Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? – recenzja

Często słyszę, że polska współczesna literatura jest nudna i niezrozumiała, nie przemawia do czytelnika i nie cieszy. Nie oburzam się wtedy. Też tak kiedyś myślałam, też bałam się współczesnej polskiej prozy, uznając ją – w najlepszym razie – za udziwnione pozycje dla koneserów. Dziś wiem, że się myliłam, a wśród rodzimych autorów młodego i średniego pokolenia znajduje się wielu twórców, którzy przy odpowiedniej promocji mogliby zrobić porządną i zasłużoną międzynarodową karierę. I siedzę tak sobie w tym moim literacko-blogowym świecie i co jakiś czas odkrywam kolejnego pisarza, który zna się na rzeczy. A ostatnio znowu trafiłam na skarb! Tym razem jest to Kuba Wojtaszczyk, autor powieści Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? o której na pewno już słyszeliście, bo jej pojawieniu się w księgarniach towarzyszy niezła promocja. I dobrze, bo to książka ze wszech miar warta uwagi.

O co chodzi?

Rok 1945. Koniec II wojny światowej wcale nie oznacza końca wielkiej fali zła, biedy, strachu i nienawiści, jaka w tym czasie zalała Europę. I w tym dziwnym, przerażającym roku, po zgliszczach tego, co kiedyś było Polską, jeździ cyrk. Pełen prawdziwych powojennych dziwadeł – jest Ostatni Żyd w Polsce, są nazista i volksdeutch przebrani za klaunów, jest kobieta-guma, wróżka Felicja i tajemniczy Właściciel. Ta dziwaczna, zdawałoby się przypadkowa, zbieranina jedzie przez kraj, który nie ma nazwy, kraj zburzony, kraj nieistniejący, pełen gruzów. Kraj, który jeszcze nie wyszedł z powojennego szoku. I jak to w cyrku bywa – dostarcza mieszkańcom tego dziwnego kraju rozrywki. Tylko co może bawić i cieszyć ludzi w 1945 roku?

Groteska, groza i duch Tarantino

Przede wszystkim od prozy Kuby Wojtaszczyka aż bije świeżością. Pomysł, by realia powojennej Polski ubrać w groteskowy, brutalny, pełen flaków i nieco pulpowaty styl rodem z filmów Quentina Tarantino (które notabene uwielbiam!) to strzał w dziesiątkę. Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? to nie jest książka dla grzecznych dziewczynek i porządnych chłopców! Jednak cały ten efekt – poszukiwanie miłości i brutalne gwałty, karykaturalny cyrk i II wojna światowa o której zazwyczaj mówimy w określony sposób, komizm i tragizm, strach i śmieszność nie wyszłyby tak dobrze, gdyby nie wspaniały styl Kuby Wojtaszczyka, który bawi się językiem i lepi z niego naprawdę dobrą opowieść.

Uniwersalny przekaz Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?

Opowiedzenie o historii – i to takiej historii, która przez wiele lat była pomijana – w takiej konwencji bardzo mi się spodobało. Nie należy jednak prozy Wojtaszczyka traktować zbyt dosłownie. Bo choć sam autor przyznaje się do inspiracji Wielką trwogą Marcina Zaremby i książka to w końcu powieść historyczna, to jednak sporo tu jest wyolbrzymień i przejaskrawionej grozy, charakterystycznej dla przyjętej przez autora konwencji. Zresztą jeśli będziemy traktować prozę Kuby Wojtaszczyka jedynie w warstwie historycznej zrobimy dużo błąd, bo to tak naprawdę uniwersalna historia o wyrzutkach i odmieńcach, o odrzutach społeczeństwa. Jest takie angielskie słowo underdog i ono idealnie opisuje bohaterów powieści. A przecież i w dzisiejszych czasach są wśród nas ludzie żyjący gdzieś z boku. Ludzie, którzy z różnych przyczyn, czasem ze swojej niezaprzeczalnej i przerażającej winy, a czasem po prostu przez to kim się urodzili, nie są akceptowani przez ogół. Taki cyrk mógłby jeździć i po współczesnej Polsce, która ma swoich odmieńców, ma swoje demony i swoje problemy. Jednak umiejscowienie go w 1945 roku nadało całości siły i pozwoliło autorowi na większą zabawę konwencją. I tu są właśnie te psy z Titanica pogrzebane – to ci co są nieważni, ci o których nikt już nie chce pamiętać.

Małe zgrzyty

Choć Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? zrobiło na mnie naprawdę dobre wrażenie (co zresztą na pewno zdążyliście już zauważyć!), to mam tej książce kilka rzeczy do zarzucenia. Przede wszystkim jest nierówno – zdecydowana większość powieści jest napisana naprawdę wspaniale – lekko, plastycznie i ze swadą, ale zdarzają się też fragmenty, które nużą i ciężko przez nie przebrnąć. Poza tym, po lekturze zostało mi wrażenie lekkiego niedosytu, jakby coś nie zostało do końca powiedziane, pewne historie nie zostały zakończone, a niektórzy bohaterowie zasłużyli na więcej uwagi i więcej słów. Rzadko zdarza mi się to pisać, bo zazwyczaj jest na odwrót, ale gdyby Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? było o jakieś sto stron dłuższe, to zadziałałoby to na korzyść książki i na korzyść tej historii.


Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? Kuby Wojtaszczyka polecam wszystkim tym, którzy lubią odkrywać młodych, niebanalnych i bardzo obiecujących autorów. To naprawdę jest świeża i oryginalna proza. Książka spodoba się też tym, którym niestraszne groteska, popkultura i traktowanie historii jako pretekstu do opowiedzenia ciekawej i uniwersalnej historii. Ja kupuję Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? (prawie) w całości i liczę na to, że w najbliższym czasie znajdę chwilę na poprzednie powieści Kuby Wojtaszczyka, bo czuję, że się nie zawiodę! 🙂

Moja ocena: 7/10

PS Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat i Business and Culture.

Więcej interesującej polskiej prozy:

Szopka Zośka Papużanka (klik)

Guguły Wioletta Grzegorzewska (klik)

Uprawa roślin południowych metodą Miczurina Weronika Murek (klik)

%d bloggers like this: