Zawód: powieściopisarz – Haruki Murakami

Haruki Murakami był jedną z moich pierwszych, prawdziwych literackich fascynacji. Ale to już chyba wiecie, co? 😉 Wszystko zaczęło się od pochłoniętej w wieku lat dwudziestu dwóch Kroniki ptaka nakręcacza, która szybko awansowała do grona najdziwniejszych i najbardziej niesamowitych książek jakie czytałam w życiu. Pamiętam, jakby to było wczoraj, a nie dziesięć lat temu. Było ciepłe lato, a ja jeździłam na straszne praktyki w sądzie (nuda, nuda, nuda i koszmarna piosenka Pitbulla, która leciała co godzinę w jakimś potwornym radiu dla dysko młodzieży), wieczory spędzane na piciu kosmicznych ilości alkoholu w ogródkach piwnych w Gdańsku, nieprzespane noce i  te codzienne podróże do sądu tramwajem z Murakamim pod pachą (swoją drogą, dwudziestolatki to mają zdrowie…). Pamiętam, z jaką fascynacją przewracałam strony i jak bardzo było mi smutno, że czas już wysiadać. Następne powieści Japończyka pochłonęłam już w nieco normalniejszych warunkach, ale właściwie zawsze lekturze towarzyszyły niezwykłe emocje. I gdzieś tak do trzydziestki byłam przekonana, że Murakami jest geniuszem. Potem mi przeszło. Dziś sądzę, że to niezwykle oryginalny i ciekawy pisarz, który potrafi czytelnika chwycić za serce. Lubię jego prosty i czysty styl, tak pięknie kontrastujący z niezwykłością świata, który opisuje. Jednak widzę też, że często ociera się o banał, a niektóre jego powieści są po prostu złe i przekombinowane. Jednak i tak będę kupować (albo dostawać 😉 ) i czytać każdą jego książkę. Dlatego też musiałam sięgnąć po krótki zbiór esejów o prostym i mówiącym wszystko tytule Zawód: powieściopisarz.

Tak. Haruki Murakami w najnowszej książce opowiada czytelnikowi o swoim pisarskim, a więc zawodowym życiu. Nie robi tego w uporządkowany i systematyczny sposób, tylko w luźnej formie eseju opisuje swoje liczne doświadczenia i przemyślenia. Dowiadujemy się skąd czerpie pomysły, jaki ma stosunek do nagród literackich i środowiska pisarzy, jaki tryb życia prowadzi i co to ma wspólnego z byciem efektywnym twórcą, dlaczego w pewnym momencie wyprowadził się za granicę i jak to się w ogóle stało, że zdecydował się stworzyć swoją pierwszą powieść. Dzięki licznym anegdotom i historiom wziętym z życia pisarza lektura nie nuży i nie męczy. Niemniej temat jest na tyle specyficzny i przedstawiony w takiej formie, że nie jest to pozycja, którą będę polecała każdemu. Dlaczego? Cóż… wbrew tytułowi nie jest to ani podręcznik, ani instrukcja jak zostać słynnym autorem, ani dokładna relacja z literackiej ścieżki Murakamiego, a raczej luźny zbiór refleksji i myśli. Przyjęcie takiej formy absolutnie nie jest wadą, ale jeśli ktoś sięga po Zawód: powieściopisarz po to, by poznać od podszewki życie powieściopisarza albo by nauczyć się, jak takim powieściopisarzem zostać, z pewnością się zawiedzie. Owszem, Murakami od czasu do czasu udziela rad, tłumaczy też, jak dany problem wygląda z jego perspektywy, ale te fragmenty nie są w książce kluczowe.

Zawód: powieściopisarz napisany jest w charakterystycznym dla tego autora spokojnym, skromnym i prostym stylu. Bez przechwalania się, bez nadmiernego epatowania swoją osobą. Murakami zachwyca swoją skromnością i traktowaniem siebie w jak najzwyklejszy sposób. Nie kreuje się na natchnionego artystę, a czytelnikowi pokazuje obraz utalentowanego rzemieślnika, który własną, codziennną pracą osiągnął bardzo wiele. W ten sposób z jednej strony odziera postać twórcy z romantycznego mitu, z drugiej wpisuje się w tak popularny obecnie trend coachingowy –  ucząc nas ile można osiągnąć przez systematyczność, upór i dobrą organizację.

Zawód: powieściopisarz z pewnością zainteresuje fanów autora. Sporo w tej książce osobistych historii, sporo wspomnień oraz ciekawostek dotyczących trybu pracy, codzienności i sposobu pisania Murakamiego. Dowiecie się też jak powstawały niektóre z jego powieści. To też interesująca rzecz dla wszystkich aspirujących pisarzy, którzy szukają inspiracji czy też motywacyjnego kopa oraz czytelników ciekawych, jak praca pisarza wygląda od środka. Wszyscy inni (a już zwłaszcza ci, którzy szukają specjalistycznej wiedzy i konkretnych porad) mogą sobie tę pozycję z czystym sumieniem darować.

Moja ocena: 6/10

Po więcej ciekawych esejów zapraszam tu:

Umberto Eco Jak podróżować z łososiem

Martin Pollack Topografia pamięci

  • Mnie też czytało się bardzo przyjemnie 😉 Aczkolwiek nawet nie tyle porad tu nie ma, co opis trybu pracy Murakamiego może mieć demoralizujący wpływ na młodych pisarzy 😛

    • Ale dlaczego? Przecież on jest bardzo systematyczny i podchodzi do pisania zadaniowo 🙂 Natomiast to, jak powstała jego pierwsza książka – to faktycznie może demoralizować 😀

      • Generalnie w świecie, w którym niektórzy mają takie parcie na „wydanie się”, że są w stanie zapłacić za to horrendalne pieniądze (i „skromną” marżę dla takiego „wydalnictwa”), pomimo dziwnego milczenia ze strony poważniejszych wydawnictw, nawoływanie do nieprzejmowania się krytyką wzbudza we mnie pewien opór 😉 No i stwierdzenie (parafrazuję): „najpierw spisz historię, potem zastanów się, o czym ona tak naprawdę mówi” również wydaje się nieco kontrowersyjne 😛

  • Pamiętam, że moje pierwsze spotkanie z Murakamim to była powieść „Kafka nad morzem” – musiałam ją nieco przetrawić, żeby w pełni docenić 🙂 Później były też inne książki, jedne mniej, inne bardziej fascynujące, ale ogólnie z Murakamim się lubię. Na półce czeka jeszcze kilka tytułów, więc pewnie na ten najnowszy przyjdzie czas… za jakiś czas 🙂

%d bloggers like this: