Sarajewo – dlaczego warto przeczytać tę książkę?

Jest czwartek – jest reportaż 🙂 Tym razem bardzo dobry reportaż. Herve Ghesquiere – francuski korespondent wojenny – po dwudziestu latach postanowił wrócić do Bośni i sprawdzić, czy i co zmieniło się w tym kraju. Tym samym autor zabiera czytelnika w niezwykle ciekawą, ale też raczej ponurą podróż po Bośni i Hercegowinie. Tyle w sumie powinno wystarczyć, ale nie będę gołosłowna i dam Wam aż pięć powodów, dla których naprawdę trzeba sięgnąć po Sarajewo. To co? Ciekawi, dlaczego warto przeczytać Sarajewo. Rany są nadal zbyt głębokie Herve’a Ghesquiere’a? 

1. Przede wszystkim Sarajewo to po prostu świetny reportaż. Oparty głównie o relacje poszczególnych osób – Boszniaków, Serbów, Chorwatów, polityków, zwykłych ludzi poszkodowanych przez wojnę i tych, którzy są zbyt młodzi, żeby ją pamiętać. Podróżując po Bośni Ghesquiere odwiedza Sarajewo, Srebrenicę, Mostar i wiele innych miejscowości szukając śladów wojny – w ludziach, w budynkach, w powietrzu. I tych śladów jest ogromnie dużo. Zbyt dużo. Sarajewo daje nam obraz kraju, który nadal pamięta, kraju pełnego nienawiści, nacjonalizmu i wzajemnej niechęci. Kraju, który w każdej chwili może po raz kolejny wybuchnąć.

2. Kiedy czytałam Sarajewo, cały czas przypominał mi się ten dialog:

(…) Szczerze mówiąc, nie bardzo mogę się zorientować, o co chodzi w tej Bośni. Myślałam, że Bośniacy to ci w Sarajewie, a Serbowie ich atakują, więc kim są bośniaccy Serbowie? (…)

– Boże, spójrz na cycki tej druhny.

– I kim są bośniaccy muzułmanie? (…)

Nagle dotarło do mnie, że Daniel próbuje zmienić temat.

– Czy bośniaccy Serbowie to ci, którzy atakowali Sarajewo? – zapytałam. Milczenie.

– Więc na czyim terytorium jest Srebrenica? (…)

– Zamknij się.

– Powiedz mi tylko, czy Bośniacy w Srebrenicy to ci sami, którzy byli w Sarajewie?

– To muzułmanie – odrzekł triumfalnie Daniel.

– Serbowie czy Bośniacy?

– Zamkniesz się wreszcie?

– Ty też nie wiesz co się dzieje w Bośni.

Tak. Czasami mam wrażenie, że nikt do końca nie wie, co się działo i dzieje w Bośni. Podobnie jak Bridget Jones i Daniel Cleaver coś słyszeliśmy, coś widzieliśmy w wiadomościach, ale tak naprawdę wiele spraw jest dla nas niejasnych. Nic dziwnego, bo wojna w Bośni, i dziwny państwo-twór wprowadzony układem w Dayton u niejednej osoby może wywoływać pewną konfuzję. Tymczasem Herve Ghesquiere pisze o sytuacji w Bośni w sposób tak jasny, zrozumiały. Zaś na końcu książki jest kalendarium, z którym osoby słabo zaznajomione z tematem powinny się zapoznać jeszcze przed lekturą.

Bośnia jest dziełem Frankensteina, sztucznym tworem. Jesteśmy ofiarami konstytucji, która nie pozwala na żadną reformę.

3. Herve Ghesquiere pokazuje w swojej książce, jak potwornym złem jest nacjonalizm. I dlatego dzisiaj, kiedy w niemalże całej Europie nacjonalizm powoli się odradza, a to, co jeszcze parę lat było nieakceptowalne, dziś zyskuje powszechne – jeśli jeszcze nie akceptację – to usprawiedliwienie (okno Overtona się kłania), trzeba uświadamiać, do czego może on prowadzić. Bo II wojna światowa jest już chyba zbyt odległa, zbyt często upraszczana i wykorzystywana, żeby niektórzy byli w stanie traktować ją i jej pokłosie serio. Niestety. Może więc warto spojrzeć na południe i pochylić się nad tym, co nacjonalizm robi z Bałkanami.

4. Ale nie tylko dlatego warto przeczytać Sarajewo i zainteresować się sytuacją w Bośni i Hercegowinie. Przecież pytanie o przyszłość Bałkanów to też pytanie o przyszłość Europy. Kto wie, co nas czeka w przyszłości? Przecież przed I wojną światową mało kto wierzył w to, że konflikt na tak ogromną skalę jest w ogóle możliwy. Po latach pokoju i stabilizacji przyszła koszmarna zawierucha, której – w tak potężnej i drastycznej formie – niewielu się spodziewało. A zaczęło się właśnie tam. Na Bałkanach. Dziś – choć Bałkany są nieco zapomniane przez Unię Europejską – nadal stanowią strefę wpływów różnych grup interesów – Rosji, Turcji, a nawet Daesz. Warto wiedzieć, co tam się dzieje, warto wiedzieć, co myślą mieszkańcy kraju, który jest w tej chwili wielką beczką prochu i wystarczy iskra, by wzniecił ogromny pożar.

Rany są nadal zbyt głębokie. Nie zabliźnią się tak łatwo. Kiedy zaczynam mówić o wojnie w obecności Serbów, to oni milkną, przyjmując kamienny wyraz twarzy.

5. Nie można też nie wspomnieć o tym, że Herve Ghesquiere bardzo dobrze pisze i doskonale wprowadza czytelnika w bałkańską atmosferę z jej rozgrzanymi ulicami, licznymi kawiarniami, piękną, dziką przyrodą i hektolitrami wypijanej kawy. Dzięki temu nie tylko mamy okazję poznać poraniony, powojenny świat, ale też odwiedzić miejsca, po których podróżuje autor oraz poczuć Bośnię i Hercegowinę. Lubię takie reportaże, w których nie liczy się tylko akcja i informacja, gdzie duże znaczenie mają również detale, opisy ulic, domów i ludzi. Tę plastyczność w tekście Herve’a Ghesquiere’a odnalazłam i Sarajewo czytało mi się szybko i – mimo trudnej, politycznej, a momentami bardzo bolesnej tematyki – przyjemnie.


Sarajewo to doskonale napisany, ciekawy, solidny reportaż. Polecam go właściwie każdemu – zarówno osobom zainteresowanym sytuacją na Bałkanach i mających na ten temat szerszą wiedzę, jak i laikom, którzy dopiero chcieliby zgłębić temat. Mnie książka zachwyciła i zaciekawiła do tego stopnia, że jak tylko pokończę rozpoczęte lektury, to sięgnę po Wojna umarła, niech żyje wojna Eda Vulliamy’ego, która szczęśliwie leży już na mojej szafce nocnej 🙂

Moja ocena: 8/10

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Więcej reportaży znajdziesz tu:

Anne Garrels W kraju Putina

Martin Caparros Głód

  • Agata

    Tytuł sobie zapisuję 🙂 Nie wiem, czy czytałaś, ale bardzo dobry reportaż o wojnie na Bałkanach napisał Wojciech Tochman,

    • „Sarajewo” to jedna z pierwszych książek, jakie czytałam o Bałkanach, więc chętnie zapisuję Tochmana na mojej niekończącej się liście 😀

  • Aleksandra Bernatek

    No i właśnie sobie uświadomiłam, że w sumie, to bladego pojęcia nie mam o tym, co dzieje się na Bałkanach… Faktycznie, w ostatnim czasie oczy Europy są zwrócone głównie na zachód, a o południu trochę się zapomina.

  • Kurczę, muszę sięgnąć po tę książkę. Od kiedy przeczytałam „Ukrytą Różę” reyes Monforte, temat Sarajewa bardziej mnie interesuje. choć wiem, że to trudny temat. Bardzo trudny…

%d bloggers like this: