Z biblioteczki Hubiego #1 – Kicia Kocia i Pucio

Och, ten mój Syn Gryzak! 😀 Kiedy na niego patrzę, ciągle przecieram oczy ze zdumienia. Jeszcze chwilę temu był małym jamochłonem, którego jedynym celem życiowym było pice mleka i spanie, a teraz to już poważny chłopak o charakterystycznej, jedynej w swoim rodzaju osobowości, silnie sprecyzowanych upodobaniach i ogromnej radości życia. Hubi uwielbia się bawić – najbardziej w naśladowanie mamy i taty. Sprząta, gotuje, majsterkuje, dużo rozmawia przez telefon, no i czyta. Ludzie! Ile on czyta! (dla odmiany zupełnie nie interesuje go gra w piłkę, a samochodami bawi się raczej rzadko – woli figurki i odgrywanie scenek. Co jest moim zdaniem doskonałym dowodem na to, że podział na dziewczyńskie i chłopackie zabawy to wierutna bzdura). Hubert uwielbia książki, a rzucone przeze mnie hasło to może coś poczytamy? działa zawsze, wszędzie i przerywa najlepszą (czytaj: najgłupszą) zabawę. Nawet wyrzucanie ubrań z kosza na brudy (które Hubert rozumie, jako robienie prania…)! A jak już bierzemy się za literaturę, to jedna czytelnicza sesja potrafi trwać nawet godzinę! I tak sobie ostatnio pomyślałam, że ta jego pasja jednak się trochę marnuje, bo przecież kupujemy i poznajemy bardzo dużo książeczek dla dzieci. Jedne są przeciętne, inne całkiem fajne, a jeszcze inne tak beznadziejne, że lądują w koszu na śmieci. Ale wśród nich zdarzają się perełki – książki naprawdę genialne i warte polecenia. No, grzechem jest się nimi nie dzielić ze światem! Dlatego od teraz będę polecać ulubioną literaturę Syna Gryzaka. Same najlepsze rzeczy, które u nas w domu sprawdziły się (bo z niektórych książek Hubert po prostu wyrósł) lub nadal sprawdzają się w stu procentach. W końcu wiem, że wśród Was są matki dzieciom i jestem pewna, że nasze polecajki się komuś przydadzą! Zaczynamy jednak od książek, które wielu rodziców już zna, ale są to pozycje bez których nie wyobrażam sobie dziecięcej biblioteczki 🙂

Pucio uczy się mówić i Pucio mówi pierwsze słowa Marta Galewska-Kustra

Książki o Puciu niesamowicie stymulują rozwój mowy. Ładne ilustracje w spokojnych, stonowanych kolorach oraz proste historie z którymi utożsamić się może praktycznie każde dziecko, stanowią doskonałe tło dla językowego treningu. Pierwsza część skierowana jest do dzieci rocznych i uczy podstawowych wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Dla Gryzaka (2 lata i 4 miesiące, mówi dużo, składa zdania, ale nadal ma długą drogę przed sobą) Pucio uczy się mówić jest już od dawna nudne. Pucio mówi pierwsze słowa to natomiast pozycja skierowana do dzieci starszych, moim zdaniem idealna dla wieku 1,5 roku –  3 latka, ale oczywiście wszystko zależy od tempa rozwoju mowy. Autorka jest logopedą i naprawdę widać, że Pucia napisała specjalistka. Duży plus należy się za twarde, kartonowe strony, spis wszystkich wyrażeń na końcu książki oraz instrukcje dla rodziców.

Okej. Muszę się Wam do czegoś przyznać. W tej chwili seria o Puciu jest u nas w totalnej niełasce. Hubert znudził się również drugim tomem, być może dlatego, że większość z puciowych słów zna i mówi. Każde wspólne czytanie kończy się nazywaniem wszystkiego KUPKĄ, ewentualnie PUPKĄ i zaśmiewaniem się z tego łez. Szalenie jest dowcipny ten mój synal… Niemniej obie części bardzo się nam przydały i żałuję tylko, że kupiłam je tak późno.

seria o Kici Koci Anity Głowińskiej

Książki docelowo przeznaczone dla dzieci od 2 do 6 lat, u nas okazały się rewelację, kiedy Gryzak miał około 1,5 roku i do dziś cieszą się niesłabnącą popularnością w naszym ognisku domowym. Nie wiem skąd się wzięła tak ogromna miłość do tej małej, białej kotki? Być może przyczyną jest to, że Hubert uwielbia koty? A może te książki po prostu idealnie trafiają do najmłodszych serduszek?

Kicia Kocia jest kotem, ale poza tym żyje, jak każde inne dziecko. Chodzi do przedszkola, buntuje się, przeżywa różne przygody, uczy się nowych rzeczy i poznaje świat. Każda książeczka opowiada inną historię, a czas czytania to około 5-7 minut. Ilustracje są na każdej stronie, język jest prosty, więc już dwulatek powinien doskonale rozumieć o co chodzi. Świat, który stworzyła Anita Głowińska, to świat zwykłego dziecka – znajomy, zrozumiały, a zarazem fascynujący i pełen zadziwień. Seria o Kici Koci jest bardzo rozbudowana, oprócz zwykłych tomów są też części dedykowane młodszym dzieciom, w których występuje mały braciszek Kici Koci – Nunuś oraz kilka książek o ze zgadywankami i łamigłówkami. Ja zamierzam mieć je wszystkie! Seria o Nunusiu idealnie sprawdzi się dla gryzakowego brata lub siostry, a łamigłówki czekają na nas w przyszłości.

%d bloggers like this: