Co robić w grudniowe wieczory?

Czyli jak nie zwariować przed Świętami! Może Was zaskoczę, ale grudzień to nie jest mój ulubiony miesiąc w okresie jesienno-zimowym. Zdecydowanie wolę energiczny i pełen inicjatywy styczeń albo kolorowy i romantyczny październik. Grudzień natomiast jest… męczący. Cały ten okołoświąteczny szał mnie przytłacza: kupowanie prezentów – często na siłę, na ostatnią chwilę, gotowanie na wyścigi, wydawanie pieniędzy na głupoty. To nie dla mnie. W ogóle niespecjalnie lubię Boże Narodzenie, obowiązkowe spotkania z rodziną, wielkie żarcie i zastąpienie duchowości i ciepła awanturą o niedomytą łazienkę i nieupieczone dziesiąte ciasto. Wśród oczywistych horrorów grudnia znajdują się jeszcze wszelkie wigilie pracownicze (zwłaszcza te wyjazdowe, z nocowaniem), dzikie tłumy w komunikacji miejskiej i każdym, nawet najmniej oczywistym sklepie. A przecież tak wcale nie musi być! Co robić w grudniowe wieczory, żeby poczuć urok tego miesiąca?

Otóż – powiem Wam! Trzeba tylko wyłączyć tryb: szykuję Święta, a uruchomić tryb: cieszę się chwilą, a co ma być to będzie. Naprawdę nie potrzebujemy na Boże Narodzenie tony żarcia, nie musimy mieć wysprzątanego na błysk domu i perfekcyjnie przystrojonego stołu. To nie o to w tym wszystkim chodzi. Dlatego dziś opowiem Wam o tym, co robić w grudniowe wieczory i jak zamierzam celebrować ten grudzień i czerpać z niego garściami, ciesząc się chwilą.

1. Ugotuj coś razem z bliskimi

Najbardziej oczywistą odpowiedzią na pytanie: co robić w grudniowe wieczory, jest właśnie ta: ugotujcie coś razem. Mamy z Pawłem taką tradycję, że co roku, dzień – dwa przed Wigilią robimy setki pierogów. Wieczorem puszczamy sobie świąteczne melodie albo kolędy i startujemy z masową produkcją. Jednak nie myślcie sobie, że obdzielamy naszymi wyrobami całą okolicę. Nie. Część pierogów faktycznie trafia na wigilijny stół, ale to tak naprawdę jest jakaś marna resztka, bo… my je zjadamy. A właściwie zjada je Paweł. Na bieżąco. I ma z tego nieziemską frajdę. Ja natomiast bawię się wymyślaniem coraz to nowych farszów – mój hit to kasza jaglana z grzybami! W tym roku zamierzamy wzbogacić naszą rodzinną tradycję o wspólne pieczenie pierników z Synem Gryzakiem – będzie wycinał ciastka! Poza tym – jedziemy w tym roku do teściów, więc siłą rzeczy nie musimy się jakoś specjalnie wysilać kulinarnie, ale przygotuję jeszcze kilka smakołyków – lekkostrawnych i nadających się do spożycia przez 1,5 roczne dziecko 😉 Ale bez presji i w miłej atmosferze. Co zrobię, to zrobię. Czego nie zrobię, tego nie zrobię.

2. Przystrój dom światłem i innym ozdobami

Obywatelu! Poczuj to! Zawieś lampki na balkonie! Ustaw świecę w oknie! Przyozdób drzwi wejściowe! Nie zwlekaj z tym do ostatniej chwili. Nie warto! Grudniowy wieczór to absolutnie najlepszy czas na przystrojenie domu, a może nawet własnoręczne wykonanie ozdób na choinkę albo kartek świątecznych? Ja w tym roku spróbuję chyba z kartkami. W każdym razie kupiłam stosowny zestaw 😉

kaboompics-com_christmas-glass-balls

3. Przygotuj prezenty DIY

I to wcale nie musi być coś specjalnie trudnego! My na przykład postanowiliśmy, że w tym roku Hubert da każdemu prezent – swoje zdjęcie w ramce 😉 Niby nic, niby żaden wysiłek, a dla babć, cioć i innych fanów Gryzaka – wielka radocha! Można zrobić też pierniczki/cukierki/własne przetwory i pięknie zapakować, a jeśli macie starsze, bardziej rozumne dzieci, niż moje 1,5 roczne Tornado, to przecież można zrobić z nimi naprawdę niesamowite rzeczy. Nawet nie wiecie, jak bardzo czekam na ten moment, kiedy Hubert zacznie interesować się DYI (o ile w ogóle zacznie!). Takie wspólne działanie i tworzenie to chyba jedna z piękniejszych rzeczy, jakie można robić z dzieckiem!

4. Odpręż się przy świecach

Właściwie praktykuję to cały rok, ale grudzień pasuje do takiego spędzania wieczorów najbardziej. Gaszę górne światło, zapalam lampki choinkowe (którymi wcześniej przyozdobiłam dom), świece (jedna obowiązkowo o zapachu wanilii – bardzo lubię świece zapachowe, ale wszystkie inne zapachy wywołują u mnie od razu ból głowy), włączam nastrojową muzykę/audiobooka i … koloruję, układam puzzle, rozmawiam z Pawłem przy winie. Naprawdę – niby to jest taka mała rzecz, tak prosta do wykonania, a zupełnie zmienia atmosferę i nastawienie do życia. Serio!

5. Czytaj książki

Co robić w grudniowe wieczory? Wiadomo. To polecam zawsze. Wszystkim. Zamiast piec piątą pieczeń i szorować fugi w łazience szczoteczką do zębów, bierz w łapę książkę i czytaj. Najlepiej jakąś wciągająca, epicką powieść – one najlepiej pasują do długich wieczorów. Ubierz sweter ze świątecznym motywem, ciepłe skarpety, opatul się kocem, weź kubas grzanego wina z korzenną przyprawą (polecam też wersję bezalkoholową z IKEI – idealnie sprawdziła się, kiedy byłam w ciąży) i ciesz się, że jest grudzień. Szukasz inspiracji? Oto moja lista książek na długie wieczory (co prawda jest to lista jesienna, ale na grudzień też się nada).

kaboompics-com_-glass-of-white-wine-in-holiday-mood

6. Zagraj w grę planszową, karcianą, szachy czy co tam lubisz

Najlepiej w większej grupie – z rodziną, przyjaciółmi. Zróbcie sobie przed świętami taki wieczór relaksu i wróćcie do dzieciństwa. Jest tyle fantastycznych gier. I wcale nie trzeba ich kupować! Można iść do pubu/kawiarni, gdzie są planszówki albo znaleźć w pobliżu wypożyczalnię, gdzie za naprawdę małe pieniądze dostaniecie nowości i klasyki na jeden wieczór.

7. Przygotuj się na świąteczne śpiewanie kolęd

Święta = kolędy. Nie może być inaczej, wszyscy muszą śpiewać! Więc już wiesz co robić w grudniowe wieczory! Zawczasu przygotuj śpiewniki! Wystarczy skopiować z internetu teksty, edytować i wydrukować w kilku wersjach! Jeśli masz w rodzinie kogoś, kto potrafi grać na instrumencie – wykorzystajcie go! Niech się nauczy wykonywania – powiedzmy dziesięciu kolęd (o ile jeszcze tego nie potrafi). W końcu prawdziwa magia Świąt to bycie razem i robienie czegoś innego, twórczego, radosnego.


Generalnie – moje przesłanie jest proste. Olej to. Olej szaleństwo, olej bezsensowną robotę, nie myj okien dla Jezusa. Więc co robić w grudniowe wieczory? Zamiast świrować, przyozdób pięknie dom (przy świecach tak bardzo nie widać kurzu 😀 ), przygotuj kilka ulubionych potraw, zrób coś razem z bliskimi Ci ludźmi i zrelaksuj się. Odpręż. Wiadomo – trochę biegania zawsze będzie. Ale niech go będzie jak najmniej. Niech grudzień będzie czasem bliskości, ciepła i magii, a nie bezsensownego latania, jak wściekły kot z pęcherzem. Celebruj. Lepiej mieć jeden makowiec, kupną szynkę, święty spokój i wspaniałą atmosferę, niż cztery torty, pięć blach sernika i osiem makowców i stres.

  • Rzeczywiście na hasło święta zaczynamy wpadać w dziki szał zakupów, oblegania centrów handlowych, gotowania ponad potrzeby i innych zupełnie niepotrzebnych rzeczy. Choć lubię święta za te wszystkie kolorowe światełka i ich magię to jednak całej tej krzątaniny już nie. Więc chętnie będę wykorzystywać wolny czas na czytanie książek, pieczenie pierniczków, ozdabianie domu w rytmie slow 😉

  • Wreszcie ktoś miał odwagę przyznać, że ten przedświąteczny szał go męczy 🙂 Mnie również męczy, dlatego ułatwiam sobie życie, jak się da: prezenty kupuję przez Internet, nie sprzątam na błysk, nawet niektóre potrawy zamawiamy gotowe. Zdecydowanie wolę spędzić ten czas z bliskimi (najbliższymi, niekoniecznie na dużych rodzinnych imprezach), odpocząć, odetchnąć i oczywiście poczytać 🙂 Bardzo dobre rady!

    • Też jestem fanem kupowania prezentów przez Internet, a dobry catering uważam za dar niebios 😉 Nic nie jest w stanie zastąpić spędzania czasu z najbliższą rodziną 🙂

  • Beata Gołembiowska Nawrocka

    U mnie przygotowania zaczynają się na dwa dni przed Wilią. Przyjeżdżają córki ze swoimi chłopakami i razem lepią pierogi – potrawę przygotowywaną raz do roku. Potem każdy z nas przygotowuje jedno danie, a reszta siedzi przy kominku i czyta książki, wychodzi na spacer czy odśnieża dach. Zawsze mamy dodatkowego gościa, tym razem będzie przed Wigilia Tara – tancerka z teatru Grotowskiego we Włoszech, przyjaciółka starszej córy Iwy, a w Wigilię Zarrin,z którą moje córki znają się od dziecka.Obecnie aktorka, zagrała m.in.w Spotlight. Prezenty kupujemy na dwa miesiące przed świętami, wypytując dokładnie, kto co by chciał dostać i jeśli jest drogi, to zrzucamy się na niego wszyscy. Kolędy, opłatek, kilka polskich potraw – przypominają mi w zaśnieżonej Kanadzie polską Wigilię.
    W czasie świąt chodzimy na dłuuugie spacery, po których zalegamy wszystkie miękkie miejsca mojego maleńkiego domku i grzejemy się przy kominku. Świece też są!!!! Popieram jak najbardziej takie święta jakie sugeruje Magda! http://www.beatagolembiowska.studiobim.ca

  • Ja lubię Boże Narodzenie, choć jego aspekt duchowy czy religijny nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ciepło i bliskość jednak są wtedy jakoś cieplejsze i bliższe 🙂 Ogólnie podzielam Twoje podejście – olać, wyluzować, przecież nic się nie stanie, jeśli coś będzie (w czyimś mniemaniu) nie tak. Lepiej zająć się czymś przyjemnym niż wpadać w amok 🙂
    Co do sprzątania, to lubię traktować Święta jako pretekst do porządnego szorowania tego, czego zwykle się nie szoruje. W końcu, jeśli nie wezmę się za okna z okazji Świąt, to tym bardziej nie wezmę się w innym momencie roku 😀 (no, nieprawda, myję okna jeszcze na wiosnę :D) Nic się nie stanie, jeśli tego nie zrobię, ale chcę to zrobić. Dla siebie, nie dla Jezusa czy „co sąsiedzi pomyślą”. Myślę o tym jak o takim symbolicznym rytuale oczyszczania – jeden rok się kończy, drugi nadchodzi, fajnie wejść w niego z czystą kartą i wszystkim innym 🙂
    Perspektywa Bożego Narodzenia zapala we mnie lampkę już pod koniec listopada, kiedy zaczynam planować, co kiedy zrobię. Nie po to, żeby było perfekcyjnie i na tip-top ze wszystkim zdążyć, ale żeby uniknąć tego okołoświątecznego szału rodaków 🙂

    W tym roku spędzę Święta po raz pierwszy nie z moją rodziną, a z teściami in spe i tam na pewno będzie żarcia i sprzątania pod sam sufit Wątpię, żeby szał przygotowań wpływał jakoś negatywnie na ich stosunki rodzinne (na Śląsku przy byle okazji jest obficie i ozdobnie), ale przekonam się. Ja z moim luzem, mogę tam nie pasować (;

    • Podoba mi się Twój rytuał oczyszczania 🙂 To jest bardzo dobre podejście! Czytałam gdzieś (nie pamiętam niestety gdzie), że Chińczycy nigdy nie wchodzą w nowy rok z długami, zawsze starają się je spłacić wcześniej – tak mi się to jakoś skojarzyło 🙂 I udanych Świąt z nową-przyszłą rodziną 😀

      • Bardzo dziękuję 🙂 Tobie również udanych, nie tylko Świąt, ale w ogóle całego grudnia po Twojemu!
        Myślę, że nasz obecny szał sprzątania też ma korzenie w słowiańskich wierzeniach, ale specjalistką nie jestem. Coś mi się tak kiedyś obiło o uszy.

  • Ja już od dziś wdrażam te zasady w grudniowe życie 🙂 Nie warto robić wszystkiego w pospiechu w ostatnich dniach przedświątecznych. Na książkę zawsze znajdę chwilę i właściwie brakuje mi jedynie świeczek, aby wieczorny klimat był bardziej nastrojowy 🙂 Pozdrawiam!

  • Zgadzam się w każdym punkcie! Też nie lubię tej świątecznej gonitwy. Ja ze swojej strony jako pyszny smakołyk dla malucha, polecam pierogi z soczewicą. Zrobiłam je w poprzednią Wigilię dla synka (wtedy dla rocznego) i były prawdziwym hitem.
    Gry planszowe, dobry film i książka i przede wszystkim wyciszenie, gdy wszyscy niepotrzebnie gnają. – to zdecydowanie także i mój sposób na grudzień 🙂

    • A jak przygotowałaś soczewicę? Ugotowałaś i po prostu nafaszerowałaś nią pierogi czy zrobiłaś to jakoś bardziej wymyślnie? 😉

      • Dla małego ugotowałam i nafaszerowałam nią pierogi + dodałam przyprawy dla smaku. Natomiast dla starszych do soczewicy dodałam jeszcze fetę, więc były pyszne 🙂

        • Dziękuję za odpowiedź! Chyba się zainspiruję w tym roku, bo soczewicę bardzo, bardzo lubimy całą rodziną 🙂

%d bloggers like this: