Tatuaż z tryzubem – Ziemowit Szczerek – recenzja

Uwielbiam ten stan, kiedy sięgam po książkę trochę z obowiązku, nieprzekonana do jej treści i tematu, a po kilkudziesięciu stronach okazuje się ona absolutnym strzałem w dziesiątkę. Jak zapewne możecie się domyślić, tak było w przypadku reportażu Ziemowita Szczerka o współczesnej Ukrainie – Tatuaż z tryzubem. Nie napiszę Wam, że dawno nie czytałam tak dobrej książki (zwyczajnie nie byłaby to prawda – ostatnio trafiam niemalże na same doskonałe pozycje), ale na pewno jest to reportaż, którego długo nie zapomnę, a pozostałe książki autora wylądują z automatu na mojej niekończącej się liście do przeczytania.

Ukraina jakiej nie znałam

Tatuaż z tryzubem otworzył mi oczy i pokazał kraj, którego dotąd zupełnie nie znałam i nie rozumiałam. Nie to, żebym się nim jakoś szczególnie interesowała – Ukraina nigdy nie była państwem szczególnie mi bliskim i nie pociągała mnie zupełnie. Przeciwnie – po książkę Szczerka sięgnęłam tylko i wyłącznie dlatego, że była nominowana do Nike, inaczej zapewne bym ją zupełnie olała i skupiła się na czytaniu non-fiction o współczesnej Polsce i Afryce, najlepiej skupionego na kwestiach stricte społecznych lub bazujących na indywidualnych, ludzkich historiach. Takie reportaże lubię i od takich nie mogę się oderwać (żeby daleko nie szukać – Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej było dla mnie od początku pozycją obowiązkową). Jednak ponieważ konsekwentnie staram się czytać książki nominowane do Nike i innych nagród literackicj (o tym dlaczego to robię pisałam tuTatuaż z tryzubem wylądował na mojej półce, a ja z każdą stroną uświadamiałam sobie: a) jak słabo i jak wybiórczo znam Ukrainę, b) jak bardzo fascynujące jest to państwo. Chociaż z tym fascynującym państwem to bym nie przesadzała. Jeśli ktoś pisze tak jak Ziemowit Szczerek – wnikliwie, mądrze, bez oceniania, bezkompromisowo, szczerze, a przede wszystkim z pasją – to każdy temat, który opisuje, ma szansę stać się dla czytelnika fascynującym. Sposób prowadzenia opowieści przez Szczerka absolutnie mnie urzekł, bo – w mam wrażenie instynktowny sposób – opisuje nam współczesną Ukrainę w doskonałych proporcjach. Trochę historii (tyle, żeby zrozumieć tło), sporo polityki, Majdanu i wojny, trochę wrażeń odautorskich. To wszystko razem doskonale gra, daje pełny i kompletny (na tyle na ile pozwala ta forma literacka i ten rozmiar książki) obraz konkretnego państwa, człowieka postsowieckiego i kraju, który powstał trochę przypadkiem.

Znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego

Najbardziej jednak urzekło mnie podejście Ziemowita Szczerka do człowieka i do Ukrainy. Jeśli szukacie prozy oceniającej, dającej z góry przygotowane odpowiedzi, pasujące pod z góry postawioną tezę – nie czytajcie tej książki. Szczerek nie krytykuje wschodnich Ukraińców sympatyzujących z Rosją czy Ukraińców zobojętniałych, nie piętnuje Ukraińców – narodowców. Zamiast tego stara się ich zrozumieć i niejako wytłumaczyć. To bardzo bliskie mi postrzeganie świata, gdzie nie oskarża się człowieka za jego przekonania, nie próbuje się wmówić drugiej osobie, mającej inne poglądy (nawet takie, z którymi w naszej ocenie nie można się zgodzić), że jest głupia, zła, a raczej stara się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego. I zazwyczaj jeśli spojrzeć głębiej, można zrozumieć, skąd się bierze wiele zjawisk, które są w powszechnej opinii uznawane za głupie, naiwne, groźne. Można zrozumieć (a przynajmniej próbować), skąd na wschodzie taka nostalgia za ZSRR, skąd na zachodzie Ukrainy pomniki Bandery. A patrząc w ten sposób szerzej, na cały świat, można zrozumieć, dlaczego Donald Trump wygrał w USA wybory, czy jak to się dzieje, że są wśród nas ludzie, którzy uważają homoseksualizm za chorobę, a inną narodowość i religię za piętno. W końcu można spojrzeć na siebie samego, na swoje przekonania i zastanowić się, na ile są one wynikiem naszych własnych przemyśleń, a na ile skutkiem miejsca, w którym żyjemy, środowiska, z którego się wywodzimy czy wykształcenia, które otrzymaliśmy. Nie ma oczywistych odpowiedzi, a nic nie jest czarne i białe. Tak czytam prozę Szczerka i to właśnie takie patrzenie na świat mnie urzekło.

Tatuaż z tryzubem, czyli steampunkowa postapokalisa 

Proza Szczerka jest bardzo mocna, męska. Naszpikowana przekleństwami, nowomową, spolszczonymi anglicyzmami, potocznymi wyrażeniami. Jego reportaż momentami bardziej przypomina zapis z bloga albo nagranie z rozmowy dwóch kumpli. Tu się pali fajki na potęgę, pije wódkę i podróżuje z plecakiem przez kraj ogarnięty wojną i chaosem. Mało też u niego skupienia się na człowieku i konkretnych ludzkich historii. Nawet jeśli na kartach książki pojawiają się bohaterowie namacalni, nazwani z imienia i nazwiska, to służą raczej jako tło dla pokazania Ukrainy jako całości, jako zjawiska. Przyznam, że na początku ten styl i ten sposób opisywania rzeczywistości trochę mnie męczył (no dobra: po pierwszych piętnastu stronach miałam ochotę rzucić książką w kąt), jednak z czasem się przyzwyczaiłam i wciągnęłam w tę pełną kurew narrację.

Patrząc na Dniepr, znów miałem chwilowe złudzenie boskiej obecności, a potem pojawiły się zabudowania z białej cegły, kryte szarym eternitem, i Bóg, jak zawsze, zniknął.

Od początku natomiast zakochałam się w sposobie, w jaki Ziemowit Szczerek widzi świat. Uwielbiam prozę, w której autor patrzy trochę ponad rzeczywistość, doszukując się w zwyczajnych rzeczach elementów magicznych (w szerokim rozumieniu). Te porównania do orków z Mordoru, ciągłe zaznaczanie postapokaliptyczności świata po rozpadzie ZSSR, skojarzenie postsowieckiej architektury ze steampunkiem – a więc ewidentnie nawiązywanie do terminologii dotyczącej fantastyki – są tu naprawdę trafione. Z jednej strony pozwalają lepiej wyobrazić sobie ten dziwny, spustoszony i zawieszony w okresie przejściowym świat, z drugiej nadają mu jakieś mityczne znaczenie, sprawiają, że staje się on jakby mniej realny, choć przecież wiemy, że jest tak prawdziwy, że aż boli.

Recenzja książki tatuaż z tryzubem ziemowita szczerka


Bardzo Wam polecam Tatuaż z tryzubem, bo mimo specyficznego stylu, który nie każdemu przypadnie do gustu, jest to naprawdę bardzo, bardzo dobra książka. Poznawcza, wnikliwa, mądra, zostawiająca czytelnika z wieloma myślami i otwartymi pytaniami, niekoniecznie dotyczącymi samej Ukrainy. Ja w każdym razie jestem zachwycona, zakochana i dołączam do fanów Ziemowita Szczerka.

PS. Dawno nie miałam takiego bałaganu – dosłownie i w przenośni. Wczoraj zamarudziłam, olałam sprzątanie, pisanie i całą resztę, a dziś… okazało się, że Syn Gryzak jest chory (o czym dawał znać już w nocy, budząc się co godzinę…), ja jestem chora i z niedzielnych planów nici. Nawet nie dałam rady zrobić normalnych zdjęć do wpisu i musiałam wykorzystać to zrobione telefonem przed kilkoma tygodniami, na którym Tatuaż z tryzubem ledwo widać…

Moja ocena: 8/10

%d bloggers like this: