Zima Karla Ovego Knausgarda – recenzja

Karl Ove Knausgard od dawna to był jednym z pisarzy z mojej listy: przeczytać koniecznie. Jednak sami wiecie, jak to jest z takimi listami… Moja jest tak potwornie obszerna – i właściwie codziennie dochodzą do niej nowe pozycje i nowi autorzy, że do końca życia się z nią nie ogarnę (a przecież planuję jeszcze trochę pożyć!). Z Knausgardem problem był dodatkowo taki, że Moja walka nie dość, że jest grubaśna, to jeszcze wielotomowa. I nie zrozumcie mnie źle – przecież ja kocham grube książki! – ale nie lubię wchodzić na nieznany literacki teren, jeśli ma więcej niż 300-400 stron. Dlaczego? Bo jestem człowiekiem, który doprowadza sprawy do końca! I nie znoszę przerywać lektury. Bo jeśli jakaś pozycja jest krótka, kończę ją mimo wszystko (zawsze warto wyrobić sobie pełne zdanie). Jednak nie jest to już takie oczywiste w przypadku nieprzekonujących mnie kobył liczących 600-700 stron… Dlatego, kiedy w zeszłym roku w księgarniach pojawiła się cieniutka i pięknie wydana (a ja uwielbiam piękne przedmioty!) Jesień, wiedziałam, że to jest mój czas na pierwszą przygodę z Knausgardem 🙂  Być może pamiętacie, że po przeczytaniu Jesieni (klik), byłam w euforii i od razu kupiłam sobie dwa pierwsze tomy Mojej walki (które póki co grzecznie czekają na swój moment), a Zima Karla Ovego Knausgarda stała się moją pozycją obowiązkową. A kiedy w końcu przyszedł jej czas, sięgnęłam po nią ze spokojem, bez większych obaw, z lekkim tylko dreszczykiem emocji, że oto znowu przyjdzie mi przeczytać dobrą pozycję 🙂

O co chodzi?

Kolejny raz Karl Ove Knausgard zabiera nas w podróż do swojego magicznie codziennego świata. Zima to następny po Jesieni tom zapisków autora, mini-szkiców, refleksji o życiu i świecie, które – razem z dwiema, niewydanymi jeszcze książkami – składają się na cykl Cztery Pory Roku. Integralną częścią książek z serii są przepiękne, nastrojowe obrazy. Zima Karla Ovego Knausgarda to hołd dla życia, przejaw najwyższej nim fascynacji, to opowieść o codzienności, o miłości, o fizjologii, o świecie, o przedmiotach, o ludziach. O tym wszystkim co otacza nas każdego dnia. To książka dla ludzi, którzy lubią czasem zatrzymać się, kontemplować chwile. To idealna pozycja dla osób, które lubią patrzeć na znane rzeczy, w inny sposób – tak jakby widziały je po raz pierwszy. To rzecz dla wszystkich koneserów życia i dla tych, którzy starają się praktykować uważność.

Czym się różni Zima Karla Ovego Knausgarda od Jesieni?

No właśnie. Te dwie książki różnią się od siebie w niewielkim stopniu i nie ma w tym nic dziwnego, bo to przecież jedna całość. W sumie wszystko to, co pisałam Wam o Jesieni (klik), można z powodzeniem odnieść do Zimy. Uważność, dostrzeganie małych oczywistości i opisywanie ich, jako rzeczy niezwykłej, staranność i skrupulatność w przedstawianiu świata, zróżnicowana, czasem zaskakująca tematyka tych króciutkich rozdziałów – wszystko to jest w Zimie Karla Ovego Knausgarda. Jeśli chodzi o różnice, to na pewno ta część jest bardziej skupiona na życiu i codzienności autora, a mniej na bytach abstrakcyjnych, dziwacznych, szokujących (jak pamiętne wymioty). Ta część jest bardziej osobista, bardziej skandynawska, trochę przytulniejsza i myślę, że dla wielu osób może być ciekawsza niż Jesień. Mnie najbardziej urzekł ten Karl Ove w kapciach, którego drażnią porozrzucane buty i któremu trochę wstyd za bałagan. Podbił mnie Karl Ove – tata i mąż, dla którego partnerstwo i równość są rzeczami tak oczywistymi, że aż nie wymagającymi komentarza.


Zima Karla Ovego Knausgarda zdecydowanie nie była dla mnie takim objawieniem, jak Jesień. W sumie niewiele elementów mnie w niej zaskoczyło, większość z nich była powieleniem tego, co znalazło się w poprzednim tomie. Jednak nie jest to zarzut! Absolutnie nie! Po prostu Knausgard konsekwentnie wprowadza nas w swój świat, konsekwentnie prowadzi swoją narrację i czyta się to naprawdę doskonale. Polecam Wam tę książkę bardzo gorąca, a sama z utęsknieniem czekam na Wiosnę.

Moja ocena: 7/10

  • Agata

    „Moja walka” była momentami porywająca, a momentami nużąca. Po lekturze sama nie byłam pewna, czy jeszcze wrócę do autora, ale ostatnio jakoś patrzę na niego przychylniejszym okiem 😉

    • Jestem bardzo ciekawa „Mojej walki” i na pewno sięgnę po nią w okolicach wiosny 🙂 Po lekturze „Jesieni” i „Zimy” czuję, że styl Knausgarda, to jak pisze i widzi świat, jest bardzo mój, bliski temu, jak postrzegam świat. Mam nadzieję, że się nie zawiodę 🙂

  • Ew&Lon overReading

    Świetna recenzja! 😉
    Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale dzięki Twojej opinii trafia na moją listę „do przeczytania”. E.

  • Kocham Cię moje życie blog

    Muszę się przekonać 🙂

  • Bookowa Dziewczyna

    Jesień jest fenomenalna, totalnie mnie oczarowała. Zima wciąż czeka na swoją kolej, jednak już dziś czuje, że to będzie kolejna literacka podróż 🙂

%d bloggers like this: