Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli – recenzja

Ostatnio czytam ogromne ilości książek non-fiction. Jak nigdy dotąd pochłaniam reportaże, biografie, eseje, wywiady i felietony. Trochę to z powodu mody (i dobrze, bo przecież w pozytywnej modzie nie ma nic złego!), trochę dlatego, że w ostatnich latach bardzo literacko dojrzałam – powieść i opowiadanie zawsze będą dla mnie najważniejsze, ale jednocześnie mam ogromny głód innych form. Dlatego też postanowiłam zacząć pisać o reportażach, biografiach regularnie. Raz w tygodniu, w czwartki, będę dzielić się z Wami moimi lekturami z bardzo szeroko pojętego non-fiction 🙂 Na start mam świeżutką pozycję od Wydawnictwa Czarne – Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii Janine di Giovanni.

 A co Ty wiesz o wojnie w Syrii?

Myślę, że warto być świadomym, choć przyznam się Wam, że czasami przestaję nadążać. Codziennie na świecie dzieje się tyle ważnych i bardzo ważnych rzeczy, codziennie spływa na nas taka ilość informacji, że nie sposób wszystkiego ogarnąć. Wstępnej selekcji dokonują za nas media, kierując się przede wszystkim wskaźnikiem oglądalności – pokazują nam to, co chcemy oglądać, ale nawet przyswojenie ze zrozumieniem tych wszystkich informacji dostarczanych przez gazety, internet i telewizję jest dla przeciętnego człowieka po prostu niemożliwe. Dlatego wiele ważnych spraw nam umyka. Koncentrujemy się na Europie, Stanach Zjednoczonych, Rosji, a inne części świata dostrzegamy wybiórczo – wtedy, kiedy dzieje się tam coś naprawdę wstrząsającego. Albo przynoszącego realne i namacalne skutki dla Europy. Dlatego też od kilku lat Syria jest obecna w naszych rodzimych mediach, a od czasu do czasu przez Facebooka przejdzie jakiś łańcuszek poparcia opatrzony dramatycznym zdjęciem. Sporo się też o niej wspomina (bo mówi to już moim zdaniem za duże słowo) w kontekście uchodźców i problemów, z jakimi musi zmagać się Europa. Jednak zdecydowana większość tych informacji to albo europocentryczne wzmianki albo grające na naszych emocjach obrazy, które tak naprawę nic nie wnoszą. W ogóle mam wrażenie, że większość Polaków – nawet tych wykształconych – nie do końca ogarnia, o co w tej wojnie chodzi i zapytana, nie byłaby w stanie odpowiedzieć, kto przeciw komu walczy i co ma do tego wszystkiego ISIS. Ja sama byłam nieco zagubiona w tym gąszczu informacyjnym, dlatego najrozsądniejszym rozwiązaniem było sięgnięcie po książkę. Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii autorstwa Janine do Giovanni – cenionej korespondentki zagranicznej – opowiada o pierwszym etapie konfliktu, który do dziś trwa i do dziś przeraża. Uznałam więc, że jest to idealna pozycja na początek, doskonały wstęp do zagłębienia tematu.

Syria oczami doświadczonej reporterki

Reportaż Janine di Giovanni to osiem rozdziałów, z których każdy opowiada o innym obliczu wojny, jednocześnie pokazując, jak rozwijał się ten wewnętrzny konflikt, przybliżając politykę, ale przede wszystkim przedstawiając historie zwykłych ludzi. Autorka rozmawia z osobami popierającymi reżim Asada i z tymi, którzy się przeciwko niemu buntują. Poznajemy Syryjczyków będących na uboczu wojny, a także tych rzuconych w sam jej środek. To krótka książka – ja przeczytałam ją dosłownie w jeden dzień, ale wypełniona jest po brzegi treścią i prawdą o życiu w Syrii. Czyta się ją świetnie – Janine di Giovanni ma warsztat, dobrze pisze i potrafi ciekawie opowiadać historie.

Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli przedstawia początki konfliktu, pokazuje reakcje na pierwsze działania zbrojne i to, jak wojna stawała się z dnia na dzień częścią życia. Opowiada historie straszne i wstrząsające – takie, które nie pozwalają zasnąć w nocy. O torturach, o gwałtach, o ciągłym strachu. To jest książka dla tych, którzy chcą być świadomi tego, co dzieje się dzisiaj na świecie. Tak. Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli to pozycja warta polecenia dlatego, że mówi o Syrii i konflikcie, od którego lubimy odwrocić wzrok. Ale nie tylko dlatego.

Wojna – taka sama, a inna

Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli nie jest wyłącznie reportażem o wojnie w Syrii. Owszem, pozwala on czytelnikowi ujrzeć początkowy okres tego konfliktu oczami zagranicznej, bardzo doświadczonej korespondentki i przeżyć pierwsze miesiące tej wojny wraz z Syryjczykami, ale w książce tej jest też druga warstwa i to ona decyduje o tym, że reportaż di Giovanni jest naprawdę wart polecenia. Bo oprócz historii Syrii Janine di Giovanni odkrywa przed czytelnikiem cały ogrom wojennego nieszczęścia, który tak naprawdę jest w dużej mierze uniwersalny. Strach, niepewność, ból, cierpienie, utrata – bliskich, dotychczasowego życia, domu, własnej tożsamości nie są charakterystyczne tylko dla syryjskiego konfliktu. Autorka przez wiele lat zajmowała się Bałkanami i tamtejszymi konfliktami, była w Iraku i w wielu innych dotkniętych wojną czy niepokojami miejscach i pisząc o sytuacji w Syrii często wraca myślami do tego, co było. I pokazuje nam, że wojna – bez względu na to, na jakiej szerokości geograficznej się rozgrywa – jest podobna do innych wojen. Chciałoby się powiedzieć, że to wojna jak każda inna, ale tak się powiedzieć nie da, bo każda wojna to upadek całych wszechświatów, galaktyk ludzkiej normalności i ludzkiego szczęścia. Każda wojna jest podobna do innych wojen, a zarazem każda wojna jest od innych wojen zupełnie inna.


Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli Janine di Giovanni to ważna i wartościowa książka, po którą powinni sięgnąć Ci, którzy lubią dobry, mięsisty reportaż, a przy okazji nie boją się – często wstrząsającej – prawdy o tym, jak wygląda wojna widziana z perspektywy zwykłego człowieka. To też pozycja (jedna z wielu, tak sądzę, bo na pewno nie jedyna), z którą powinni się zapoznać się wszyscy ci, którzy chcą dyskutować na temat uchodźców. Skąd się wzięli, dlaczego uciekają ze swoich domów – to pytania, na które ten reportaż częściowo opowiada, pokazując piekło wojny domowej.

Moja ocena: 7/10

PS Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarne.

Po więcej reportażu zapraszam tu:

Justyna Kopińska Polska odwraca oczy

Ziemowit Szczerek Tatuaż z tryzubem

  • Zaciekawiłaś mnie bardzo tym reportażem. Uświadomiłam sobie właśnie, że dawno czegoś z tego gatunku nie czytałam i chyba czas trochę bardziej urozmaicić swoje lektury. 🙂 Super pomysł, że będziesz się dzielić reportażami częściej. Będę zaglądać. 🙂

    • Cieszę się bardzo i zapraszam 🙂 Ja się ostatnio zaczytuję reportażami, a zawsze byłam taka zafiksowana na fikcję literacką 😉

  • Mam na półce. Boję się i dlatego zwlekam z przeczytaniem i jednocześnie nie boję – bo uważam, że trzeba wiedzieć, co dzieje się wokół. Więc w najbliższym czasie na pewno sięgnę!

    P.S. Taka moda też mi się podoba 🙂

  • Mam na półce! I jak tylko skończe książkę, którą czytam teraz – zabieram się za tę pozycję!

%d bloggers like this: