Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego – podsumowanie i moje typy

10 nominowanych reportaży. Pięć w ścisłej czołówce. Wszystkie warte poznania. Niestety. Nie udało mi się przeczytać wszystkich. Trochę to wina jednej księgarni internetowej, która wyjątkowo długo i opieszale kompletowała moje zamówienie, trochę moja, że nie ogarnęłam się szybciej. Kiedy w marcu zaczynałam moje małe wyzwanie miałam za sobą tylko dwie nominowane pozycje z dziesięciu. Przeczytałam wcześniej doskonałe Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej (klik) i wstrząsający Głod Martina Caparrosa (klik). Czekało więc na mnie aż osiem książek. Ostatecznie przeczytałam sześć. Niestety nie udało mi się nawet dotknąć Fałszerzy pieprzu i Wojna umarła, niech żyje wojna. Dlatego moje podsumowanie będzie niepełne, ale i tak nie mogę się powstrzymać od zrobienia osobistego, małego rankingu. Oto osiem książek nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego – w kolejności od tej która podobała mi się najmniej, do absolutnego topu. Są tu także dwie nominowane pozycje, których nie przeczytałam (jeszcze!), więc znalazły się poza rankingiem, ale żebyście mieli pełen obraz wkleiłam fragmenty opisów ze strony wydawcy. Jest subiektywnie, po mojemu i zupełnie niezgodnie z decyzjami szanownej kapituły 😉 Aha! W zestawieniu biorą udział wszystkie nominowane książki, ale szansę na wyróżnienie ma tylko pięć z wąskiej listy: Żeby nie było śladów Cezarego Łazarkiewicza, Wojna umarła, niech żyje wojna Eda Vulliamy, Głód Martina Caparrosa, Delhi Rany Dasgupty i Bieżeństwo Anety Prymaki-Oniszk. Laureata poznamy już w niedzielę!

Fałszerze pieprzu Monika Sznajderman

Ze wstępu:

„(…) Monika Sznajderman zdecydowała się na srebro, na otwartość, którą bez wątpienia i bez przesady można nazwać bezpardonową. Także wobec siebie. Zasługuje tym na nasz bezgraniczny podziw. Opowieść o jej żydowskiej i polskiej rodzinie jest dziełem literackim, a jednocześnie ważnym dokumentem historycznym. To tak jak z kroplą, w której można zobaczyć całe morze: Monice Sznajderman udało się w małym, wąskim wycinku rodzinnej historii pokazać tragiczną historię Polski XX wieku, jej ciemne i ponure karty, ale także dużo wielkich chwil”.
Martin Pollack

Wojna umarła, niech żyje wojna Ed Vulliamy

Dwadzieścia lat później Vulliamy opisuje dalsze losy ofiar i więźniów, ich niezaspokojony głód sprawiedliwości, ich gniew i frustrację; ostrzega, że nienawiść i pragnienie odwetu wciąż są żywe wśród mieszkańców Bośni. Wojna bowiem jest nieśmiertelna, nie kończy się jak mecz – w chwili, gdy zabrzmi gwizdek sędziego.

8. Żeby nie było śladów Cezary Łazarkiewicz

Właściwie to ten reportaż znalazł się na zaszczytnym, ósmym miejscu tylko dlatego, że niespecjalnie interesuje mnie historia PRL-u i po Żeby nie było śladów sama z siebie bym nie sięgnęła. Niemniej Cezary Łazarkiewicz wykonał naprawdę świetną pracę i połączył rzetelnie przygotowany materiał z dobrze opowiedzianą historią. A to się nie mogło nie udać.

7. Delhi. Miasto ze złota i snów Rana Dasgupta

Fascynujący portret miasta, wspaniała opowieść o kapitalizmie i drogach po których idzie współczesny świat. To nawet nie jest reportaż, a bardziej esej. Polecam wszystkim ciekawym świata i Indii, a także każdemu, kto lubi opowieści o zmianach i transformacjach. Jeśli miałabym mieć jakieś zastrzeżenia do Delhi, to właściwie jedno. Tę książkę czyta się długo i trudno. Mi lektura zajęła miesiąc.

6. Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Doskonale napisane, niezwykle wciągające i smutne reportaże z Ukrainy. Być może teksty Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz nie wyważają żadnych drzwi, ani nie odkrywają Ameryki (czy raczej: Ukrainy), ale to naprawdę kawał solidnej, reporterskiej roboty, który pokazuje jak trudno żyć za naszą wschodnią granicą. Idealna pozycja dla wszystkich zainteresowanych Ukrainą i państwami byłego bloku wschodniego, a także historiami o opresyjnym państwie, które nie pozwala swoim obywatelom normalnie funkcjonować.

5. Bieżeństwo 1915 Aneta Prymaka-Oniszk

Bieżeństwo to nie tylko wspomnienie o uchodźcach sprzed stu lat, to nie tylko historyczny portret ludzi z dnia na dzień pozbawionych domu i normalności, ale też niezwykła opowieść o zmianach i o tym, jak wielka historia potrafi niszczyć światy i budować nowe. To bardzo dobrze napisany, wnikliwy i rzetelny reportaż historyczny. Trudna i smutna to lektura, tak jak trudne i smutne były losy bieżeńców. Warto poznać i przeczytać, bo to kawał historii XX wieku, o którym ja na przykład nie miałam pojęcia.

4. Polska odwraca oczy Justyna Kopińska

Kiedy czytałam Polska odwraca oczy musiałam co chwilę robić sobie przerwy. Żeby ochłonąć i przetrawić to, co przeczytałam. Wstrząsające historie, które działy się tuż przy nas, niemalże na naszych oczach. Polecam wszystkim odważnym ludziom, którzy lubią wiedzieć. Pełna recenzja – tu.

3. Sprawiedliwi zdrajcy Witold Szabłowski

Nie spodziewałam się, że to będzie aż tak dobra książka! Bałam się bardzo brutalnych historii, bałam się, że ten reportaż będzie mnie prześladował po nocach, a tu proszę. Przeczytałam piękną historię o tym, że nawet w najgorszych, najtwardszych i najbardziej ohydnych czasach można znaleźć dobrych ludzi. Mimo trudnej tematyki reportaż Witolda Szabłowskiego napawa optymizmem, daje nadzieję i wlewa do serca jakieś ciepło. Ja przynajmniej tak go poczułam. Do tego jest świetnie napisany, pięknie wydany i naprawdę wart przeczytania.

2. Głód Martina Caparros

Jest to prawdopodobnie najważniejsza książka, jaką czytałam w życiu. Książka, która otwiera czy, uświadamia i wstrząsa podstawami świata. Naprawdę – jest to jedna z niewielu pozycji, które zmieniły mój światopogląd i postępowanie. Więcej- tu. Dlaczego jest na drugiej pozycji? Bo literacko zachwyciła mnie inna książka.

1. Ganbare! Warsztaty umierania Katarzyna Boni

Przepięknie napisany, wzruszający reportaż o Japonii – kraju dotkniętym cierpieniem po tsunami i wybuchu elektrowni Fukushima. Zrobił na mnie największe wrażenie ze wszystkich przeczytanych pozycji. Dlaczego? Bo mam do Japonii ogromny sentyment i interesuje mnie wszystko, co dotyczy tego kraju. Jednak przede wszystkim to zasługa Katarzyny Boni, która ma talent tak ogromny, potrafi pisać tak doskonale, tak delikatnie i tak pięknie, że jej tekst czyta się niemalże sam.


Jak sami zauważyliście moją nagrodę dostała książka, która na prawdziwy laur nie ma już szans, bo nie przeszła do finałowej piątki! Ale prawda jest taka, że wszystkie te reportaże były świetne i tak naprawdę każdy z nich zasługuje na nagrodę. Nie ma wśród nich słabej pozycji, a moje zestawienie jest maksymalnie subiektywne i tworząc je czułam, że popełniam niesprawiedliwość za niesprawiedliwością, a już wyłonienie pierwszej trójki było niemalże nierealne.

A kto wygra? Wydaje mi się, że największe szanse ma Głód, bo to naprawdę wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju książka. W końcu ta nagroda jest formą wyróżnienia i promocji najwartościowszych książek reporterskich, które podejmują ważne problemy współczesności, zmuszają do refleksji, pogłębiają wiedzę o świecie innych kultur. 

Ciekawa jestem też Waszych opinii – znacie te reportaże, czytaliście je? Które podobały się Wam najbardziej? Piszcie! Ja żałuję bardzo Fałszerzy pieprzu i  Wojna umarła, niech żyje wojna, ale nic straconego – książki są już w moich rękach i na pewno w najbliższym czasie po nie sięgnę.

  • Agata

    Mimo, że nie zdążyłaś z wszystkimi, to i tak piękny wynik! „Głód” i „Ganbare” mam w planach 🙂

    Ps. Z tego co kojarzę to w Warszawie jest spotkanie z Caparrosem. Wybierasz się może?

    • Nie byłam niestety na spotkaniu z Caparrosem, bo nasz pobyt w Warszawie miał dość napięty grafik 🙁

  • Jutro wybieram się na Warszawskie Targi Ksiażki i już wiem, że kupię kilka z tych reportaży. Dziękuję za pomoc w podjęciu decyzji 🙂

  • Nie czytałam ani jednej z tych dziesięciu. Ale wiem, ze muszę nadrobić te zaległości!

  • Przeczytałam „Polska odwraca oczy”, „Głód” i jestem świeżo po „Ganbare” i ta ostatnia dotknęła mnie najbardziej. Szkoda, że nie udało jej się wejść do finałowej piątki. W czasie lektury niejednokrotnie miałam wrażenie jakbym czytała Aleksijewicz, podobna wrażliwość obu autorek. Zobaczymy kto wygra, po cichu czuję, że będzie to „Głód”. Pozdrawiam ciepło.

    • A jednak „Delhi” 🙂 Zupełnie się tego nie spodziewałam, ale w sumie zgadzam się z uzasadnieniem jury 🙂

%d bloggers like this: