Całe życie – Robert Seethaler – recenzja

Całe życie Roberta Seethalera zawojowało internet! Ta powieść, której premiera nadchodzi wielkimi krokami (22 maja!), jest wszędzie. Nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera, doceniana i czytana na całym świecie teraz przychodzi do Polski. A ja sprawdziłam, czy te wszystkie zachwyty są uzasadnione i czy warto na tę książkę poświęcić czas. Czy Całe życie Roberta Seethalera to faktycznie tak dobra i tak wyjątkowa powieść, jak wszyscy wokół mówią?

O co chodzi?

Całe życie to opowieść o losach mieszkańca austriackiej, górskiej wioski – Andreasa Eggera. Pozornie prosta i wyjątkowo krótka (zwłaszcza biorąc pod uwagę współczesną modę na grubaśne tomiska) historia życia, przemijania, umierania. To wszystko odbywa się na tle XX-wiecznej zawieruchy, która zmienia świat.

Piękna forma i ciekawa treść

Tym, co w Całym życiu zachwyca najbardziej jest język. Niezwykle plastyczne opisy górskiej przyrody sprawiają, że na skórze czuć podmuch wiatru i uszczypnięcia mrozu, a przed oczami widać surowy, acz piękny alpejski krajobraz. Równie doskonale jak przyroda opisane są uczucia i emocje głównego bohatera – krótko, spokojnie, ale wnikliwie i bardzo trafnie. Nie mam wątpliwości, że Robert Seethaler ma wielki talent i umie doskonale pisać o świecie – jego pięknie i jego brzydocie. Żeby w tak krótkiej formie opowiedzieć tak trafnie o tak wielu sprawach trzeba być dobrym pisarzem i mieć w sobie iskrę. Piszą o tej książce: triumf literackiego minimalizmu i jest tak faktycznie.

Bo Całe życie na niecałych dwustu stronach mieści w sobie całą historię ludzkiego istnienia – od pierwszych świadomych chwil, aż po śmierć. Opowiada o radościach, smutkach, pracy, codzienności. Daje też czytelnikowi spojrzenie na XX wiek z perspektywy prostego mieszkańca austriackiej górskiej mieściny. Próżno tu szukać jakiś emocjonujących fabularnych zwrotów akcji, szybkiego tempa czy melodramatyzmu. Nie jest to absolutnie wadą, ale też sprawia, że Całe życie nie każdemu się spodoba. Ja akurat lubię taką delikatną i subtelną literaturę, a z wiekiem zwracam coraz większą uwagę na język. Jednak mimo tych wszystkich zachwytów i zalet, jest w Całym życiu coś, co sprawia, że nie stało się ono jedną z moich literackich miłości życia. Otóż…

Mam z Całym życiem problem

Mimo że Całe życie jest to doskonale napisana, ładna opowieść, czegoś mi w niej zabrakło. Początek był wspaniały, pierwsza połowa powieści przeczytała się niemalże sama, a ja cały czas czekałam na to bum, na ten czynnik wow, który sprawi, że dobra książka zamieni się w książkę genialną. Czułam w tej opowieści ogromny potencjał, czułam, że to może być coś wyjątkowego. Niestety ten moment nie nadszedł, a Całe życie od początku do końca trzymało ten sam poziom emocji, to samo tempo. Jednak co najważniejsze – w fabule nie pojawiło się nic, co by skłoniło mnie do głębszego zastanowienia, zburzyło coś w moim postrzeganiu rzeczywistości. Dla mnie wybitna powieść to powinna być powieść, która przede wszystkim wywołuje duże emocje, przestawia wartości, zmienia życie albo wpływa na czytelnika, tak, że już zawsze będzie wracał do niej myślami. Całe życie takie nie jest – to nie ten typ prozy. Wiecie, to jest dobra książka. Ba! To jest piękna, wzruszająca książka, której słowa i obrazy zostają w głowie, ale dla mnie nigdy nie stanie się jedną z tych najważniejszych. 


Polecam Całe życie przede wszystkim miłośnikom pięknej, delikatnej, nie szukającej poklasku i taniej sensacji prozy. Mi się ta powieść bardzo, bardzo podobała. Może nie jest to literackie olśnienie czy wyjątkowe doznanie, ale kawałek literatury, który warto znać i na który zdecydowanie warto zwrócić uwagę w natłoku nowości.

Moja ocena: 7/10

PS Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Więcej pięknej, delikatnej prozy znajdziecie tu:

Sońka Ignacy Karpowicz

Guguły Wioletta Grzegorzewska

Dom z witrażem Żanna Słoniowska

  • Okładka pomimo tego, że ma tak zwykłą szatę graficzną jest piękna 🙂

    Pozdrawiam! Justyna z http://www.w-temacie.blogspot.com

  • Jeszcze nie czytałam, ale też widuję ciagle recenzje te książki – mniej lub bardziej pochlebne. Jednak nie jestem miłośniczką takiej lektury, więc posłucham Ciebie – bez bum chyba się nie zdecyduję na przeczytanie jej

  • Książka ta jest bardzo nie w moim stylu. Czytałam gdzieś, że ma dużo opisów i już wiem, że przez to czytałabym ją bardzo długo. Jednak jej okładka mnie zachwyca *-*

  • Agnieszka S.

    Mam zamiar ją przeczytać, brzmi wyśmienicie 🙂

%d bloggers like this: