Trzy wciągające seriale, które trzeba obejrzeć

Trzy niewielkie, lokalne społeczności. Ale nie dajcie się zwieść – sielanka i rodzinne szczęście mieszkańców to tylko pozory. Fasada, która pod wpływem tragicznych wydarzeń pęknie, jak kruchy, wiosenny lód, ujawniając niejeden sekret. Oto trzy niesamowicie wciągające opowieści, a każda zaczyna się od śmierci. Trzy seriale. Wszystkie polecam, dla każdego z nich zarwałam noc. Każdy z nich mnie zaintrygował i w jakiś sposób zmusił do myślenia. Oto one.

Broadchurch (sezony 1 i 2)

O co chodzi: nadmorskim miasteczkiem wstrząsa potworna zbrodnia. W tajemniczych okolicznościach ginie dwunastoletni Danny. Śledztwo w sprawie rozpoczyna przeurocza detektyw Ellie Miller i jej antypatyczny zwierzchnik inspektor Alec Hardy. Każdy jest podejrzany, a na światło dzienne wychodzą długo skrywane tajemnice mieszkańców.

Czy warto: tak! Broadchurch to świetnie skonstruowana zagadka i kryminalna fabuła od której po prostu nie można się oderwać. Broadchurch to też drapieżne klify, dzikie morze i codzienne, sekretne życie małego angielskiego miasteczka. To kobiety, które wyglądają jak normalne kobiety, a nie nabotoksowane lalki Barbie. To zwykłe problemy szarych ludzi, którzy pod płaszczykiem zwyczajności skrywają niejedną tajemnicę.

Dla kogo: dla wielbicieli dobrze skonstruowanych, zaskakujących kryminałów i zagadek. Dla osób zmęczonych hollywoodzkim blichtrem, szukających w telewizji czegoś więcej niż tylko ładnych, bezzmarszczkowych twarzy.

Moja ocena: 8/10

13 powodów

O co chodzi: Hannah Baker, młoda i piękna uczennica liceum popełniła samobójstwo. Dlaczego? Co ją do tego skłoniło? Hannah zamiast listu pożegnalnego pozostawia po sobie trzynaście opowieści nagranych na starych kasetach magnetofonowych. Każda z tych opowieści poświęcona jest innej osobie. Osobie, która jest powodem śmierci Hannah. Trzynaście osób, trzynaście powodów przez które życie Hannah Baker się skończyło.

Czy warto: warto, aczkolwiek jest to najsłabsza pozycja w zestawieniu. Historia Hannah jest bardzo ciekawa i porusza ważne tematy, ale mam wrażenie, że całość była trochę niedopracowana, a ostatecznie finał nie do końca mnie przekonał. Do tego akcja zdecydowanie siada w drugiej połowie sezonu, by dopiero w ostatnim odcinku ruszyć znów do przodu. Niemniej jest to naprawdę interesująca, skłaniająca do dyskusji i refleksji, a przede wszystkim bardzo, bardzo wciągająca pozycja.

Dla kogo: dla młodzieży i dla ludzi tęskniących za czasami liceum. Dla rodziców – ku przestrodze.

Moja ocena: 7/10

Wielkie kłamstewka

O co chodzi: położne w Kalifornii, zamożne miasto Monterey tylko z pozoru jest idealnym miejscem. Tak naprawdę społecznością targają liczne konflikty, a każdy ukrywa w szafie jakiegoś mniej lub bardziej śmierdzącego trupa. No właśnie… W tej opowieści od śmierci się wszystko zaczyna, cały smaczek polega na tym, że dopiero w ostatnim odcinku dowiadujemy się nie tylko kto zabił, ale też kogo zabili.

Czy warto: zdecydowanie! Już sam pomysł na odkręcenie fabuły, czyli rozpoczęcie opowieści jej zakończeniem, jest świetny choć, jak można przypuszczać, pochodzi z książki Liane Moriarty na podstawie której powstał serial (znacie tę powieść? faktycznie tak było?). Natomiast sam serial można chwalić za wspaniałą obsadę (moja ukochana Reese Whiterspoon!), doskonałe stopniowanie napięcia, piękne zdjęcia (to dzikie wzburzone morze!), super klimat i babską przyjaźń, która jest na ekranie pokazana przepięknie <3 Ja się bawiłam przewspaniale, Paweł też, bo Wielkie kłamstewka to tylko z pozoru kobieca rzecz.

Dla kogo: dla każdego, kto lubi wciągające, obyczajowe historie ze zagadką w tle. Dla miłośników ładnych ludzi, Kalifornii i doskonałej aktorkiej gry.

Moja ocena: 8,5/10

  • Agata

    Widziałam wszystkie 3 seriale – Broadchurch i Wielkie kłamstewka świetne. 13 Reasons Wy też mnie wciągnęło. Mnie kumpelka wkręciła ostatnio w Jane the Virgin (bardzo specyficzna produkcja, ale to moje ulubione guilty pleassure) – w tydzień obejrzałam 3 sezony 😛 Teraz oglądam Hinterland i Grantchester, ale powoli będę musiała zacząć sobie szukać czegoś nowego.

    • Dzięki! 🙂 Zapisuję tytuły 🙂 Ja teraz cisnę „Grę o tron”, a w ramach guilty pleasure „Magików” na Showmaxie 😀 I jeszcze zaczęłam oglądać „Happy valey” – myślę, że się wkręcę 🙂

  • Na pewno chciałabym obejrzeć ostatnio popularne „13 powodów”. Ale ze względu na to, iż jeden odcinek jakiegokolwiek serialu oglądam na przynajmniej trzy razy, to mam takie zaległości, że aż ciężko to ogarnąć.

    • Oj, ja bym nie dała rady oglądać „13 powodów” partiami 🙂 Obejrzeliśmy z mężem cały sezon w kilka dni i to właściwie tylko dlatego, że mamy w domu dwulatka, który lubi rano wstawać. Inaczej pewnie zarwalibyśmy noc 😀

      • Ja nie mogę pozwolić sobie na zarwanie nocy przez serial, bo od 1,5 roku zarywam je codziennie, gdyż mój syn budzi się po kilka/-naście razy nadal. Dlatego zostaje mi niewiele czasu i siły na nadrobienie serialowych zaległości. 😉

  • Wielkie Kłamstewka widziałam i są świetne, Broadchurch wpisałam na moją listę, ale 13 Powodów to w mojej ocenie totalna strata czasu. Tak strasznie nie podobał mi się ten serial… Nie pojmuję zachwytów. Dla mnie niesie mega zle przesłanie. :/

    • A dlaczego uważasz, że „13 powodów” niesie złe przesłanie? Bo, choć widzę w serialu wady, to jednak przesłanie odebrałam raczej pozytywnie 🙂

      • UWAGA, SPOILERUJĘ.

        Długo o tym dyskutowałam z osobami, które serial oglądały i wiele sporów z tych dyskusji wynikało. 😉 Ja jestem takiego zdania, że o ile nie można powiedzieć, że Hannah nie miała powodów, by zrobić to, co zrobiła, o tyle połowa z tych rzeczy wydarzyła się, bo sama do tego doprowadziła. Ona staczała się po równi pochyłej i nie miała najmniejszego zamiaru się zatrzymać. Dla mnie momentem przełomowym, kiedy uznałam, że to co oglądam jest po prostu złe, była jej decyzja o wejściu do jacuzzi z człowiekiem, o którym wiedziała, że jest potworem. Nie ważne, że nie byli sam na sam, dla mnie to była decyzja, która przekreśliła w moich oczach jej całe postępowanie i motywacje, całą logikę i wszelkie próby odbicia się od dna. Wkładanie ręki do klatki tygrysa i zaskoczenie, że Ci ją odgryzł.

        13 RW to serial o cholernie ważnych rzeczach, bo zdecydowanie gwałt, prześladowanie i nękanie to są rzeczy, które nie mogą być społecznym tabu i o nich należy rozmawiać, należy uświadamiać. Tylko ja odbieram ten serial jako opowieść o skrzywdzonej nastolatce, która odebrała sobie życie i zrobiła z tego show. Zemsta zza światów zamiast reakcji, działania i odpowiedniej postawy w trakcie. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest jedna płaszczyzna, że tam jest problem depresji, lęku przed napiętnowaniem, a nawet problem klasy społecznej i idącej za nią wiarygodności, bo przecież złoty chłopiec versus dość wyobcowana, przeciętna dziewczyna. Ale to tym gorsze przesłanie w tym widzę, że ona postanowiła się jednak poddać. Tym gorzej to odbieram, bo każda realna dziewczyna postawiona w takiej sytuacji, gdzie jej słowo przeciwko słowu oprawcy ma mniejszą moc, może w tym momencie poczuć, że nie warto walczyć o nic. Dla mnie takie przesłanie jest tragiczne.
        Jej „ostatnia próba” także, bo poszła po pomoc i nie chciała powiedzieć, co zaszło. Oczekiwała od pedagoga wsparcia, pomocy, ruchu, ale z drugiej strony nie chciała, żeby cokolwiek zrobił. Nie podała mu nazwiska, nie pozwoliła mu na ruszenie sprawy. I znowu kontrargumentując – wiem, że zrobiła to ze strachu i bezsilności, ale to NIE JEST dobre przesłanie.

        I ostatnia rzecz, która chyba najbardziej mnie wkurzyła, to jej fochy i bzdurne podchody do Claya. I jej żal, że nie powiedział jej, że coś do niej czuje, kiedy żyła. No proszę Cię… Dlaczego on miał to zrobić? Dlaczego ona nie mogła? Dlaczego on jest tu postawiony wśród winnych jej śmierci? To jest paranoja.

        Mam do tego serialu naprawdę wiele zarzutów. I zupełnie nie pojmuję tego, że zyskał taki hype. Jeśli udało Ci się wyciągnąć z niego coś dobrego, to super, ale ja niestety nie podołałam. 😉

%d bloggers like this: