Arkadia – Lauren Groff – recenzja

W zeszłym roku internet zalała fala zdjęć i recenzji Fatum i furii Lauren Groff. Autorka, którą podobno zachwycali się krytycy, czytelnicy, a nawet sam Barack Obama, podzieliła ludzi. Jedni się rozpływali, inni krytykowali, a ja – jak to zazwyczaj ze mną bywa – stanęłam gdzieś po środku (ale bliżej zachwytu niż krytyki). Ale po lekturze jedno było pewne – miałam ochotę na więcej powieści autorki. Dlatego, kiedy zobaczyłam zapowiedzi Arkadii, wiedziałam, że przeczytam ją prędzej niż później. Tym bardziej, że tym razem zdecydowanie bardziej odpowiadała mi tematyka, bo zamiast dojrzałej historii małżeńskiej miałam dostać opowieść o hipisach, dzieciństwie w komunie i późniejszym, naznaczonym pierwszymi doświadczeniami życiu. Arkadia Lauren Groff była więc na moim czytelniczym szlaku punktem obowiązkowym.

O co chodzi?

Arkadia to opowieść o losach Lutka, które poznajemy niemalże od pierwszych świadomych chwil, aż po bardzo dojrzałą dorosłość. Życie Lutka nie było i nie jest zwyczajne, bo Lutek wychował się w Arkadii – raju stworzonym przez grupę zmęczonych cywilizacją ludzi, który prędko okazał się być rajem mocno porysowanym.

Powieść składa się właściwie z dwóch części – pierwsza opowiada o dzieciństwie w hipisowskiej komunie, widzianym oczami Lutka. Po nieco wyidealizowanym, transowym obrazie arkadyjskiej młodości następuje druga część historii i poznajemy losy dorosłego Lutka i jego przyjaciół, którzy – choć od lat żyją w normalnym społeczeństwie – nadal noszą w sobie cząstki dziwnego, odrealnionego dzieciństwa. Jedni radzą sobie z tym bagażem lepiej, inni gorzej – nikt jednak od Arkadii nie potrafi uciec.

Przepiękny styl Lauren Groff

Jedno jest pewne – Lauren Groff pisze wspaniale. Ma swój własny, niepodrabialny styl – taki delikatny, lekki, jakby utkany z pajęczej nici i bardzo mi jej pisanie odpowiada. Jeśli chodzi o formę, o język – nie potrafię znaleźć w nim słabych stron i Lauren Groff trafia do mnie w stu procentach. Opisy przyrody to magiczne, migoczące słońcem i bogactwem fragmenty. Całe dzieciństwo Lutka to bogactwo smaków, zapachów, światła, szumu i śpiewu ptaków. Pięknie pisze Lauren Groff, pięknie też opowiada o emocjach i uczuciach. Jeśli lubicie taką nieoczywistą prozę – Arkadia się Wam spodoba. Niestety powieść to nie tylko styl autora, ale też przede wszystkim treść. A tu już nie jest tak idealnie…

Arkadia i jej zalety

Jednak zanim przejdę do niedociągnięć, skupię się na tym, co było dobre. Poza pięknym stylem autorki ciekawe były opisy dzieciństwa spędzonego wśród hipisów, w grupie idealistów, ludzi, którzy postanowili porzucić normalne społeczeństwo i żyć razem na swoich, prostych zasadach. Ciekawe były pęknięcia i rysy pojawiające się na pozornie wspaniałej konstrukcji Arkadii. Podobała mi się też atmosfera, opisy hipisowskich zwyczajów, codzienności w komunie. Bardzo też polubiłam postać Lutka, ale najważniejsze jest to, że książkę czytało mi się po prostu dobrze. Lekko, sprawnie. Pamiętam, że w zeszłym roku, podczas lektury Fatum i furii byłam momentami po prostu zmęczona potyczkami głównych bohaterów, ich problemami i ich psychiką. W przypadku Arkadii tego nie było i łyknęłam tę powieść zaskakująco szybko.

Arkadia i jej wady

Czego mi więc w Arkadii zabrakło? No cóż. Przede wszystkim zabrakło mi ciekawego i przekonywającego zakończenia. W ogóle druga część tej powieści jest dużo słabsza, więcej jest w niej niedociągnięć, pozbawionych sensu zwrotów akcji i rażących w oczy oczywistości. Nie będę zdradzać, o co chodzi, bo byłby to spoiler i zepsułabym Wam przyjemność czytania, ale losy dorosłego Lutka i otaczającego go świata mnie nie przekonały. I nie przeszkadzały mi nawet pewne uproszczenia fabularne, brak dogłębnej analizy bohaterów, którzy – jak jeden mąż – wychodzą z dzieciństwa spędzonego w całkowitej izolacji od normalnego świata do codzienności wielkich miast, doskonale i niemalże bezproblemowo się w nim odnajdując. W końcu Arkadia nie miała być studium psychologicznym, tylko alegoryczną opowieścią o naszej cywilizacji, dzieciństwie i życiu (choć autentyczni bohaterowie w sumie nie mogliby tu zaszkodzić 😉 ). Przeszkadzało mi to, że ta alegoria, którą zaserwowała nam Lauren Groff, była kanciasta, niezgrabna i przyciężkawa.


Arkadia to interesująca, przyzwoita literatura. Nie jest to powieść doskonała, ma wiele wad, niedociągnięć i fragmentów, które mogłyby być lepsze. Jednak czyta się ją zaskakująco dobrze i szybko. Jeśli miałabym wybierać, która książka podobała mi się bardziej – Arkadia czy Fatum i furia – powiedziałabym bez wahania, że Arkadia. Jednak, jeśli miałabym ocenić, która książka jest lepiej napisana, dopracowana, przemyślana – tym razem bez wahania powiedziałabym, że jest to Fatum i furia. Taki paradoks 😉 Niemniej polecam Wam obie pozycje, bo Lauren Groff to zdecydowanie pisarka warta uwagi 🙂

Moja ocena: 7/10

Więcej bestsellerowej, amerykańskiej prozy znajdziecie tu:

Lauren Groff Fatum i furia

Hanya Yanagihara Małe życie

Donna Tartt Szczygieł

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak.

  • Zainteresowałaś mnie tym tytułem. Lubię takie książki. Czytałam kilka recenzji Arkadii, gdzie była przedstawiona jako średnia książka. Dobrze, że natrafiłam na Twoją opinię :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

  • Czytałam już o tej książce i mimo przekonującego zakończenia mam ochotę ją przeczytać 🙂

  • Ja zaczęłam czytać „Arkadię” kilka tygodni temu, ale po pięćdziesięciu stronach jakoś mnie nie wciągnęła. Odłożyłam i do tej pory nie potrafię się zmotywować, żeby do niej wrócić. Zwłaszcza, że zaliczam się raczej do grona czytelników rozczarowanych książką „Fatum i furia”, co zdecydowanie nie ułatwia sprawy. 😀

    • Moim zdaniem początek jest zdecydowanie jej najmocniejszą stroną, więc jeśli Cię nie wciągnął to dalej może być tylko gorzej 😀

  • Karolina

    Sporo dobrego słyszałam zarówno o tej książce jak i poprzedniej. Myśle ze sie skusze. Co prawda jestem fanka kryminałów i rożnego rodzaju powieści psychologicznych jednak ostatnio doszłam do wniosku ze nie ma sie co ograniczać bo można dużo stracić. Czego doskonałym przykładem jest pare książek dla mlodziezy które ostatnio przeczytałam 😉 piękny blog. Będę obserwować i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

%d bloggers like this: