Bajaderka kulturalna #8

Ależ to był napięty tydzień! W przyszłym tygodniu finalizujemy pewną bardzo ważną sprawę i wszystkie rodzinne siły zostały rzucone w tym kierunku! Dużo jest teraz załatwiania, dużo biegania po urzędach, a przy okazji po antykwariatach, ale nie mówcie nikomu ;). Poza tym jestem w szale urządzania salonu (wreszcie!) – najważniejszym jego punktem będzie mój specjalny, prywatny, samodzielnie zaprojektowany przeze mnie fotel do czytania. Już się nie mogę go doczekać, ale wykonanie trwa aż sześć tygodni! No i zaczęliśmy się rozglądać za przedszkolem dla Syna Gryzaka (jak to leci? no jak?!), zastanawiamy się czy nie wysłać go od września, wtedy może będę miała więcej czasu (jakikolwiek czas?) na pracę i rozwój zawodowy. Zobaczymy czy się odważę 😉 Tyle u mnie, a dla Was mam – Bajaderkę Kulturalną, czyli to co w internecie i kulturze piszczy. Zapraszam Was na zbiór ciekawych linków i inspiracji. Ciacho w sam raz do weekendowej kawy. I nie tuczy! 😀

Zaczynamy od tematu, który opętał internety, czyli od planów wprowadzenia jednolitej ceny książki. Mnie się to osobiście nie podoba i wydaje mi się, że to, co sprawdza się na zachodnim, bogatszym rynku, niekoniecznie sprawdzi się u nas. Prawda jest taka, że większości (nawet tych czytających ludzi) nie stać na książki i kupują ich mało albo bardzo mało. Ale kończę się wymądrzać (bo co ja się znam) i oddaję głos ludziom mądrzejszym ode mnie. Oto kompleksowy i tłumaczący temat krok po kroku artykuł. Warto się z nim zapoznać.

A co na ten temat sądzą wydawcy? U Aleksandry z Parapetu Literackiego doskonały tekst, a o sprzeciwie mniejszych wydawców poczytacie tutaj.

Wielka polityka, wielką polityką, teraz czas na coś przyjemniejszego 😀 Widzieliście już tę literacką mapę świata? Ja się nie mogę napatrzeć i zbieram inspiracje do czytania, zwłaszcza z krajów będących poza głównym, komercyjnym obiegiem 🙂

Celebryci-pisarze, a może pisarze-celebryci? Czy artysta ma prawo do bycia na świeczniku i na Pudelku?

Przy okazji Targów Książki w Londynie i nominacji książki Wioletty Grzegorzewskiej do Man Booker International Prize (jestem dumna, wiadomo, ale Guguły na pewno nie są najlepszą napisaną ostatnio polską książką) o polskiej literaturze zrobiło się głośno. I dobrze! Tutaj możecie przeczytać, które polskie książki powinny być przetłumaczone na język angielski, według tłumaczki naszej literatury.

  • Listę polskich książek, które należałoby przetłumaczyć na angielski, widziałam już wcześniej i uważam ten wybór za naprawdę ciekawy: choć wszystkie zawarte w nim pozycje zaliczają się do tzw. „literatury ambitnej”, to każda jest inna i wyróżnia się spośród pozostałych. Poza tym tłumaczka zwyczajnie potrafi tak je zaprezentować, by od razu zaintrygować czytelnika. I dzięki za recenzję „Guguł” – ich nominacja zaskoczyła mnie o tyle, że dotąd chyba nawet o nich specjalnie nie słyszałam, a to spore dokonanie 😉

    • Do mnie „Guguły” też by pewnie nie dotarły, gdyby nie to, że staram się czytać książki nominowane do Nike 🙂 Zresztą to chyba nie jest ten typ książek o których mówi się dużo i głośno.

  • Tekst o celebrytach-pisarzach interesujący. I miło zobaczyć nazwisko Marka Hłaski na liście książek do przetłumaczenia. Ale sama wymieniłabym jeszcze więcej książek, nawet nie tak ambitnych, ale mogących zainteresować zagranicznego czytelnika;)

    • To prawda – jest cała masa cudownych polskich powieści, które mogłyby zrobić karierę za granicą 🙂 nawet bym zaczęła wymieniać, ale w sumie nie mam pewności co jest przetłumaczone, a co nie 😉

  • Dziękuję Magdo za podlinkowanie do mojego tekstu :):)

    Śmieszna sprawa, mi książka Guguły kompletnie umknęła, no ale teraz to już z czystej przyzwoitości przeczytam 🙂

    Ps. Ja nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, ale ja z tej mapy poza Wojną i Pokojem, Zabić Drozda i Lalką i kilkoma innymi nic absolutnie nie mogę rozczytać.

    • Ja na „Guguły” trafiłam tylko dlatego, że była wśród nominowanych do Nike 🙂 Inaczej pewnie bym ją pominęła, a ponieważ staram się te nominacje mniej więcej ogarniać, więc przeczytałam 🙂

      A co do mapy – ja ją sobie ściągnęłam na pulpit i powiększyłam, wtedy ładnie wszystko widać 😉 Kiedy wrzucałam link zupełnie mi umknęło, że jest średnio czytelna…

%d bloggers like this: