Bajaderka kulturalna #26

Kolejny jesienny tydzień za nami. Tym razem pełen emocji, głównie przedszkolnych, bo Syn Gryzak wrócił do swojej placówki oświatowej po ponad dwutygodniowej, chorobowej nieobecności. Spodziewałam się najgorszego, jak się okazało – niesłusznie. Owszem, były trudne chwile, pojawiły się łzy, ale ogólny bilans jest na plus 🙂 Poza tym, kiedy Hubolec jest w przedszkolu, ja mam wreszcie trochę czasu dla siebie i dla bloga. Z jednej strony okropnie tęsknię za tym małym wesołkiem, z drugiej złapanie oddechu było mi naprawdę bardzo, bardzo potrzebne. Do tego cały świat zamienił się w magiczną, październikową krainę i wystarczy wyjść z domu, żeby poczuć się jak w bajce. Uwielbiam taką jesień i taki klimat i cieszę się każdą chwilą. No ale czas kończyć zachwyty – teraz pora na Bajaderkę kulturalną: smaczną, kolorową, a w tym tygodniu trochę blogową i trochę domową. Ciacho w sam raz do weekendowej kawy. I nie tuczy!

Na początek ranking najlepszych blogów książkowych –  może nie do końca kompletny, ale na pewno wart uwagi. W sumie po lekturze mam jeden wniosek – najciekawsze blogi są delikatnie rzecz ujmując mocno niszowe, a im ambitniejszą literaturą się zajmujesz, tym masz bardziej przerąbane 😉

No i prowadzimy te blogi. Charytatywnie, hobbystycznie, korzyści z tego żadne, a za to ile problemów 😉 Nie no, żartuję oczywiście, blogowanie to świetna sprawa, aczkolwiek ma wady, jak wszystko. I ten wpis idealnie te minusy prowadzenia własnej strony internetowej podsumowuje.

Te dodatki do domu ze świata Harry’ego Pottera są tak cudowne, że mogłabym na nie wydać wszystkie oszczędności. Ciekawe czy Paweł zgodzi się na małą, acz kosztowną przemianę naszej sypialni na dormitorium Ravenclaw? Tak, jestem dumnym Krukonem! Pawła zaś przyjęliby z otwartymi ramionami do Hufflepuffu. Tak. Kazałam mu zrobić test…

A już jutro jedna z moich dwóch najbardziej wyczekiwanych serialowych premier jesieni! Pierwszy sezon, mimo kilku niedociągnięć, oglądało mi się naprawdę świetnie, więc mam nadzieję, że i drugi da radę. No co ja zrobię, że uwielbiam kryminały i historie o nastolatkach? 😀

Wiem, że jestem trochę takim cukierniczym nieogarem, ale zawsze, kiedy piekłam decydowałam się na sernik, drożdżówkę, kruche, tort albo muffiny i nie miałam świadomości, że zrobienie ciasta z owocami może być tak banalnie proste i szybkie. W niedzielę zaś urządziłam w domu obiad w stylu jesiennym i szukałam łatwego przepisu, Paweł mnie oświecił. Upiecz placek ze śliwkami powiedział. No i upiekłam. Ten. Wyszedł przepyszny <3

%d bloggers like this: