Fantastyczne seriale na zimowe wieczory

Rzadko oglądam seriale. Wcale nie dlatego, że nie lubię, bo lubię baaardzo. Tylko po prostu nie mam na to czasu. Oglądanie seriali to jedna z tych rzeczy (obok kolorowanek dla dorosłych, grania na Play Station i sprzątania gabinetu a.k.a. graciarni), które bardzo chciałabym robić, ale fizycznie nie jestem już w stanie. Czasem jednak coś mnie mocno zainteresuje albo zwyczajnie mam ochotę na jakaś alternatywną (w stosunku do filmu/książki – życie rodzica jest fascynujące…) formę spędzenia wieczoru. I wtedy włączam serial. W 2016 roku obejrzałam aż trzy 😉 I jestem w trakcie dwóch kolejnych.

Co ciekawe, wszystkie oglądane przeze mnie w tym roku seriale, to produkcje fantastyczne. Dzieje się tak nie bez powodu. Fantastykę kocham i wielbię, ale książek tego gatunku czytam ostatnio niewiele, jakoś bardziej ciągnie mnie do prozy realistycznej. Filmów w tym klimacie jest zaś stosunkowo mało, a jeśli już, to są głównie ze stajni Marvela (czy innych komiksowych), a to nie do końca jest moja bajka (poza tymi w których występuje Thor, oczywiście) albo są skierowane bardziej do dzieci i młodzieży. Seriali fantastycznych lub około fantastycznych jest za to całkiem sporo (a na pewno coraz więcej) i mam z czego wybierać.

Kroniki Shannary

1364x909_o3vpyt-1

O co chodzi: Elfy po raz kolejny muszą uratować świat przed demonami, upiorami i potworną zagładą.

Czy warto: Hmmm. Na pewno jest to serial, który ogląda się przyjemnie. Niestety, ciekawa (aczkolwiek do bólu przewidywalna i wtórna, i to nie tylko ze względu na podobieństwa z Władcą pierścieni) historia, szybka akcja, ładni ludzie i klasyczny klimat fantasy nie rekompensują wylewającej się bokami tandety, kiepskiej gry aktorów (którzy dobrani zostali chyba wyłącznie na podstawie wyglądu) i skrajnie irytującej głównej bohaterki. Poza tym i elfy, i ludzie zachowują się tak, jakby zaraz mieli się zacząć bzykać. Jak w jakimś tanim filmie pornograficznym z lat siedemdziesiątych. Czy coś.

Dla kogo: Dla wielbicieli fantastyki, fanów Terry’ego Brooksa (serial powstał na podstawie jego książek). Dla osób ceniących przyjemną i prostą w odbiorze rozrywkę, których nie przerażają fragmenty żywcem wyjęte z niemieckiego pornola.

Moja ocena: 5,5/10

Stranger things

636053811347871189

O co chodzi: prowincjonalne amerykańskie miasteczko, rządowe eksperymenty, potwory, dzieci o paranormalnych zdolnościach i nastolatki ratujące przed katastrofą całe sąsiedztwo.

Czy warto: tak! Stranger things to właściwie jedno wielkie nawiązanie do kultury i stylistyki lat osiedziesiątych XX wieku. Twórcy sporo ryzykowali, bo tworząc serial, który sam w sobie nie wnosi do kultury nic nowego i oryginalnego, a bazuje właściwie wyłącznie na sentymencie widza i zasadzie lubię te piosenki, które już kiedyś słyszałem, można sobie naprawdę mocno strzelić w kolano. Albo odnieść wielki sukces, tak jak w tym przypadku. Stranger things to doskonała, wciągająca historia, która wywołuje emocje, jednocześnie zapewniając poczucie bezpieczeństwa i błogości.

Dla kogo: dla każdego, kto choć trochę tęskni za klimatem lat osiemdziesiątych, dzieciństwem, potworami spod łóżka i Winoną Ryder.

Moja ocena: 8/10

Gra o tron, sezon 6

au5mn-4v5p8x

O co chodzi: kontynuacja brutalnej, krwawej i bezlitosnej walki o prawdopodobnie najatrakcyjniejszy tron we wszechświecie. Daenerys, Tyrion, Cersei, Sansa i Aria znów przyprawiają nas o zawał serca. Poza tym poznajemy odpowiedź na pytanie: co do licha ciężkiego stało się z Jonem Snowem?!

Czy warto: noooo. Niby warto, bo to przecież kontynuacja najbardziej kultowego serialu ostatnich lat. No i można się dowiedzieć, jak potoczy się dalej historia Westeros (przynajmniej ta z wersji serialowej), poznać istotne fakty z przeszłości bohaterów i jeszcze raz zanurzyć się w tym krwawym świecie. Poza tym są świetne momenty, są emocje i zaskoczenia. Ale…

To, co najbardziej cenię w opowieściach snutych przez Martina, to ich totalna nieprzewidywalność. Główny bohater wcale nie jest główny, bo umiera, wątki się urywają, a autor wodzi nas cały czas na manowce. To jest naprawdę doskonała rzecz dla wszystkich zblazowanych fanów fantastyki, która – co by nie mówić – jest dość schematyczna. I niestety w tym sezonie, kiedy historia serialowa, wyszła poza fabułę wydanych dotąd książek, powiało banałem, sztampą i oczywistością.  Nie wiem czy takie było założenie samego Georga R.R. Martina czy też to już efekt radosnej twórczości własnej scenarzystów (ja słyszałam sprzeczne wersje…). Nie zmienia to faktu, że serial stracił na oryginalności. Szkoda.

Dla kogo: dla fanów serii, oczywiście!

Moja ocena: 6/10

Jonathan Norrell i Pan Strange

jonathannorell

O co chodzi: Magia w Anglii nie ma się najlepiej. Właściwie nie ma się wcale, bo nikt od dawna jej nie praktykuje. Czy dwóch rywalizujących magów da radę to zmienić i sprowadzić prawdziwą magię z powrotem na wyspy? W tle Król Kruków, złe elfy i inne dziwy.

Czy warto: ten serial to taka Jane Austen w wersji z różdżką. Powstał na podstawie książki, którą co prawda czytałam i mi się podobała, ale było to tak dawno, że zupełnie nie pamiętam o co w niej chodziło. W każdym razie wersja telewizyjna daje radę, wciąga i wprowadza nas w atmosferę polityki omawianej przy herbacie i ciastkach oraz magii traktowanej bardziej jak rzemiosło i zawód niż coś niezwykłego i niecodziennego. Jonathan Strange jest serialem dla wszystkich, którzy szukają w fantastyce czegoś nowego, innego i oderwania od utartych schematów. Miłośnicy klasycznych walk na miecze i zaklęć rzucanych przez facetów w pelerynach z długimi brodami mogą być zawiedzeni.

Dla kogo: dla wszystkich miłośników brytyjskiego, flegmatycznego klimatu, a także fanów czarów w wydaniu nieco innym niż średniowieczni magowie otoczeni elfami i krasnoludami.

Moja ocena: 7/10 (w połowie pierwszego sezonu)

  • Czytałam książkę „Jonathan Norrell i Pan Strange” i nie wiedziałam, że jest serial 😀 Muszę spróbować. Od siebie dodam jeszcze „Lucifera”, głupie, ale bohater ciekawy 😉

    • Lucifer jest fajny! Podoba mi się dobór aktora do roli, choć po obejrzeniu Supernatural i mojej wielkiej miłości do Marka Pellegrino w roli Lucyfera, trudno będzie go przebić. 🙂

      • Supernatural w którym momencie przestałam oglądać, za dużo Teh Dramah było. Ale tamten Lucek też był niezły 🙂
        A nowa Lucynka dopiero 16 stycznia 🙁

    • Skoro tak polecacie „Lucifera” to muszę obejrzeć 😀

  • Agata

    Widziałam 3 pierwsze, a Norrella 1 odcinek. Stranger Things – świetne, choć nie lubię horrorów, Gra o Ttron – dobra, ale wolę książki. Kroniki Shannary – matko, ale to głupiutkie, ale chociaż na ładnych panów można popatrzeć 😉

    • Ja też zdecydowanie wolę książki GOT od serialu, ale jak się nie ma co się lubi… A „Kroniki” są głupiutkie, ale tak miło i niewinnie odmóżdżające 😉

  • Baaardzo się cieszę, że trafiłam na ten wpis! Ja ostatnio męczę zupełnie inny temat, bo wróciłam po kilku latach do oglądania Misfits – serial o dzieciakach skazanych na prace społeczne po drobnych przestępstwach. W wyniku dziwnej burzy zyskują nadprzyrodzone zdolności. Poza tym, że to takie science fiction klasy B, to jest super zabawnie i gra tam Iwan Rheon (czyli przepotworny Ramsay Bolton z GOT) tym razem w zupełnie innym, baaardzo miłym dla oka wcieleniu. 😉
    Z Twojej listy znam tylko GOT, do Stranger Things się przymierzam, a o pozostałych poczytam coś więcej. 🙂

    • Koniecznie obejrzyj „Stranger things”, to świetny serial! Science fiction klasy B wbrew pozorom nie brzmi wcale źle, a Twój opis serialu brzmi jak coś co lubię 😀 Tylko ten Ramsay Bolton… Jakoś ciężko mi go sobie wyobrazić w innej roli…

      • No właśnie ja też jak pierwszy raz go tam zobaczyłam, to aż mnie ciarki przeszły 😀 ale w Misfits to jest zupełnie inna gra aktorska, totalnie inna kreacja i w drugim sezonie robi się totalne ciacho… 😀 😀 ale nie spoileruje, serio polecam bo to krótki serial, po kilka odcinków na sezon 🙂

  • Monika Panek

    a gdzie można zobaczyć „Jonathan Norrell i Pan Strange” ????

  • DOŚKA

    „Kroniki Shannary” zaczęłam oglądać, ale po kilku odcinkach odpuściłam. Jakoś nie mogłam się przemóc. Straners Things i Grę o Tron obejrzałam w całości i osobiście jestem naprawdę zachwycona. Jedne z moich ulubionych seriali i nie mogę doczekać się drugiego sezonu ST. Ostatniego z seriali nie widziałam, ale może się skuszę… 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    BOOK MOORNING

  • Pingback: 4 seriale, które naprawdę warto obejrzeć - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: