3 razy Oscary, czyli na skróty przez nominowane filmy #3

Dziś w nocy rozdanie Oscarów, a ja mam za sobą większość z najważniejszych nominowanych filmów. Najmarniej ma się sytuacja z tymi nieanglojęzycznymi, bo widziałam tylko dwa – wspaniały Mężczyzna imieniem Ove i mocny Under Sandet. Do reszty niestety nie dotarłam, a najbardziej mi szkoda Toni Erdmanna. Generalnie moje wnioski są w tym roku raczej pozytywne. Wśród nominowanych filmów jest cała masa doskonałego, artystycznego, niebanalnego kina. Nie sądzę, żeby którykolwiek z nich był epokowym dziełem na miarę Ojca chrzestnego, ale zdecydowanie większość zasługuje na uwagę. I szczerze mówiąc nie wiem, komu przyznałabym Oscary. Mam problem, bo konkurencja jest duża i na przykład za główną rolę męską ode mnie nagrodę dostają ex aequo Viggo Mortensen i Casey Affleck.  A najlepszy film? Tu mam dopiero problem. Najbardziej poruszył mnie Manchester by the sea, ale prawda jest taka, że absolutnie fantastycznymi (choć komercyjnym i skrajnie amerykańskim) filmami są Ukryte działania La la land. Najmniej spodobały mi się Aż do piekła (zupełnie nie moje kino) i Przełęcz ocalonych, który jest generalnie dobrym, rozrywkowym kinem na poziomie, ale jednak dość banalnym. Nie obraziłabym się za to, gdyby główną nagrodę dostał Arrival albo Lion 😀 Tyle ogólnych wrażeń, a teraz zapraszam na mój ostatni wpis z serii 3 razy Oscary. Stawkę zamykają naprawdę świetne rzeczy <3

Manchester by the Sea, reż. Kenneth Lonergan

O co chodzi: małe, nadmorskie miasteczko w Massachusetts. Po śmierci brata Lee, który pracuje i mieszka w Bostonie, musi się tam zająć swoim nastoletnim bratankiem. Powrót do rodzinnej miejscowości wiąże się również w powrotem do koszmarów przeszłości.

Czy warto: warto! Manchester by the sea to piękne zdjęcia, wspaniała gra aktorska Casey’a Afflecka i Lucasa Hedgesa i całe morze emocji, których żadne z nas nigdy nie chciałoby poznać. Pięknie i spokojnie opowiedziana historia kryje w sobie ból, cierpienie i próbę poradzenia sobie z demonami przeszłości i stratą. Jednocześnie film daleki jest od banalnych, typowo hollywoodzkich rozwiązań. To takie mądre, prawdziwe i (niestety) życiowe kino.

Dla kogo: dla tych, którzy nie boją się silnych, trudnych emocji. Dla wielbicieli kina, które zostaje z widzem na całe miesiące, jeśli nie na lata. Ostrzegam jednak, że Manchester by the Sea porusza tematy tak ciężkie, że naprawdę nie każdemu byłabym w stanie polecić ten film. Tak szczerze mówiąc, to nie wiem czy poleciłabym go samej sobie, bo nadal nie mogę się po nim otrząsnąć.

Moja ocena: 9/10

Ukryte działania, reż. Theodore Melfi

O co chodzi: USA, stan Wirginia, lata 60, NASA, 3 niezwykle inteligentne kobiety, kosmiczny wyścig z ZSRR i segregacja rasowa.

Czy warto: zdecydowanie tak! Ukryte działania to kawał dobrego, rozrywkowego i ładnego kina z mądrym przesłaniem. Bardzo dobrze zagrany, wspaniale oddaje atmosferę lat 60. Daje widzowi sporo wzruszeń, emocji i jakoś bardzo przypominał mi Służące – nie tylko ze względu na tematykę, ale też na klimat i ciepło bijące z ekranu.

Dla kogo: dla wszystkich wielbicieli prawdziwych historii, opowiedzianych w uroczym, acz mocno hollywoodzkim stylu. Dla każdego, kto lubi dobrze ukazany klimat lat 60 i dla miłośników historii lotów kosmicznych.

Moja ocena: 8/10

Captain Fantastic, reż. Matt Ross

O co chodzi: Ben i jego żona postanowili uciec od cywilizacji. Czy ich sielankowe (?) życie z szóstką dzieci na odciętym od świata kawałku ziemi może trwać wiecznie?

Czy warto: tak! Captain fantastic to niesamowity film! Pięknie nakręcony (ach te zdjęcia przyrody <3), doskonale zagrany (i mówię tu nie tylko o Mortensenie, ale też o George’u MacKay’u i całej reszcie młodocianej ekipy aktorskiej), dający widzowi miejsce na refleksję i zastanowienie się nad życiem, jakie prowadzimy, nad wychowywaniem dzieci, nad miłością i nad naszym światem w ogóle. Do tego historia jest naprawdę ciekawa, wciąga i intryguje praktycznie od pierwszych minut.

Dla kogo: dla wielbicieli dobrego kina i niebanalnych opowieści – to na pewno. Poza tym dla ludzi o otwartych umysłach, którzy gotowi są spojrzeć na naszą codzienność i rzeczywistość nieco inaczej.

Moja ocena: 8/10


Więcej o tegorocznych nominacjach:

3 razy Oscary #1

3 razy Oscary #2

9 powodów, dla których trzeba iść do kina na „La la land”

  • Agata

    Nie obejrzałam wszystkich filmów, ale mam dwóch faworytów: La La Land i Manchester by the Sea. Ten pierwszy to wspaniała odskocznia, cudny musical, ten drugi złamał mi serce. Casey Affleck świetny, ale w świetle tego, co o nim piszą to chyba ma małe szanse na Oscara. Zupełnie nie ciągnie mnie do Moonlight, które pewnie zdobędzie statuetkę dla najlepszego filmu.
    Ukryte działania podobał mi się i też miałam skojarzenia ze „Służącymi”.
    Z obcojęzycznych widziałam tylko „Mężczyznę imieniem Ove”, a słuchy chodzą, że Oscara zdobędzie Toni Erdman lub Klient.
    Capitan Fantastic w planach 🙂

    • Przewidywania sprawdziły się pół na pół 😀 „Captain Fantastic” obejrzyj koniecznie – to coś zupełnie innego, kino, które by pewnie do nas nie dotarło, gdyby nie Oscary. Ja się teraz zachwycam jeszcze filmem „Zwierzęta nocy” (aktorska nominacja) – obejrzałam na razie połowę, ale ta połowa była genialna <3

%d bloggers like this: