W kraju Putina – Anne Garrels – recenzja

Aktualnie jestem w okresie przeczytam wszystko, co napisano o współczesnej Rosji, ZSRR i krajach postkomunistycznych. To na razie sam początek fascynacji, ale czytnik jest już zapełniony reportażami, z półki uśmiecha się do mnie Archipelag GUŁAG i kilka obiecujących powieści, a Wy możecie się spodziewać, że na blogu będzie na ten temat sporo. Dlatego z wielką radością sięgnęłam po wydane przez Wydawnictwo UJ reportaże Anne Garrels W kraju Putina. Życie w prawdziwej Rosji. I cieszę się bardzo, że sięgnęłam po nią na samym początku mojej przygody. Dlaczego?

Życie na rosyjskiej prowincji

Książka Anne Garrels to efekt jej długiego romansu z ZSRR i Rosją, który to kraj autorka od lat regularnie odwiedza. Ma tam przyjaciół, zna prawdziwych ludzi i ich poglądy. Szczególnie upodobała sobie obwód czelabiński i to właśnie o jego mieszkańcach nam opowiada. To jest chyba najbardziej oryginalne w książce Anne Garrels – nie znajdziemy w tym reportażu Moskwy i Petersburga, tylko Rosję prowincjonalną, poboczną, taką, o której w mediach mówi się zdecydowanie mniej. Na pewno nie można powiedzieć, że W kraju Putina to pełen obraz państwa – w końcu poznajemy tylko jeden jego region. Jednak wiele opisanych zjawisk i poglądów to zjawiska i poglądy charakterystyczne dla większości obywateli współczesnej Rosji, a opisując wydarzenia z Czelabińska i okolic Anne Garrels sięga też do innych regionów. Jest to więc reportaż rzetelny, ciekawy i na swój sposób kompleksowy. Do tego napisany w bardzo przystępny i przyjemny w czytaniu sposób. Lektura mnie nie zmęczyła, a przez kolejne strony płynęłam lekko i szybko. 

Rosja od A do Z

W kraju Putina pokazuje nam wszystko. Od codziennego życia rodzin, szkolnictwa, wojska, szpitali, biznesu do historii pierwszych  nuklearnych eksperymentów (zdecydowanie najciekawszy fragment, narobił mi ochoty na Plutopię Kate Brown, do której autorka kilkakrotnie się odwoływała). Poznajemy Rosję taką, jaka jest naprawdę – z wszystkimi jej dziwactwami, patologiami i myśleniem tak odmiennym od zachodniego.

Ta książka to swoisty podręcznik, podstawy, taki przekrój wszystkich najważniejszych okołorosyjskich tematów. I osoby, które znają ten kraj, odwiedziły go i dużo o nim czytały mogą nie znaleźć tu nic nowego czy odkrywczego. Jednak już dla czytelników o średnim bądź niskim poziomie wiedzy jest to pozycja doskonała. Autorka pewne rzeczy tłumaczy wręcz łopatologicznie, poświęca też odpowiednią ilość miejsca, by przedstawić tło historyczne – nie wrzuca czytelnika na głęboką wodę, tylko prowadzi go za rękę przez współczesny kraj Putina.

W swojej podróży przez dekady (bo Garrels pisze o okresie współczesnym, ale często cofa się do lat dziewięćdziesiątych, a nawet do ZSRR) i zagadnienia rosyjskiego życia autorka stara się odpowiedzieć na pytanie: jak to możliwe, że Władmir Putin nadal ma w swojej ojczyźnie tak ogromne poparcie? Mimo licznych patologii władzy, cenzury, ograniczania opozycji, korupcji, nieskuteczności aparatu państwowego, Rosjanie go szanują i niespecjalnie widzą alternatywę dla jego rządów. Garrels pyta, jak to możliwe i daje odpowiedź, która mnie osobiście przekonała.

Wady?

Nieliczne. Najbardziej mnie ubodło to, że Anne Garrels momentami traktuje Rosję jak kraj dzikich ludzi – z pewnego rodzaju wyższością czy miłym, acz nieco kolonialnym zadziwieniem człowieka zachodu. Coś na zasadzie: a wiecie, że oni tam…?! Pomijając już to, że dziwią ją takie kwestie, jak nazywanie cheerleaderek cheerleaderkami (to trochę tak, jakby Meksykanie dziwili się, że Amerykanie nazywają burrito burrito, a nie little donkey), to te nieliczne przecież wstawki psują nieco przyjemność z czytania. Lubię kiedy reporter opisuje ludzi i zjawiska z pełnym szacunkiem dla ich odmienności, a tu mi tego trochę zabrakło. Na szczęście fragmentów, gdzie Anne Garrels się dziwi było naprawdę tylko kilka, nie mają one większego wpływu na odbiór czy jakość książki, ale też nie sposób o nich nie wspomnieć, niestety.


W kraju Putina. Życie w prawdziwej Rosji to interesujący i dobrze napisany reportaż, dzięki któremu możemy lepiej poznać życie i funkcjonowanie rosyjskiej prowincji, sposób myślenia rosyjskiego człowieka, jego motywacje i poglądy. Nie jest to arcydzieło reportażu czy literacka wirtuozeria, ale solidnie i rzetelnie napisana pozycja, która będzie idealna dla osób mających o Rosji niewielkie pojęcie oraz dla wszystkich, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o tym – nawet dla nas – egzotycznym i często niezrozumiałym kraju. Ja polecam – to była bardzo interesująca i poznawcza przygoda 🙂

Moja ocena: 7/10

PS Za książkę dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

  • Nigdy nie interesowała mnie ta tematyka, ale przecież człowiek odkrywa swoje nowe ‚zamiłowania’ całe życie więc czemu by nie spróbować czegoś nowego. Lubię za to bardzo takie zapiski i reportaże. Więc tytuł ląduje na liście do przeczytania. Ona chyba nigdy nie będzie miała końca 😀

  • Beata Gołembiowska Nawrocka

    Rosja od wieków jest naszym sąsiadem, a tak mało o niej wiemy. Żyjemy mitami, przesądami, uprzedzeniami. Wydaje mi się, że jest wręcz naszym obowiązkiem dowiedzieć się o Rosjanach więcej. Możemy mieć do nich zażalenia historyczne, ale nie do narodu, tylko do polityków i ich wykonawców. Sam rosyjski naród wydał wielu wybitnych ludzi, jego literatura, taniec, muzyka, nauka etc, jest na wielkim poziomie. Przy tym, ja to tak czuję, że „dusza polska” jest bardziej zbliżona do rosyjskiej, niż do krajów zachodnich, czy się przyznajemy do tego czy nie. Z chęcią sięgnę po reportaże polecane przez Magdę. http://www.beatagolembiowska.studiobim.ca

  • To właśnie ta prowincjonalna Rosja jest najciekawsza (przynajmniej tak mi się wydaje). Świetna książka dla osób, które chcą zacząć przygodę z tym tematem. Chociaż faktycznie, dlaczego autorka tak się dziwi pewnym rzeczom i ma takie, a nie inne podejście..? Ale z pewnością bardzo trudno zachować cały czas obiektywizm.

    • Może dla niej po prostu Rosja jest krajem dużo bardziej egzotycznym niż dla Polaków. Chociaż nie wiem czy to jest usprawiedliwienie – w końcu spędziła tam tyle czasu…

  • Mery Orzeszko

    Ja też pasjami czytam wszystko, co mi się uda znaleźć o Rosji. Ta fascynacja zaczęła się parę lat temu i trwa nadal. Ostrzegam, czytanie o Rosji wciąga :))) Pozdrawiam i życzę wielu czytelniczych zachwytów.

  • moim zdaniem książka wyróżnia się świetnym stylem i ciekawa jest amerykańska perspektywa, chociaż czasami faktycznie dziwienie się autorki nad pewnymi rzeczami może dziwić 😀 ostatecznie bardzo mnie ta książka przygnębiła, bo pod koniec autorka skupiła się na samych negatywach.

    • Prawda – książka napisana jest doskonale i czyta się ją świetnie. A końcówka wstrząsająca, ale też bardzo, bardzo ciekawa.

  • Pingback: Sarajewo - dlaczego warto przeczytać tę książkę? - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: