CZYTAJ Z NAMI: książka ze świątecznym klimatem

Wielkimi krokami zbliżają się Święta. Właściwie to są już tuż, tuż, jeszcze moment i będziemy siadać z bliskimi do Wigilijnej kolacji. I chociaż, jak wiecie nie jestem wielką fanką Bożego Narodzenia, to jednak świąteczny klimat też mi się udziela i jakoś podświadomie go szukam – w piosenkach, ozdobach, na ulicach. A przecież nie od dziś wiadomo, że jednym z najlepszych sposobów na poczucie tej magicznej atmosfery Bożego Narodzenia jest… przeczytanie odpowiedniej książki 😀 Dlatego dziś, w ramach kampanii CZYTAJ Z NAMI organizowanej przez blogerów z cudownej książkowej grupy facebookowej PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ (którą założyła i prowadzi jeszcze bardziej cudowna Magda z bloga Save the magic moments) zapraszam Was na gościnny wpis z poleceniami świątecznych, gwiazdkowych lektur. Występują trzy fantastyczne blogerki – Agnieszka z Na miotle przez świat, Karolina z Wariacje nie zawsze na temat i Joanna z Subiektywnika literackiego. Każda z nich wybrała inną, wyjątkową książkę i muszę powiedzieć, że wyszedł z tego naprawdę oryginalny, niebanalny zestaw w którym każdy znajdzie coś dla siebie 🙂

Agnieszka z Na miotle przez świat poleca Święta z Kardynałem Fannie Flagg

Wyobraź sobie, że najbliższe Święta Bożego Narodzenia będą ostatnimi w Twoim życiu. Nigdy więcej Wigilii, ciepłego barszczu, ani słodkiego aromatu świeżo upieczonych pierników. Żadnej choinki, prezentów czy puszystego śniegu. Żadnych bliskich. Co zrobisz? Gdzie spędzisz te ostatnie magiczne dni? Z kim? W domu, z rodziną i przyjaciółmi? Zalewając się w trupa w przydrożnym barze? A może w jakimś odludnym miejscu, gdzie nikt nie wie o ciążącym na Tobie wyroku?

Nie lubię książek z Gwiazdką w tle. W szale wigilijnych przygotowań unikam jak ognia opowieści z wątkami świątecznymi. Wolę poświęcić ten czas na jakiś dobry kryminał, żeby odciążyć umysł od grudniowego szaleństwa. Dlatego temat, zaproponowany przez Magdę z bloga Skrytka Magdaleny, okazał się dla mnie nie lada wyzwaniem. Ale postanowiłam chwycić tego świątecznego byka za rogi i… tak właśnie trafiłam do zapomnianego przez świat miasteczka Lost River w stanie Alabama. I czas stanął dla mnie w miejscu.

Źródło: Pixabay.com (CC0)

Lost River. Malutkie miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych. Kilkudziesięciu mieszkańców, którzy znają się niemal od urodzenia. Cisza, spokój, wielkie połacie zieleni, mokradła i setki gatunków najróżniejszych ptaków. Całość okolona malowniczą rzeką, odgradzającą to miejsce od reszty świata. Do tego sielankowego raju na ziemi trafia Oswald T. Campbell, pięćdziesięciodwuletni mieszkaniec Chicago, który właśnie usłyszał od swojego lekarza wyrok śmierci: postępująca odma płucna, najwyżej kilka miesięcy życia.

Oswald decyduje się na szaloną decyzję – porzuca dotychczasowe mieszkanie, zamyka wszystkie sprawy i ucieka do Alabamy. Tutaj po raz pierwszy uczy się obcowania z przyrodą, odkrywa w sobie zarówno nowe jak i dawno zapomniane pasje. Okazuje się, że w tak wspaniałych warunkach wcale nie trudno zapomnieć o papierosach, problemach z alkoholem, a nawet śmiertelnej chorobie. Zwłaszcza, gdy w codziennych czynnościach towarzyszy ci szalone ptaszysko-kardynał o imieniu Jack, tajemnicza dziewczynka Patsy oraz cała gromada samotnych dam, uwielbiających wyszywać, plotkować oraz polować na Bogu ducha winnych kawalerów.

Źródło: Pixabay.com (CC0)

Święta z Kardynałem to niezwykle ciepła, wzruszająca, choć trochę naiwna opowieść. Tutaj wszystko jest czarne albo białe (przeważnie białe), mimo że otaczający bohaterów świat mieni się całą gamą barw. I chociaż rzadko sięgam po takie książki, cieszę się, że na nią trafiłam. Przypomina mi nieco dawno zapomniane seriale – Kochane kłopoty czy Heart of Dixie. W tej mikrospołeczności wszyscy się znają, są serdeczni, uczynni i zawsze pomogą sąsiadowi w potrzebie. Właśnie takiej magii świąt chciałabym doświadczyć – nie tylko w ciągu tych paru dni, ale przez cały rok.

Karolina z Wariacje nie zawsze na temat poleca Anioła do wynajęcia Magdaleny Kordel

Kiedy Magda zaproponowała mi wpis gościnny na temat książek z klimatem gwiazdkowym, moja głowa eksplodowała wręcz pomysłami. Pierwsza stanęła mi w oczach „Garść pierników, szczypta miłości” Natalii Sońskiej. Książka z przepiękną okładką i takąż historią miłosną. Zaraz za nią w kolejce ustawiło się „Boże Narodzenie Herkulesa Poirot” – każdy, kto mnie zna, wie, że uwielbiam kryminały. No i Gwiazdka przy okazji też jest – super!

Po głębszym namyśle postanowiłam jednak napisać kilka słów na temat zbioru opowiadań polskich autorów. A w zasadzie dwóch antologii „Cicha 5” oraz jej kontynuacji „Siedem życzeń”. I już miałam wstępniak, kiedy w moje ręce wpadła najnowsza powieść Magdaleny Kordel „Anioł do wynajęcia”. A kiedy przemówiła do mnie gromkim głosem – nie było odwrotu. Dlatego tę właśnie książkę wybrałam do polecenia Wam na Święta. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie 🙂

Daj nam wiarę, że to ma sens.

Że nie trzeba żałować przyjaciół.

Że gdziekolwiek są – dobrze im jest,

Bo są z nami choć w innej postaci.

Michalina ma kłopoty. Od kilku miesięcy mieszka na ulicy, a właśnie zaczyna się grudzień. Pogoda, brak pieniędzy i głód dają jej się coraz bardziej we znaki. Do domu ojca nie wróci, nie chce mieszkać pod jednym dachem z wredną macochą.

Lista zmartwień nie została jednak jeszcze wyczerpana: nasza bohaterka kilka miesięcy temu straciła ukochaną babcię – jedyną osobę, która w nią wierzyła i stała po jej stronie. A jakby tego było mało – pod sercem nosi nowe życie. I póki co nie ma maleństwu wiele do zaoferowania. Może liczyć tylko na cud.

Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. 

Podobno każdy z nas ma własnego Anioła Stróża. Czasem jednak ten Anioł zaśpi. Albo się zagapi na piękną Anielicę i zapomina o swoim podopiecznym. Wtedy w zastępstwie zostaje zesłany do pomocy Anioł Bezrobotny… Jeden albo kilka – Aniołów do Wynajęcia.

W momencie, kiedy Michalina traci już nadzieję i jej myśli krążą wokół tego, by siąść gdzieś w bramie i zasnąć… na zawsze, w jej otoczeniu zaczynają pojawiać się anioły. W przeróżnej postaci: kataryniarz dokarmiający ją bajglami, kwiaciarka częstująca gorącą herbatą w mroźny dzień, czy wreszcie upiorna i zrzędliwa staruszka o ciętym języku, na którą dziewczyna dosłownie wchodzi w bramie kościoła.

I nagle jej życie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, robi zwrot o 180 stopni. Tyle tylko, że Michalina ma poczucie, iż nie ma już na nie wpływu.

Uważaj, o co prosisz… możesz otrzymać znacznie więcej

Pełna ciepła, optymizmu i świątecznego klimatu opowieść wigilijna. Autorka pokazuje nam, że nie należy tracić wiary w ludzi. A nawet jeśli zwątpimy, pogubimy się i nie będziemy umieli odnaleźć drogi, pojawi się ktoś, kto stanie się naszym drogowskazem.

W powieści czuć w powietrzu magię świąt, zapach piernika, cynamonu i goździków. To opowieść o sile nadziei, miłości i wiary w drugiego człowieka. Można jej zarzucić, że jest przesłodzona. Że autorka podeszła do tematu naiwnie i sztampowo. Ale… to jest właśnie powieść w gwiazdkowym klimacie. A przy Gwiazdce nie może nam zabraknąć ciepła, słodyczy i magii.

Joanna z Subiektywnika literackiego poleca Wigilijne psy Łukasza Orbitowskiego

Jeśli spytać przypadkowych przechodniów: jaka książka kojarzy się z czasem świątecznym?, większość zapewne odpowie „Opowieść wigilijna”  Karola Dickensa. Ja też tak bym odpowiedziała, gdybym nie znała opowiadań Łukasza Orbitowskiego z klimatem świąt w tytule, choć ze świętami tak naprawdę niewiele mają wspólnego. Zapraszam do zapoznania się z „Wigilijnymi psami”.

Zbiór opowiadań z młodości Orbitowskiego został niedawno ponownie wydany po dziesięciu latach od premiery. Zawiera 11 opowieści, w tym trzy nowe do tej pory nie publikowane. Mamy tutaj do czynienia z młodym, zbuntowanym, czarnowidzącym człowiekiem. Z historii przejawia się obraz świata mrocznego, gdzie pozornie nic nieznaczące wydarzenia mają drugie dno.  Łukasz Orbitowski zaczarowuje i odczarowuje jednocześnie rzeczywistość. Zajmuje się zagadnieniami legend miejskich, które mają ogromne znaczenie kulturoznawcze i poznawcze.

Moją uwagę zwróciły dwie opowieści. Pierwsza to „Opowieść taksówkarska”. Od tej pory jazda taksówką nigdy już nie będzie dla mnie normalną usługą transportową. Rzecz rozchodzi się o tajemnicze, pozornie samobójcze śmierci taksówkarzy. Wszystko jest owiane tajemnicą, nic się nie zgadza, aż do momentu kiedy pewien dziennikarz trafia na dziwne zdjęcia. Jest to historia w klimacie podobnym do opowieści miejskich o hienach cmentarnych, czy tym podobnych nadprzyrodzonych zjawiskach. Zdecydowanie pozostanie w mojej pamięci.

Nie wszystkie opowiadania są w mrocznym klimacie z duchami w tle. Tytułowe „Wigilijne psy” poruszają inne rejony psychiki i emocjonalności podczas lektury. Tutaj mamy do czynienia z obserwacją charakterologiczną bohatera. Mężczyzna doświadcza dziwnego zjawiska. Każdej wigilii do jego domu przychodzą psy, czarny i szary.

” Dobra rodzina to taka, w której nikt nie udaje, więc siedzieliśmy smutni: ja, matka, Ewa, babcia i dwie ciotki przybyłe z miasta, by wesprzeć nas w trudnym czasie. Pieprzyć takie święta, bez ojca to ponura szopka, gdzie Herod zjada Jezusa przy trzasku opłatków. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem psy.” s. 193

Znając przesąd o mówiących zwierzętach o północy tego jedynego wieczoru w roku, psy stają się metaforą zwyczajów i tradycji. Z biegiem lat zaczynają się zachowywać coraz dziwniej i agresywniej. Kiedy odkrywamy alegoryczne ich znaczenie dla życia bohatera, cała opowieść staje się jedną wielką przenośnią. Bardzo trafione w mój gust czytelniczy, jeśli chodzi o rodzaj konstrukcji opowiadania.

Polecam wszystkim lubiącym opowiadania, ale także każdemu kto nie boi się bać podczas lektury, kto chciałby poznać psychikę młodego autora, ponieważ przez te teksty możemy dowiedzieć się co siedziało w głowie,a tym samym co ukształtowało późniejsze dzieła Łukasza Orbitowskiego. Trzecim argumentem ‚za’ jest fakt, że jest to polski autor, a kto lepiej zrozumie naszą rzeczywistość opisaną, czy zastaną niż my sami? Godne poznania i nadające się na prezent dla szerokiego grona odbiorców.


Dziewczyny się napracowały, teraz czas na Was! Znacie te pozycje? A może polecicie swoje ulubione książki ze świątecznym klimatem? Dzielcie się 😀

  • I znów nowe książki, które muszę zapisać.
    Dzięki dziewczyny za garść inspiracji 🙂

  • Zdecydowanie bliżej mi do Karoliny lub Agnieszki 🙂 Faktycznie zestawienie niebanalne – wręcz szokujące 🙂 Ale powstał dzięki temu bardzo ciekawy wpis – gratuluję dziewczyny!

  • Chciałabym przeczytać ,,Anioła do wynajęcia” wydaję się bardzo ciekawa i taka idealna na chwilę relaksu w przedświątecznym zabieganiu:)

  • Świetny wpis!
    Dziewczyny! Brawa za wybór, styl i lekkie pióro. Tylko jedną książkę z Waszych propozycji udało mi się przeczytać, ale już wiem, że sięgnę po „Święta z kardynałem” i nie odstraszył mnie ten zupełnie czarno – biały świat 😉 „Wigilijne psy” zostawię sobie na nowy rok, bo również czuję, że mnie zafascynują.
    Z mojej strony książki na święta to przede wszystkim propozycje familijne, które mogę czytać wspólnie z dziećmi. Ostatnio zaczarowały nas „Święta dzieci z dachów” 🙂 Bardzo ciekawe są też wszelkie utwory zbiorowe, specjalnie wydawane w tym przedświatecznym okresie. „Księgarenka przy ulicy Wiśniowej” urzeka ciepłem i tematyką. Warto po nią sięgnąć 🙂

    • Zapisuję tytuły dziecięce na kolejne lata, bo na pewno się przydadzą 🙂 Jak na razie syn ma 1,5 roku i nie bardzo chwyta o co chodzi z tymi Świętami i Mikołajem, ale myślę, że za rok-dwa będzie go można wprowadzać w książkowo-świąteczny klimat 🙂

      • Pewnie 🙂 Mój Synuś ma prawie trzy i na Mikołaja reaguje bardzo różnie – cieszy się, by za chwilę mieć łzy w oczach. Maluszki jeszcze takie z naszych pociech 😉

  • Nie znam żadnej z tych książek, ale „wigilijne psy” bardzo mnie zainteresowały. Lubię Orbitowskiego, więc tym bardziej czuję, że to musi być dobra pozycja. 🙂

    • No mnie właśnie też ciągnie do „Wigilijnych psów”. Po genialnej „Innej duszy” mam niesamowitą ochotę na więcej Orbitowskiego 😉

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Żadnej z tych książek nie czytałam, ale „Anioła…” mam od jakiegoś czasu w planach 🙂 Świetny wpis! Ja uwielbiam świąteczne klimaty! Zarówno w rzeczywistości jak i jako motyw w książce 🙂

%d bloggers like this: