5 rzeczy, które warto zrobić w lutym – moje kulturalne i rozwojowe plany

Luty to taki czas, który w moim osobistym rankingu należy – razem z marcem – do absolutnie najwstrętniejszych w roku. Nadal jest ciemno, nadal jest zimno i szaro, śnieg już nie cieszy, naturalne zapasy witaminy D są na wyczerpaniu, długie wieczory przy świecach się nudzą, a potrzeba wiosny i słońca jest najsilniejsza. Listopad to naprawdę pikuś w porównaniu z lutym! Dlatego muszę sobie ten ponury miesiąc trochę urozmaicać, kolorować i doprawiać atrakcjami. W ogóle myślę, że luty to jest dobry czas, na rozruszanie się przed bardziej aktywnym sezonem. Wychodzenie z gawry kusi coraz bardziej i – mimo wszystko – coraz więcej się chce! Dlatego dziś opowiem Wam o tym, co będę robić w lutym 🙂 A są to rzeczy na tyle uniwersalne, że może ktoś z Was też się zainspiruje? 🙂

KULTURALNIE

1. Przeczytam Idiotę Dostojewskiego! 

Razem z dziewczynami z blogów Parapet Literacki, pani Bookowska i Ekruda czytamy Idiotę, czyli jedną z moich dwunastu lektur na ten rok (klik)! Jest nawet specjalne wydarzenie – Luty tylko z „Idiotą”. Więc nie ma już odwrotu! Ja zaczynam już dziś i zachęcam Was bardzo do dołączenia, bo po pierwsze – warto się zmotywować do poznawania/powrotu do klasyki. A po drugie – takie wspólne czytanie to bardzo inspirująca sprawa 🙂 W ogóle – jeśli nawet nie Idiotę – przeczytajcie w lutym coś z klasyki. Warto!

2. Będę oglądać filmy nominowane do Oscarów

Jak co roku! Luty (i marzec) to mój najbardziej filmowy czas – najpierw namiętnie pochłaniam wszystko co się da, a potem urządzamy sobie z Pawłem wielkie oglądanie oscarowej gali. Robimy zakłady, przyznajemy swoje nagrody, jemy dużo popcornu i wspaniale się bawimy. Z moich oscarowych zmagań (jak co roku) będę Wam oczywiście zdawała relację na blogu (jak się uda – pierwszy wpis pojawi się już jutro!), a już teraz możecie poczytać o moich wrażeniach z La La Land 🙂

3. Pójdę do teatru

Rok nie byłam (nie licząc FETY, czyli teatrów plenerowych, a to jednak nie to samo). Masakra. W czasach przeddziecięcych chodziliśmy pięć-sześć razy do roku… Jednym z moich postanowień jest wrócić do starych, dobrych nawyków i nadrobić moje (znaczne) teatralne zaległości 🙂 Więc już w przyszłą środę wybieramy się na Marię Stuart do Teatru Wybrzeże. Już się nie mogę doczekać!

ROZWOJOWO

4. Będę udoskonalać metodę małych kroków

Jak Wam ostatnio pisałam – nie jest łatwo 😀 (klik). Dużo bym chciałam, pomysły wylewają się z głowy, a czasu brak! Priorytetem jest i będzie zawsze Syn Gryzak, a reszta musi grzecznie czekać w kolejce. Jednak ja się nie poddaję i codziennie staram się robić jakiś mały krok do udoskonalania mojego życia i realizacji tego, co na ten rok zaplanowałam. Na razie idzie mi powoli, ale do przodu – a o to chyba chodzi 🙂 W lutym będę starała się być jeszcze bardziej konsekwentna w moim dążeniu do celu i mam nadzieję, że uda mi się odhaczyć pierwszy punkt z mojej listy.

5. Wprowadzę kolejny dobry nawyk

Nie pisałam Wam o tym, ale w styczniu walczyłam z  moimi nawykami dotyczącymi domu. Postanowiłam, że skoro w nim już siedzę, to zrobię wszystko, żeby był miejscem miłym, przyjaznym i ciepłym. Wprowadziłam kilka nawyków, o których więcej opowiem Wam za kilka dni, a teraz napiszę tyle, że zaprocentowały ładem i porządkiem, który przychodzi niemalże bez wysiłku. W lutym zamierzam odnieść zwycięstwo na kolejnym froncie – pracuję nad nawykami związanymi z ciałem. Wprowadziłam dwa – regularne, wieczorne ćwiczenia i nawilżanie skóry. W końcu jeśli daję radę codziennie ścielić łóżku, to może uda mi się wreszcie zmobilizować do 20 minut z Mel B? 😉


A Wy? Co ciekawego będziecie robić w lutym? A może zainspirowało Was coś z mojej listy? Koniecznie napiszcie!

  • Wspólne czytanie już mi się podoba 🙂 A teraz jeszcze wyszły ciekawe różnice w przekładach „Idioty” — nie widziałybyśmy ich, gdybyśmy czytały pojedynczo. To był naprawdę dobry pomysł 🙂

    • Tak! 🙂 Ja co prawda jeszcze nie zaczęłam (w tym tygodniu doskwiera mi wyjątkowy brak czasu na czytanie…), ale dziś wieczorem nie będzie już odwrotu!

  • A tak, różnice w przekładach są zabawne i interesujące 🙂 Myślę, że wyjdzie nam więcej takich „kwiatków” podczas lektury. Zatem oczywiście i ja będę czytać „Idiotę” i bardzo się cieszę na wspólne przeżywanie. Poza tym od paru miesięcy przeżywam kryzys związany z ćwiczeniem i w lutym kolejne podejście do regularności. W styczniu mi nie wyszło, może w lutym? Mam też plan wcześniej chodzić spać i bardziej zadbać o siebie tak generalnie.Powodzenia w Twoich zamierzeniach! :*

    • Dzięki! Ja mam straszny problem ze zmuszeniem się do sportu – zawsze byłam raczej aktywna, ale od kiedy mam dziecko często brakuje mi siły. Wiem, że to błędne koło, itp., ale bardzo ciężko mi się zmusić do regularnych ćwiczeń 🙁 Ale kurczę – zmienię to!

  • Dostojewski! Uwielbiam go. Wszystko co od niego, jest dobre. 😀 Ja zamierzam się do czytania jego dzienników.

    • Ja na razie nie czytałam zbyt wiele – tylko”Zbrodnię i karę” i „Wspomnienia z domu umarłych” i od lat się przymierzam do nadrobienia braków, bo obie książki mnie zachwyciły 🙂 Dlatego cieszę się bardzo na to wspólne czytanie 🙂

  • Wprowadzanie małych kroków też cały czas u siebie uaktywniam i próbuję co nie co ulepszać 😉 Ale masz rację luty jest tak ciężkim miesiącem, że trzeba go sobie jakoś ciekawie urozmaicić. Marny ze mnie kinoman więc ja też sobie przeznaczę luty na więcej filmów! 🙂

  • Beata Gołembiowska Nawrocka

    Z własnego doświadczenia radzę gimnastykować się rano. Zawsze gdy odkłądąłam gimnastykę na wieczór nigdy z niej nic nie wyszło. Do tej pory nie sięgnęłam po Idiotę, chociaż uwielbiam Zbrodnię i karę. Dobra myśl, ostatnio nie mam szczęścia do książek – sięgam po nie i odkłądam. Męczę teraz The lost child of Philomena Lee – na podstawie tej ksiązki zrobiono fantastyczny film Philomena z Judy Dench w roli głównej.

    • Film rzeczywiście świetny, a co do Idioty, to była pierwsza książka Dostojewskiego, jaką przeczytałam, kiedy byłam jeszcze bardzo młoda i żadna inna nie zrobiła na mnie tak piorunującego wrażenia, chociaż wszystkie są w jakiś sposób wyjątkowe. Chyba przyłączę się do wspólnego czytania. Ciekawa jestem czy odnajdę to, co wtedy mnie tak bardzo zachwyciło. Czasem tak wracam i muszę powiedzieć, że to ciekawe doświadczenie i nigdy się jeszcze nie rozczarowałam.
      Tym „brakiem szczęścia” się nie przejmuj. To mija, znam to z autopsji, wiele spraw się na to zwykle składa. Na szczęście czytanie nigdy naprawdę się nie nudzi. Spróbuj z Idiotą.

      • Beata Gołembiowska Nawrocka

        Pani Magdo, dziękuję za zachętę. Po powrocie z Toronto – mieszkam w małym mieście na północ od Montrealu, sięgam po Idiotę, którą to książkę ma moja córka. Niestety w wersji angielskiej, a jednak rosyjski jest bliższy polskiego. Cieszę się że i Pani podobała się Philomena. Zapraszam na moją stronę internetową http://www.beatagolembiowska.studiobim.ca

    • Ćwiczenia rano nie są dla mnie – mam to już przetestowane 😉 Od razu po wstaniu jestem zbyt ospała i ogólnie niewydolna, a potem to już nie mam czasu, bo albo praca albo syn. Zostaje mi tylko wieczór 🙂 „Tajemnicę Filomeny” – bo tak chyba się nazywał film w polskim tłumaczeniu (?) widziałam i baaaardzo mi się podobał. Książka nie jest tak dobra?

  • U mnie na luty w planach Hrabia Monte Christo 😀

  • Agata

    Też będę oglądać oscarowe nominacje i wybieram się do teatru Roma na Mamma mia (kocham musicale) 🙂

  • Trzymam kciuki na wszystkie plany. Co prawda do „Idioty” się nie dołączę, ale w planach mam również wprowadzenie paru małych nawyków. Między innymi nauki systematycznej języka Japońskiego. Filmy nominowane do Oskara? Dobry pomysł. Może też spróbuję 🙂

    • Dziękuję! Język japoński – bardzo, bardzo podziwiam 🙂 Z tego co wiem, to chyba bardzo trudny język?

  • Też na pewno będę oglądała filmy Oscarowe. Mam już za sobą Arrival, a we wtorek idę właśnie na La La Land. Z końcem miesiąca zmieniamy mieszkanie więc teraz wszystko będzie kręciło się wokół tego (czytaj: godziny spędzone na Pinterest w poszukiwaniu idealnego wzoru na szafę).

    • A jak Ci się podobał „Arrival”? Bo mnie zachwycił totalnie 🙂 I powodzenia w urządzaniu mieszkania – chociaż to się chyba nigdy nie kończy… My w naszym mieszkamy już dwa lata i nadal szukamy idealnej kanapy… (właśnie teraz przeglądamy z Pawłem oferty sklepów meblowych 😀 ).

      • Arrival był zupełnie inny niż się spodziewałam, ale zachwycił mnie i męża totalnie.
        Szkoda, że Amy nie dostała nominacji.

  • Ambitnie, ale bardzo podoba mi się taki plan na luty. Kibicuję, żeby się udało;)

%d bloggers like this: