Polskie książki, które muszę przeczytać

Jakiś czas temu pisałam o mojej klasycznej liście wstydu (klik), dziś zaś czas na kolejną porcję książkowych zaległości. Pora na literaturę polską! Znowu, podobnie jak w przypadku klasyki, nie jest ze mną tak najgorzej, bo staram się regularnie poznawać naszych autorów. Mimo to nadal odnoszę wrażenie, że mam spore braki. Wynika to przede wszystkim z tego, że rodzimą literaturę współczesną zaczęłam odkrywać stosunkowo późno i długo nie byłam do niej przekonana. Wydawało mi się, że to przekombinowane, pseudoartystyczne książki, które mnie po prostu znudzą. Nie wiem, jak mogłam być tak głupia 😀 Przełomem – nie tylko w podejściu do krajowych autorów, ale też do literatury w ogóle – była dla mnie Morfina Szczepana Twardocha (klik). Po tej powieści moje czytanie stopniowo zaczynało się zmieniać, ale to chyba temat na osobny wpis. A dziś chciałbym opowiedzieć Wam o polskich książkach, które są moimi wielkimi, wielkimi wyrzutami sumienia. To nie jest wyzwanie czytelnicze, a lista jest długa i bezterminowa, ale z pewnością za jakiś czas sprawdzę, jak mi poszło. Wiele z tych książek mam już w domu albo na wirtualnej półce, więc zadanie jest ułatwione. No i znajdziecie tu totalny misz-masz. Obok współczesnych powieści jest reportaż, obok reportażu fantastyka, klasyka, a nawet kryminał. Starałam się zawęzić listę do książek starszych, ale wepchnęły się tu też dwie nowości na które mam gigantyczną ochotę. To co? Ciekawi jakie mam zaległości w naszej krajowej literaturze?

1. Joanna Bator Piaskowa góra Chmurdalia

2. Jacek Dehnel Lala

3. Jacek Dukaj Lód

4. Gaja Grzegorzewska Żniwiarz

5. Jacek Hugo-Bader Dzienniki kołymskie

6. Ryszard Kapuściński Imperium

7. Stanisław Lem Solaris

8. Wiesław Myśliwski Traktat o łuskaniu fasoli

9. Anna Maria Nowakowska Dziunia

10. Joanna Olczak-Ronikier W ogrodzie pamięci

11. Łukasz Orbitowski Szczęśliwa ziemia

12. Jan Potocki Rękopis znaleziony w Saragossie

13. Filip Springer 13 pięter

14. Filip Springer Miedzianka. Historia znikania

15. Ziemowit Szczerek Przyjdzie Mordor i nas zje

16. Agata Tuszyńska Rodzinna historia lęku

17. Marcin Wicha Rzeczy, których nie wyrzuciłem

18. Michał Witkowski Lubiewo

19. Stefan Żeromski Dzieje grzechu

20. Jakub Żulczyk Wzgórze psów


A Ty? Jakie polskie książki masz na swojej liście wstydu? 😉

  • Agata

    Z polską współczesną literaturą piękną to u mnie kiepściutko :/ Z Twojej listy czytałam tylko „Lalę” i bardzo mi się podobała. Na mojej liście na pewno znalazłoby się „Ciemno, prawie noc” Bator, „Lód” , „Imperium”, książki Filipa Springera. No i tę „Morfinę” też przydałoby się przeczytać 😉

    • „Ciemno, prawie noc” czytałam, a właściwie słuchałam audiobooka podczas spacerów z moim synkiem. Była jesień, puste ulice i ta książka weszła mi do głowy tak mocno, że do dziś, kiedy przechodzę tymi trasami, to mi się przypominają te wszystkie potworności o których pisała Bator 😉 Ale książka, moim zdaniem, bardzo dobra 🙂

  • Z Twojej listy nie czytałam chyba z trzech książek, ale akurat nie mam ich na liście wstydu, nie planowałam ich czytać (no może Żulczyka, ale poczekam aż trochę ochłoną emocje i pojawią się zdystansowane recenzje 😉 Za to bardzo gorąco namawiam, żeby Myśliwskiego przepchnąć na początek kolejki, bo jestem bardzo ciekawa, czy spodoba Ci się tak bardzo jak mnie 🙂 No i Wichę, bo to taka ładna książka – niby osobista, a jednak czytelnik też może w niej jakieś tam swoje wspomnienia, spostrzeżenia znaleźć 🙂

  • Nie nazywałabym tego listą wstydu, ale „listą zadań” 🙂

  • Bardzo mi się podobał „Rękopis znaleziony…”. Za to „Solaris” zupełnie do mnie nie trafiło, może kiedyś jeszcze zmienię zdanie. Z „Dziejami grzechu” też jestem na nie, ale ja to w ogóle Żeromskiego nie lubię.
    Nie mam czegoś, co nazwałabym „listą wstydu” – są książki, których nie czytałam, są takie, które czytałam. Z racji studiów prawdopodobnie czytałam więcej polskiej literatury niż przeciętny czytelnik, ale to nie zmienia faktu, że nie ma się ani czym chwalić, ani smucić – braki będą zawsze i fajnie wiedzieć, co się chce nadrobić, a czego nie.

    • Żeromski to dla mnie zagadka. W liceum czytaliśmy dwie lektury – „Ludzi bezdomnych” i „Przedwiośnie”. Pierwsza to moja najgorsza szkolno-lekturowa trauma. Okropnie ją wspominam i wynudziłam się przy niej, jak mops. A „Przedwiośnie” mnie zachwyciło. Teraz sama nie wiem czy lubię Żeromskiego czy nie. Muszę to zweryfikować i dać mu trzecią szansę 😉 Z Lemem też nie mam najlepszych wspomnień ze szkoły. „Opowieści o pilocie Pirxie” to było wtedy najgorsze zło i potem długo, długo nie mogłam się przemóc 😉

      Co do „listy wstydu”, zgadzam się 🙂 Ale ten „wstyd” to tak tylko humorystycznie jest wstydem 😉 Niemniej są na tej liście książki, które chcę przeczytać od tak długiego czasu (Lem, Żeromski, Myśliwski), że już naprawdę wypadałoby 😉

  • ktrya

    Bator bym odpuściła, to nie jest dobra pisarka. Trudno mi pojąć decyzję jury, która przyznała jej Nike i to za „Ciemno, prawie noc”.
    Dehnel jak najbardziej tak – czytałam jego najnowszą: „Krivoklat” – świetna.
    Dukaj – po prostu nie dla mnie, najlepiej czytało mi się jego „Wrońca”. Doceniam jego kunszt i wizję świata, ale nie zostanę jego fanką.
    Grzegorzewska – autorka kryminałów, która ratuje honor polskiego współczesnego kryminału. Naprawdę dobre książki pisze, bardziej bym Ci polecała „Topielca” – dostał zresztą nagrodę Wielkiego Kalibru.
    Hugo-Bader – znajduje się na mojej liście wstydu, kiedyś w końcu przeczytam.
    Kapuściński – niestety, kiedy wyszło na jaw, że nie był rzetelnym reporterem, część rzeczy wymyślił, nie potrafię zaufać temu co napisał, poza tym „Imperium” nie był reportażem, który dobrze mi się czytało, nudził mnie
    Lem – no niby powinnam, ale nie lubię SF, więc sobie daruję
    Myśliwski – jak najbardziej tak! i „Kamień na kamieniu” też polecam. Czekam, aż znajdę czas na spokojne czytanie pozostałych jego książek.
    Nowakowska – nie znam 😮
    Olczak-Ronikier – to chyba ona jest autorką biografii Kossaka, nie? Jeśli tak, to czeka ta książka u mnie na swoją kolej.
    Orbitowski – o tym tytule nie słyszałam, „Inna dusza” jest dobra, choć mnie nie zachwyciła
    Potocki – znam tylko film, wybitne dzieło!
    Springer – 13 pięter – tak jak najbardziej, „Miedzianka” rozczarowuje i nudzi… więc może przeczytaj w odwrotnej kolejności, to nie będziesz miała takiego wrażenia 😉
    Szczerek – owszem trzeba przeczytać!
    Tuszyńska – nie znam
    Wicha – a nie myślałaś o pierwszej jego książce: „Jak nie pokochałem designu”, myślę, że jej znajomość będzie dobrym kontekstem porównawczym dla tej nowszej
    Witkowski – ekhem… nie trawię go i już.
    Żeromski – no nie jest może na mojej liście wstydu, wszak poznałam inne dzieła Żeromskiego, ale wiem, że to jest gdzieś nie przeczytane, nie wiem, czy zdążę w tym życiu ją przeczytać, a nie bardzo mi się śpieszy 😉
    Żulczyk – po „Instytucie” sobie go podarowałam, ale może się mylę?

    U mnie na liście powinno pojawić się coś Gretkowskiej i pewnie wiele innych, których w tej chwili nie przypomnę sobie.

    • A mi się akurat „Ciemno, prawie noc” podobało. Słuchałam audiobooka i może nie jest to najwybitniejsza polska proza, jaką czytałam w ostatnich latach, ale ta książka coś we mnie poruszyła 🙂 Stąd plan na „Piaskową górę” i „Chmurdalię” 🙂

      Dukaja, Szczerka, Orbitowskiego (jestem wielką fanką „Innej duszy”!), Dehnela (Krivoklat! <3) też już coś tam czytałam i wrażenia były bardzo, bardzo pozytywne <3 Podobnie z Kapuścińskim, bardzo lubię jego książki, ale zaczęłam je traktować bardziej, jak beletrystykę, mam większy dystans. Swoją drogą jego biografię autorstwa Domosławskiego też bardzo chcę przeczytać 🙂

      Grzegorzewska, jak zaiskrzy to pewnie pójdzie cała do przeczytania. Lubię bardzo dobre kryminały i nigdy nie mam dość 🙂

      Olczak-Ronikier napisała biografię Korczaka, którą też zresztą mam na półce 🙂

  • Wstydu nie ma, jest dobry plan działania 🙂

  • Bator i Witkowski na mojej liście też się znajdują. U mnie lista wstydu ma wieeele pozycji, a ciągle pojawia się coś nowego i tamte książki jakoś dalej leżą i czekają na swoją kolej.

  • Okiem Wielkiej Siostry

    Mam tak dużo polskich książek do nadrobienia, że aż strach. Ostatnio zaczęłam czytać Dehnela (tknięta wyrzutami sumienia) i się zachwyciłam. Oby tak było dalej. Z Twojej listy znam genialne „Solaris” i niezbyt porywającą „Szczęśliwą ziemię” – Orbitowski uwiódł mnie książkami „Tracę ciepło” i „Święty Wrocław”, niestety „Szczęśliwa ziemia” okazała się miałka. No i „Lubiewo”!, które chyba będę musiała przeczytać jeszcze raz, bo niestety poznałam je w wersji audio i to był błąd ;).

    • Ja czytałam Orbitowskiego „Inną duszę” i byłam zachwycona tą książką 🙂 Teraz chcę poznać kolejne i „Szczęśliwa ziemia” najbardziej mnie skusiła opisem fabuły 🙂 Mam już zresztą w domu, więc zobaczymy czy zaiskrzy 🙂

  • Mam dość podobno podejście, jakie ty miałaś kiedyś, i… to całkowity przypadek, ale wypożyczyłam w tym miesiącu Morfinę i dzisiaj pewnie ją zacznę 😀 Do polskiej fantastyki natomiast przekonał mnie Wegner i jego „Opowieści z Meekhańskiego pogranicza” 🙂 Sama chcę przeczytać Żulczyka, Dukaja, Lema i Orbitowskiego z tej listy, Joanny Bator mam „Japoński Wachlarz” i też się zaraz będę do tego brać. Ogólnie to sama mam mnóstwo zaległości w polskiej literaturze. W klasyce zresztą tak samo 🙂

%d bloggers like this: