukazanie autyzmu w sposób stereotypowy i często krzywdzący. Poniżej znajdziecie linki do kilku zagranicznych artykułów na ten temat.

Jest to jednak o tyle ciekawe, że ja mam zupełnie inne odczucia. O części z nich pisałam już w poprzednim punkcie, jednak przede wszystkim dla mnie – osoby, która nigdy nie miała styczności z osobami autystycznymi – ten serial był niezwykle poznawczy i kształcący. Owszem, jest to komedia, rzecz z założenia lekka i mająca wywoływać uśmiech na twarzy. Lecz, wbrew zarzutom krytyków – mi nie było ani razu do śmiechu, kiedy Sam się męczył. W ogóle mam wrażenie, że po obejrzeniu tych paru odcinków trochę lepiej rozumiem zarówno samo zaburzenie jakim jest autyzm, osoby nim dotknięte, jak i ich rodziny. Z drugiej strony cieszę się, że udało mi się dotrzeć do głosów krytycznych, bo dzięki temu mogę spojrzeć na tę problematykę z zupełnie innej perspektywy. Warto obejrzeć Atypowego i – mając na uwadze kontrowersje, jakie wywołał – wyrobić sobie własne zdanie. Spojrzeć na serial trochę inaczej, pomyśleć nad nim i nad tym, co na jego temat mają do powiedzenia osoby najbardziej zainteresowane.


To co? Przekonałam Was? A może widzieliście już Atypowego i podzielicie się wrażeniami? 🙂

 

A tu są linki do krytycznych opinii i recenzji:

Co autystyczna społeczność myśli o Atypowym?

Co Atypowy pokazuje o autyzmie prawidłowo, a co nie?

Atypowy jako stereotypowy obraz autyzmu

  • Agata

    Całkiem przyzwoity serial 🙂 Widziałam chyba w wakacje. Dla mnie najbardziej irytującą i denerwującą postacią tego serialu jest matka. Mam nadzieję, że to się zmieni w 2 sezonie 😉
    Ja na Netflixie nadrabiam teraz „Black Mirror”, polecam Ci też nowość „The End of The F*** World”.

    • A mi jest tej matki strasznie żal. Chciałaby być perfekcyjna, a jest taka pogubiona 😉 „Black Mirror” cały czas oglądam, ale w tempie jeden odcinek na parę tygodni 🙂 A „The End…” jest już na Netflixowej liście 🙂

%d bloggers like this: