Dlaczego warto obejrzeć „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – 8 powodów

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć to zdecydowanie największy hit kinowy tej jesieni. Niestety – nie jest to film wybitny. Fabuła jest poprawna, aczkolwiek pozbawiona jasno zakreślonego głównego wątku (przez pierwszą połowę filmu bohaterowie latają po Nowym Jorku jak potłuczeni, a widz do końca nie wie, po co i dlaczego), finał niespecjalnie zaskakuje (zwłaszcza, że ten zły od samego początku wygląda i zachowuje się, jak ten zły, nie pozostawiając tu miejsca na jakąkolwiek niespodziankę), a gdyby całość odrzeć z potteryzmu i magicznej otoczki, okazałoby się, że mamy tu skrajnie przeciętną i pozbawioną iskry opowiastkę. Jednak, mimo tych oczywistych braków, uważam, że jest to film, który każdy wielbiciel magii, czarodziejstwa obejrzy z ogromną przyjemnością i radością. Ja w każdym razie bawiłam się przegenialnie i naprawdę było mi przykro, że film się skończył (co zdarza mi się bardzo rzadko – po dwóch godzinach spędzonych w kinie zawsze mam ochotę rozprostować nogi). Ciekawi dlaczego? Oto 8 powodów, dla których warto wybrać się do kina na Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć! UWAGA! W tekście są SPOILERY (ale nie za duże i oznaczone!).

1. Doskonały spin-off

Ten film powinien stanowić wzór dla wszystkich łasych na pieniądz marketingowców z Hollywood, którzy chcą kontynuować sukces jakiegoś uniwersum. Bo że z kontynuacjami, prequelami, sequelami i spin-offami jest różnie, wiemy nie od dziś. Często twórcy filmu po prostu powtarzają to, co już było, zaspokajając nostalgię widza i nie siląc się na oryginalne i ciekawe uzupełnienie znanej widzowi historii (patrz: przegadane, dość nudne i zupełnie zbędne części Hobbita), czasem idą o krok dalej i grając na emocjach fanów, dają jednocześnie coś od siebie (ostatnia kontynuacja Gwiezdnych wojen, która choć zgapiła od pierwszych filmów wszystko, jednocześnie zostawiła widzom obietnicę czegoś więcej, a także Kylo Rhena – jednego z ciekawszych negatywnych bohaterów w historii. Nie mogę się doczekać grudniowego spin-offu!), a czasem po prostu partaczą sprawę tak bardzo, że aż się robi przykro.

Fantastyczne zwierzęta są zaś spin-offem idealnym. Z jednej strony nawiązują do tak bardzo znajomego nam świata i rozwijają znajome wątki, z drugiej – twórcy – przenosząc akcję do Stanów Zjednoczonych lat 20 XX wieku – stworzyli właściwie nową rzeczywistość, dając widzowi nowe zasady, nowe nazwy i zupełnie nową atmosferę, inną od na wskroś brytyjskiego świata czarodziejów, jaki znamy. Naprawdę, jeśli ktoś ma na mnie zarabiać pieniądze, wymuszając coroczne wizyty w kinie na kolejnej części ulubionej serii, niech robi to właśnie w tym stylu. Będę płacić ze śpiewem radości na ustach. I dokupię popcorn.

2. Eddie Redmayne

Uwielbiam go. Może rola Newta Skamandra nie jest jego rolą życia i raczej nie dostanie za nią kolejnej nominacji do Oscara (Paweł nawet zgrzeszył i powiedział, że Eddie gra tak samo, jak w poprzednich swoich filmach – nie zgadzam się!!!), to jednak fakt pozostaje faktem – Eddie jest cudowny, idealnie pasuje do swojego bohatera, a my na ekranie oglądamy Newta Skamandra, a nie Redmayne’a  – a to samo w sobie świadczy o tym, jak dobrym jest aktorem. A na dobrego aktora zawsze warto wybrać się do kina!

1117_fantastic-beasts-b

3. Feminizm, tolerancja i ekologia

J.K. Rowling raczej nie ukrywa swoich poglądów społecznych. W końcu to ona ogłosiła, że Albus Dumbledore jest homoseksualistą, a Hermiona Granger równie dobrze mogła mieć inny kolor skóry. Te poglądy doskonale widać w filmie. Mamy tu prezydent(kę?) czarodziejów w USA, która nie dość, ze jest kobietą, to jeszcze ma inny kolor skóry, niż powszechnie w Hollywood przyjęty. Główny bohater jest najprawdziwszym ekologiem, obrońcą i miłośnikiem zwierząt, a akcję do przodu posuwają przede wszystkim dwie główne bohaterki, które są silne i pięknie łamią stereotypy. Nie ukrywam, że idee równości, feminizmu i tolerancji są mi niezwykle bliskie, więc Fantastyczne zwierzęta to był miód na moje serce!

4. Miłość wcale nie taka piękna i fotogeniczna

Jak ja lubię filmy, w których postacie nie wyglądają jak wyjęte z katalogu, tylko jak normalni, zwykli, przeciętni ludzie. A jeszcze bardziej lubię, kiedy wątek miłosny opiera się na czymś innym, niż tylko zachwyt nad pięknem ciała, które w rzeczywistości stanowi tylko element relacji dwojga ludzi (choć nie da się ukryć, że istotny). Tutaj miłość jest pokazana, jako coś więcej niż zachwyt ładną buzią czy umięśnioną klatką piersiową, a główny bohater romantyczny i scena w deszczu jest… No właśnie. Czas przejść do kolejnego punktu…

5. Jacob Kowalski

SPOILER ALERT! Najlepsza postać w filmie! Wydawałoby się, że taki pocieszny, mugolski grubas może być co najwyżej elementem humorystycznym, osobą, która wszystko psuje – sympatyczną, poczciwą, ale nic poza tym. A tu okazuje się, że im dalej w opowieść, tym więcej cudownych cech Jacoba się ujawnia i to do tego stopnia, że udaje mu się zyskać miłość kobiety, która może dowiedzieć się o nim wszystkiego. Jacob jest odważny, wesoły i dzielny. Angażuje się w to, co robi całym sercem, lubi zwierzęta i lubi ludzi. Walczył na wojnie. Ma wyjątkowy talent. I nie wygląda jak Thor (a mi nawet nie jest szkoda!).

3301db15-4fae-4e35-8dc6-dc7cabfb1d90

6. Walizka Newta Skamandra i jej zawartość

To jest absolutnie najbardziej odjazdowa rzecz, jaką widziałam ostatnio w kinie. Czego i kogo tam nie ma! A zwierzęta?! Są fantastyczne, oryginalne, zabawne, rozczulające i stanowią humorystyczną odskocznię od dość mrocznej i ponurej fabuły. Uwielbiam taką ucztę dla wyobraźni, to właśnie dla takich momentów uwielbiam chodzić do kina i oglądać filmy. I właśnie za to najbardziej kocham uniwersum Harry’ego Pottera!

7. Magia w okresie prohibicji

Są takie okresy w historii, które w sposób szczególny kojarzą się nam z czarami. Oczywiście prym wiedzie średniowiecze i jego tajemnicze zamczyska. Nie dziwi nas też obecność czarów w scenerii współczesnej czy XVII/XVIII (to w końcu w okolicach tego wieku osadza się większość baśni, wtedy odbywały się też procesy czarownic). Częste jest też połączenie magii i orientalnego klimatu – Indie, Chiny, kraje arabskie. Ale lata dwudziestych XX wieku w USA? Trudno sobie wyobrazić mniej zaczarowaną epokę. Bardziej tu pasują duchy, seanse spirytystyczne. Ale czary-mary i różdżki? Coś tu nie gra. Tak przynajmniej myślałam, bo Fantastyczne zwierzęta pokazały, że to epoka równie dobra dla czarodziejów, jak każda inna! Do tego sam pomysł osadzenia akcji w tym miejscu i okresie sprawia, że film zyskuje na świeżość i oryginalności. Kto by pomyślał, że magia w latach dwudziestych XX może być taka… magiczna.

fantastic_beasts_and_where_to_find_them_2016-wide

8. Trailer jest trailerem

Może to nie jest jakoś szczególnie istotne, ale dla mnie ma znaczenie. Otóż – nienawidzę oglądać trailerów. Nie dla samej zasady, ale dlatego, że większość z nich zdradza 90% akcji filmu, pokazuje wszystkie najlepsze sceny, żarty i potem właściwie nie ma czego oglądać. Tutaj… zobaczyłam trailer tuż przed pójściem do kina (żeby wprowadzić się w klimat, a i tak widziałam go wcześniej chyba 10 razy…) i w czasie seansu byłam zaskoczona. W pewnym momencie wręcz się pogubiłam, bo myślałam, że fabuła potoczy się zupełnie inaczej. A tu taka niespodzianka!


A Wy? Oglądaliście już Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć? Podobało się Wam? A może dopiero wybieracie się do kina? 

  • Noo.. chyba mnie przekonałaś haha 😉

  • Beata Gołembiowska Nawrocka

    Ciekawa recenzja. Tylko może zamiast trailera polski zwiastun? Przebaczam jednak za to zdanie „Nie ukrywam, że idee równości, feminizmu i tolerancji są mi niezwykle bliskie, więc Fantastyczne zwierzęta to był miód na moje serce – Podpisuję się pod nim obiema rękami.

    • W Słowniku języka polskiego PWN występuje również słowo „trailer” 🙂 Zresztą, nawet jeśli by go w nim nie było, mój blog jest na tyle luźną i swobodną formą przekazu, że wyrażenia potoczne/anglicyzmy/czy nawet słowa obce tutaj pasują 🙂 Przybijam feministyczną piątkę! 🙂

  • Beata Gołembiowska Nawrocka

    Mozliwe, że jestem przewrażliwiona. Jako emigrantka wychowująca dzieci nie obczyźnie nie tolerowałam wtrącania angielskich czy francuskich słów do języka polskiego. Efekt – moje córki mówią bardziej poprawną polszczyzną niż rodacy w Polsce.

  • Beata Gołembiowska Nawrocka

    Aha, piątkę przyjmuję z wielką radością!

  • U mnie w kinie filmu juz nie grają – a trochę żałuję, że go nie obejrzałam. Chyba bałam się powtórki z „Hobbita”, gdzie pierwsza część zapowiadała bajkową przygodę (ach i ten śpiew krasnoludów!), a później było tylko gorzej. Pozostaje mi tylko poczekać na wydanie DVD. Po Twojej recenzji-liście z przyjemnością powrócę do ukochanego świata magii! 🙂

    • Jak to nie grają?! 🙁 Jedno dobre, że jak upolujesz na DVD będziesz miała podwójną radochę! 😉

      • Mam nadzieję 🙂 Choć jeszcze liczę na to, że może szybciej doczekam się na HBO Go – i wtedy będzie po problemie!

  • Widziałam wczoraj ten film i bardzo przypadł mi do gustu. Taka idealna opowieść na niedzielne popołudnie. Arcydzieło to to nie jest, ale oglądało się go bardzo dobrze, śmiejąc się i smucąc gdzieniegdzie.
    Co do Eddiego – pasowała mu ta rola, ale zgodzę się w 100%, że to trzeci film z kolei, w którym ma tę samą minę i ponownie robi oczy zbitego psa. Jak tak dalej pójdzie, to będzie się nadawał tylko do jednego rodzaju kina i nigdy nie zobaczymy go w żadnym filmie akcji. A to może być wielka szkoda.
    W każdym razie, film polecam i pewnie obejrzę go jeszcze nie raz (z resztą jak wszystkie części Harry’ego Pottera) 🙂

    • Też mam nadzieję, że Eddie nie zamknie się w jednym rodzaju ról, bo to jest zawsze wielka szkoda i wielka strata dla aktora o dużym potencjale! A DVD z filmem ląduje u mnie obowiązkowo – jak tylko wyjdzie 🙂

  • Jeszcze nie oglądałam, ale jak najbardziej zamierzam, pewnie z całą rodzinką. 🙂

%d bloggers like this: