Topografia pamięci – Martin Pollack – recenzja

Pisałam Wam ostatnio, że udało mi się wypracować całkiem niezły system (klik), pozwalający na czytanie niemal samych dobrych książek. Oczywiście są wyjątki i czasem trafiam na straszną kaszanę, ale to chyba nieuniknione. Ale najrzadsze są prawdziwe zachwyty. Bo między dobrą książką, która sprawia frajdę z czytania i umila wieczór, a książką genialną, uderzającą, zachwycającą, która potrafi zmienić życie, jest gigantyczna przepaść. I na takie książki, które mnie prawdziwie zachwycają, trafiam niezwykle rzadko. Zwykle są to dwie – trzy pozycje na sto przeczytanych. Zupełnie mnie to jednak nie dziwi, bo na tym właśnie polega ich wybitność – że są czymś więcej, czymś wyjątkowym i niecodziennym. Poluję na nie z zajadłością myśliwego, a kiedy już na jakąś trafię, fruwam nad ziemią przez tydzień. A ostatnio przeczytałam właśnie taki tytuł, napisany jakby specjalnie dla mnie i dzisiaj z wielką radością się nim z Wami dzielę! Na blogu małe święto! Oto wspaniała Topografia pamięci Martina Pollacka!

O co chodzi?

Topografia pamięci to podzielony na trzy części, dość krótki (przeczytałam go dosłownie w jeden dzień) zbiór tekstów Martina Pollacka. Co ciekawe, teksty te pochodzą z różnych lat i autor decydując o ich kolejności nie kierował się chronologią. Pogrupowane są tematycznie, choć przenikają się nawzajem, mieszają i tworzą spójną, choć różnorodną całość. Pierwsza część jest najbardziej osobista i dotyka prywatnych wspomnień i rodzinnej pamięci autora (tym którzy nie znają wcześniejszej twórczości Pollacka powiem tylko, że jest to pamięć trudna, bolesna i naznaczona zbrodnią), w drugiej części punktem wyjścia są stare, przede wszystkim wojenne zdjęcia i indywidualne ludzkie historie. W trzeciej autor skupia się na europejskich regionach, ich pamięci zbiorowej, a pisze przede wszystkim o swojej ulubionej GalicjiTopografia pamięci sięga głęboko w przeszłość – tę wojenną, śmiertelną, ocierającą się o horror i wyłuskuje z tej przeszłości to, co nas najbardziej przeraża, to o czym na co dzień wcale pamiętać nie chcemy.

To czego zapomnieć nie wolno

Te wszystkie z pozoru różne tematy łączy jedno – pamięć. Pamięć o wszystkim tym, o czym pamiętać trzeba. Pamięć o naszej europejskiej przeszłości. O tym, że – czy tego chcemy, czy nie – ten wielokulturowy świat, zabity bezpowrotnie przez nazistów, nadal buduje naszą tożsamość. Jest obecny w naszym języku, obyczajach, myśleniu. Pollack podkreśla, że nie da się zrozumieć siebie, ani swojego kraju, ani swojego narodu, a przede wszystkim Innych, bez poznania przeszłości. Ale Topografia pamięci to też opowieść o tym, że warto pamiętać o ludziach, o jednostkach, o człowieku. Trzeba znać dzieje swojej rodziny, swojego regionu, żeby być człowiekiem świadomym.

Dzisiaj to wiem: stare powiedzenie, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem, w żadnym razie nie ma tu zastosowania. Jeśli chodzi o przeszłość jest dokładnie na odwrót. Niczego nie wolno przemilczać, ani tuszować.

Topografia pamięci to prawdopodobnie najważniejsza mapa, jaka istnieje. I nie mam tu na myśli wyłącznie książki Martina Pollacka, ale całą pamięć, jaką posiada ludzkość. Trzeba wiedzieć. Trzeba znać historię, nie można od niej uciekać, chować głowy w piasek i twierdzić, że to mnie nie dotyczy. To właśnie dotyczy nas wszystkich, mówi Martin Pollack. Humanista, pisarz i bardzo, bardzo mądry człowiek.

To nie jest aż takie proste

Pollack pięknie mówi o historii, która tak często jest spłycana, kształtowana wedle własnych potrzeb polityków, chwilowych mód czy wieloletnich trendów, które często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Pokazuje nam, jak ważne jest życie w prawdzie, jak ważna jest świadomość i wiedza. Bez niej nie będzie spotkania z Innymi, bez niej nie będzie pojednania. Bez pamięci nie będzie pokoju. Ani spokoju duchowego. Myślę, że Topografia pamięci to książka ważna przede wszystkim dla młodego pokolenia (nieśmiało wkładam do tego worka również trzydziestoletnią siebie). Młodzi ludzie często nie myślą o przeszłości, nie znają jej wcale, nie rozumieją jej (czego smutnym przykładem są choćby selfie w miejscach zagłady) albo – co gorsza – znają ją wybiórczo, z często bardzo upolitycznionych, subiektywnych źródeł.

Wiemy, że ziemia, po której tutaj, w Europie Środkowej, stąpamy, jest spękana, że dramatyczne dzieje ubiegłego stulecia zostawiły w niej wszędzie wyrwy, które tylko prowizorycznie zasypano. I że w ten sposób pod ziemią wytworzyła się pusta przestrzeń, niczym w opuszczonych kopalniach, która w każdej chwili może się otworzyć i nagle skonfrontować nas ze światem naszych ojców i z reliktami przeszłości, choć mieliśmy nadzieję, że nigdy się nie ujawnią.

Symbole stają się orężem w politycznej walce, bronią, która ma przynieść partykularną korzyść konkretnym osobom, a historia zamiast uczyć nas życia, tolerancji, być przestrogą i znakiem ostrzegawczym, staje się pretekstem do nienawiści i pożywką dla ideologii. Zresztą nie jest to znak naszych czasów, bo tak się działo zawsze. Poza tym – przecież tak łatwo wyciągać oczywiste z pozoru wnioski, łatwo generalizować i wrzucać przeszłość do jednego worka.

Właśnie dlatego istotne są takie książki, jak Topografia pamięci. Książki, które nam przypominają o tym, co jest naprawdę ważne. Książki, które pokazują nam, że to nie jest aż takie proste. W końcu – książki, które uczą nas patrzenia na historię i naszą przeszłość w taki sposób, by zaczerpnąć z niej coś więcej niż kilka chwytliwych, propagandowych haseł.


Topografia pamięci to bez wątpienia najważniejsza, najmądrzejsza i najbardziej skłaniająca do myślenia i refleksji książka, jaką przeczytałam w tym roku. To jest naprawdę Literatura pisana właśnie przez duże L – niby niepozorna, krótka, pozbawiona fajerwerków i przytupu, ale uderzająca prosto w serce i zostawiająca czytelnika z niezliczonymi pytaniami. Z niepokojem. Polecam ją właściwie każdemu, kto jest gotowy zmierzyć się z pamięcią – swoją, swojej rodziny, swojego narodu. Każdemu, kto nie boi się szczerości, prawdy i odwagi.

Moja ocena: 9/10

PS Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarne.

  • Malgosia Zakrzewska

    Dziękuję za tę recenzję. Na pewno sięgnę po „Topografię pamięci”. Serdeczności.

  • Świetny tekst. O książce słyszałam już wcześniej, ale jedynie że jest „dobra”. Po Twojej recenzji odnoszę wrażenie, że na mnie zrobi podobne wrażenie, więc na pewno przeczytam.

    • Dziękuję 🙂 Tak to już chyba jest z książkami – każdego zachwyca co innego. Do mnie Martin Pollack trafił w stu procentach <3

  • Niektóre książki potrafią być właśnie niepozorne. Może nawet nie uczą czegoś nowego, ale przypominają o czymś, co w ferworze codzienności ucieka nam, zapominamy o tym. Otwierają oczy na podstawy, które również zwykle niepozorne, ale zawsze powinny stanowić solidną podporę dla całej reszty.
    Cieszę się, że o niej napisałaś, bo z pewnością zawita u mnie 🙂

    • To prawda. Czasem nawet te najbardziej oczywiste rzeczy trzeba powiedzieć głośno i wyraźnie, bo inaczej nam umykają 🙂

  • Naprawdę zachęcająca i inspirująca recenzja 🙂 Mam wrażenie, że wydawnictwo Czarne ma szczęście do tego typu książek: na pozór tylko ciekawych, a wewnątrz – wybitnych. Mnie podobnie zaskoczył ich „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”, choć w tym wypadku również po drodze pojawiła się bardzo pozytywna recenzja. A na „Topografię pamięci” będę polować 😀

    • Dziękuję! Czarne ma w ogóle bardzo dobre książki <3 A "Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna" już jest na mojej półce w Legimi <3

      • W takim razie czekam na recenzję 😀

  • Po takiej recenzji trudno nie nabrać ochoty na lekturę! Chociaż w moim przypadku ta książka interesowała mnie już wcześniej, jak tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi. Bardzo chcę ją przeczytać, bo temat zdecydowanie mnie interesuje (swego czasu dużo pracowałam nad nim naukowo), ale zastanawiam się, czy nie lepiej najpierw sięgnąć po wcześniejszą publikację Pollacka z tego zakresu „Skażone krajobrazy” (miałaś okazję się zapoznać?). Czytałam parę opinii, gdzie była mowa o obydwu i niektórzy mówią, że jednak ten pierwszy esej jest lepszy. Na szczęście oba teksty nie są jakieś bardzo długie, dlatego mam nadzieję, że w końcu znajdę czas na ich przeczytanie.

    • Nie czytałam „Skażonych obrazów”, więc nie jestem w stanie się odnieść. W ogóle „Topografia pamięci” to był mój pierwszy raz z Pollackiem, więc jeśli wcześniejsze rzeczy są jeszcze lepsze to czeka mnie bardzo dobry czytelniczo czas 🙂 „Skażone obrazy” (jak i wszystkie dostępne w Legimi książki Pollacka) mam już ściągnięte i planuję je przeczytać wiosną 🙂

  • Kocham Cię moje życie blog

    Warto przynajmniej od czasu do czasu sięgnąć po tak ważną lekturę 🙂

%d bloggers like this: