Cykl o komisarzu Mortce, czyli moja nowa kryminalna miłość

Nie myślcie sobie 😉 Ja to się wcale tak łatwo nie zakochuję, a już zwłaszcza w kryminałach. Być może jest tak dlatego, że przeczytałam ich w życiu sporo i jestem zblazowana, a być może dlatego, że duża część kryminałów, które wychodzą na polskim rynku wydawniczym to po prostu słabe, napisane na kolanie książki? Dość powiedzieć, że od kiedy prowadzę bloga do mojej listy ulubionych kryminalistów dołączyły raptem dwa nazwiska (no i trzecie nazwisko dołącza właśnie teraz). Plus jest jeszcze Remigiusz Mróz, ale jego powieści to bardziej guilty pleasure i lektury relaksacyjne, które lubię bardzo, ale nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że jest to jakoś wyjątkowa dobra literatura. W każdym razie niełatwo mi zaimponować, nie łatwo mnie porwać i wciągnąć bez reszty. A Wojciechowi Chmielarzowi się to udało – cykl o komisarzu Mortce pokochałam całym moim marudnym sercem! Dlatego nie mam dziś innego wyjścia i muszę się z Wami tym dobrem podzielić 😀

O co chodzi?

Cykl o komisarzu Mortce to wciągające kryminały z silnie zarysowanym tłem obyczajowym. Całość składa się póki co z czterech części i na szczęście kolejne są w planach. Każda z książek to osobna kryminalna historia, ale nie dajcie się zwieść! Tę serię trzeba czytać zgodnie z kolejnością. W każdym następnym tomie pojawiają się nawiązania do poprzednich zagadek, a bohaterowie – w tym sam komisarz Mortka – ewoluują, zmieniają się i dostają od autora nowe role. Dlatego niech Was nie kusi, by czytać od środka albo od końca! Kolejność musi tu być zachowana. Zaczynamy więc od Podpalacza, potem Farma lalek (chyba najmocniejszy tom serii), Przejęcie i na koniec Osiedle marzeń (podobało mi się najmniej, ale nadal bardzo).

Jakub Mortka

Jakub Mortka to warszawski policjant na co dzień zajmujący się zabójstwami. Poznajemy go jako człowieka na zakręcie, rozwiedzionego, pozbawionego środków do godnego życia, zagubionego, ale też niemalże bezgranicznie poświęconego swojej trudnej i stresującej pracy. W pierwszej chwili może się wydawać, że to postać dość banalna, nudna, płaska, pozbawiona szczególnych, charakterystycznych cech. Nic bardziej mylnego! Komisarz Mortka ma osobowość i to osobowość zarysowaną bardzo silnie, aczkolwiek bez fabularnych wodotrysków. To nie jest bohater, który przedstawia się czytelnikom w pełnym fajerwerków i ozdób stylu. Do jego charakteru dochodzimy powoli, z tomu na tom poznając go coraz lepiej. A z książek Chmielarza wyłania się postać bardzo ciekawa. Dręczony chorobliwym wręcz zaangażowaniem, przekonany o tym, że w życiu trzeba postępować słusznie, wierny zasadom komisarz przypominał mi momentami ukochanego wiedźmina Geralta. To taki ponury, obowiązkowy idealista, wkurzony na świat i na siebie, marzący w gruncie rzeczy wyłącznie o świętym spokoju. Ale nie mogący przestać. Bo trzeba zabijać potwory i łapać przestępców. A kiedy już łapie się tych przestępców, trzeba działać skutecznie, często na granicy tego co rozsądne i tego co dozwolone.

Wszystkie składniki idealnego kryminału

Oprócz bardzo ciekawego (i niekoniecznie budzącego od razu kilogramy sympatii) bohatera, cykl o komisarzu Mortce ma jeszcze wiele innych zalet, a wszystkie one składają się na kryminał idealny. Przede wszystkim zagadki skonstruowane są w taki sposób, że ich rozwiązanie nie jest wcale oczywiste, a odkrywanie kolejnych warstw fabuły – fascynujące. Jasne, tomy są nierówne i na przykład czytając Przejęcie sporo odgadłam sama, Osiedle marzeń mnie zaskoczyło, a Farma lalek trzymała w niepewności do samego końca, bo autor wciąż podrzucał fałszywe tropy. Jednak moje ogólne wrażenie jest takie, że Wojciech Chmielarz umie stworzyć przeciekawą intrygę, która nie pozwala odłożyć książki na bok, a to jest chyba w kryminale najważniejsze.

Lubię też, kiedy kryminał ma rozbudowaną warstwę obyczajową, która z tomu na tom się rozwija i żyje własnym życiem. Niestety, często takie zabiegi bardziej szkodzą niż pomagają, bo odpowiednie połączenie akcji z codziennością wcale nie jest proste. Żeby opowiedzieć ciekawą historię o ludziach potrzeba przecież przestrzeni i odpowiedniej ilości słów, z drugiej zaś strony te osobiste wątki nie mogą dominować, w końcu czytamy kryminał. Wojciech Chmielarz radzi sobie z tym idealnie i cykl o komisarzu Mortce jest książkowym wręcz przykładem tego, jak można połączyć wątki i gatunki nie uciekając przy tym w banał, przesadę czy kicz.

Kolejną zaletą jest świetny, lekki styl. Książki Wojciecha Chmielarza pochłania się dosłownie na jednym wdechu. Język narracji jest prosty, ale elegancki, a po tym jak rozmawiają bohaterowie widać, że autor ma doskonały słuch i potrafi oddać charakter postaci również poprzez jej wypowiedzi. Nie ma tu żadnych stylistycznych potworków, żadnych zgrzytów – przez tekst Chmielarza po prostu się płynie.

Cykl o komisarzu Mortce – największa zaleta

Po tych wszystkich zachwytach muszę podkreślić jedną, najważniejszą rzecz. Zarówno kryminalne zagadki, jakie serwuje nam Wojciech Chmielarza, jak i realia życia polskich policjantów oraz zachowania postaci są po prostu autentyczne. Ani razu, powtarzam ani razu, nie złapałam się za głowę. Ani razu nie zrobiłam face palma. Wszystko o czym pisze autor teoretycznie mogłoby się zdarzyć. Owszem, nie jestem policjantką, nie żyłam też nigdy z policjantem pod jednym dachem, ale z tego co słyszałam, czytałam i widziałam wychodzi, że lifestyle Mortki i policyjna rzeczywistość są raczej bliski prawdzie.

Jednak najciekawsi są bohaterowie. O tym głównym już Wam pisałam, teraz czas na drugoplanowych. To postacie z krwi i kości, intrygujące i prawdziwe. Niezwykle interesująco zapowiada się współpracująca z Mortką w dwóch ostatnich tomach Sucha –  twarda, uparta, zdeterminowana policjantka. Ta dziewczyna jeszcze niejednym nas zaskoczy. Uważam też, że autorowi należą się wielkie brawa za podkomisarza Kochana, który jest postacią kontrowersyjną, budzącą niechęć, ale bardzo prawdziwą. Zresztą Wojciech Chmielarz dba o to, by nawet epizodyczni bohaterowie trzymali poziom i zostawali czytelnikowi w głowie. Nikt tu nie jest idealny, każdy ma jakiegoś trupa w szafie, wady czy problemy, a co najważniejsze – te wszystkie problemy mogłyby zdarzyć się w prawdziwym życiu.


Cykl o komisarzu Mortce to zdecydowanie jedna z ciekawszych kryminalnych serii w polskiej literaturze w ogóle. Owszem, nie ma w niej nic specjalnie oryginalnego czy wyjątkowego, jednak jest świetnie napisana, bardzo ciekawa oraz autentyczna obyczajowo i psychologicznie – te powieści wyróżniają się po prostu wysoką jakością. Książki Wojciecha Chmielarza polecam właściwie każdemu, kto lubi porywające, inteligentne, dobrze skonstruowane historie ze zbrodnią w tle. Ja połknęłam całość w dwa tygodnie, co mi się właściwie nigdy nie zdarza, bo nawet jeśli jakaś seria mi się spodoba lubię ją sobie dawkować. Dla Wojciecha Chmielarza zrobiłam wyjątek i to samo w sobie świadczy o tym, jak dobre są to książki.

Moja ocena: 8/10 (dla wszystkich czterech części)

Po więcej wciągających kryminałów zapraszam tu:

Marek Krajewski Mock

Zygmunt Miłoszewski cykl z prokuratorem Szackim 

Aleksandra Marinina Stylista

  • Agata

    Oj ja też Mortkę lubię bardzo 🙂 Może nie samego Mortkę (bo z nim to różnie bywa), ale cykl Chmielarza już bardzo. Seria z Wolskim też jest bardzo dobra. Przede mną jeszcze „Osiedle marzeń” i „Zombie” – muszę sobie dawkować dobrą lekturę 😉

    Ps. Gorąco Ci polecam kryminały Anny Kańtoch – czytałam „Łaskę” – świetna. Ostnico moja mama zachwyciła się „Wiarą”.

    • Ja też chciałam dawkować, ale nic z tego nie wyszło 😀 Niedługo planuję sięgnąć po „Wampira” i „Zombie” i coś czuję, że po wakacjach będę znać całego Chmielarza. Swoją drogą „Osiedle marzeń” kończy się tak, że z czytaniem najlepiej zaczekać, aż wyjdzie kolejny tom 😉 A Annę Kańtoch zapisuję, coś czuję, że ona będzie następna 🙂

      • Agata

        To ja chyba sobie „Osiedle marzeń” na razie podaruję. Mam w zapasie „Zombie” 😉 Kańtoch – świetna, naprawdę polecam 🙂

  • Haha, kupiłaś mnie tym porównaniem do Geralta 😀 Nie wiem, czy przeczytam, z kryminałami średnio się lubię, ale na pewno polecę koleżance, która czyta mnóstwo kryminałów i z tego co wiem, nie zna jeszcze tego autora 🙂

    • Koniecznie 🙂 A przez tego Geralta nabrałam ogromnej ochoty, by odświeżyć sobie opowiadania i sagę Sapkowskiego 😀 Teraz ciągle wołają mnie z półki 😉

      • Też mam ochotę odświeżyć sobie te książki, tym bardziej że z jakiegoś powodu nigdy nie przeczytałam ostatniego tomu 🙂 Obiecuje sobie to zrobić jak w końcu kupię ładny pakiecik Wiedźmina 😀

        • A zakończenie sagi jest ponoć kontrowersyjne i wielu czytelnikom się nie podoba! 🙂 Ponoć – bo mi się tam podobało. Ale ja wobec wiedźmina jestem raczej bezkrytyczna, kocham go od lat, a całą sagę przerabiałam już chyba cztery razy, więc brak mi obiektywizmu 😀

%d bloggers like this: