Jak czytać więcej książek – moich 9 sposobów!

Jak czytać więcej książek? Oto jest pytanie! I nie uważam wcale, że każdy człowiek musi czytać książki. Choć oczywiście byłoby miło. Ale rozumiem i szanuję, że ktoś może po prostu preferować inny sposób spędzania wolnego czasu. Jednak często słyszę, że ludzie nawet chcieliby poczytać, ale nie mają kiedy i nie wiedzą jak czytać więcej książek niż te dwie rocznie (z czego jedna to lektura fachowa, do pracy). Że kiedy to robić, skoro w życiu obowiązek goni obowiązek, a zadanie goni zadanie? No kiedy? Postanowiłam więc powiedzieć Wam jak i kiedy! Wiecie, nie trzeba czytać jednej książki tygodniowo, można jedną miesięcznie. Ważne jest właściwie tylko to: jeśli masz ochotę na lekturę, jeśli czujesz, że czytanie, to zajęcie dla Ciebie, to znajdziesz na nie czas. A ja Wam powiem dzisiaj, jak to zrobić. Powiedzmy, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu, bo w moim przeładowanym życiu codziennie znajduję na to czas, a w tym roku mam za sobą już 81 pozycji. No więc: jak czytać więcej książek? Oto 9 sprawdzonych przeze mnie sposobów!

1. Czytaj tylko te książki, na które masz ochotę

Powiem Wam, jak to wygląda u mnie. Jestem czytelnikiem bardzo żarłocznym i lubię ambitną literaturę z wyższej półki, klasykę, reportaże, fantastykę, kryminały, opowiadania, biografie, książki o kinie, powieści historyczne. Czytam właściwie wszystko poza romansami i typowo kobiecymi książkami obyczajowymi (ale też robię wyjątki). I są dni, a nawet miesiące, kiedy na mojej tbr-owej liście zobaczycie tylko klasykę i reportaż. Są zaś momenty, kiedy jedyne na co mam ochotę, to lekka fantastyka, wciągający kryminał czy popularna powieść obyczajowa. I zupełnie nie mam z tym problemu! Czytanie ma być przede wszystkim przyjemnością i odskocznią, a nie obowiązkiem. Tych mamy sporo na co dzień, prawda?

Naprawdę nie ma co się zmuszać do czytania nie wiadomo jak ambitnej literatury. Po co? Jeśli lubicie jeden konkretny gatunek (np. romans) – to go czytajcie. Jeśli w danym momencie życia macie ochotę wyłącznie na odmóżdżające lektury – idźcie za głosem serca. Myślałam, że to oczywiste, ale chyba nie dla każdego. Niedawno rozmawiam z moją dobrą koleżanką, która czytać lubi, umie i chce. I ona mi mówi, że ostatnio w ogóle nic nie czytała. Nic. Zero. Dlaczego? Bo na swojej półce nocnej ma dziesięć rozpoczętych książek: kilka historycznych opracowań, ze dwa reportaże, poza tym klasykę i ambitne pozycje współczesne. I nie ma na to wszystko siły. Więc nie czyta nic. Hmmm… No można i tak, ale ja, kiedy nie mam ochoty na wysiłek intelektualny, odpalam na czytniku kolejną pozycję Remigiusza Mroza i świetnie się bawię 🙂 Może nie zmuszam mózgu do wielkiego wysiłku, ale dalej rozwijam wyobraźnię, krytyczne i samodzielne myślenie oraz poznaję punkt widzenia inny niż mój. A o to przecież w czytaniu chodzi.

2. Zapisz się do Klubu Książki

Świetna motywacja, żeby czytać i poznawać nowych autorów, nowe pozycje i nowych ludzi. Może w miejscowej bibliotece jest jakaś zorganizowana grupa, która czyta, a potem wspólnie omawia ciekawe pozycje? A może założycie coś takiego w pracy? Z przyjaciółmi? Nie macie z kim? A od czego jest internet, ja się pytam? 😀 Od siebie mogę Wam polecić Klub Książki PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ założony przez Magdę z Save the magic moments. Cała masa przesympatycznych dziewczyn (a ostatnio też mężczyzn, co ogromnie cieszy!), pozytywnej energii, literackiej inspiracji, dyskusji i oczywiście wspólnych lektur 🙂 Od razu chce się czytać!

3. Jak czytać więcej książek? W drodze do pracy i nie tylko!

Spędzam w autobusie dwie godziny dziennie. Zgadnijcie, co wtedy robię? Tak, tak. Ebooki czytają się aż furczy. Wygodnie, praktycznie, lekko. Dojazd mija mi błyskawicznie (czasem nawet zbyt szybko!) 😉 Paweł jeździ do pracy samochodem – dojazdy zabierają mu średnio godzinę dziennie. Zgadnijcie, co wtedy robi? Tak, tak! Słucha audiobooków! W domu zawsze jest coś do zrobienia – obiad do ugotowania, podłoga do odkurzenia, pranie do rozwieszenia. Zgadnijcie, co robię podczas porządków? Tak, tak. Słucham audiobooków. Nowe technologie dają nam dzisiaj niesamowite możliwości – z czegoś  nudnego, monotonnego i trudnego do wytrzymania możemy zrobić przyjemność. To jest naprawdę niesamowite 🙂 I wiem, co zaraz napiszecie: eeeee, ale ja nie lubię ebooków. A audiobooków nie potrafię słuchać. Otóż: ja też wolę papier, ale do ebooków po prostu można się przyzwyczaić, a w niektórych sytuacjach czytnik jest niezastąpiony. Audiobooków natomiast warto słuchać nawet jeśli na początku sprawia to trudność, bo w ten sposób ćwiczy się nowe, rzadko używane umiejętności i trenuje mózg. A tego nigdy nie jest za dużo.

4. Wygospodaruj w ciągu dnia specjalny czas na czytanie

W ciągu tygodnia mój specjalny czas na czytanie to wieczór. Około 21, kiedy już ogarnę bloga, dom, strój i lunch na następny dzień i siebie, zasiadam na kanapie i czytam. Przez cały dzień wiem, że ten moment nadejdzie i na niego czekam. Wieczorem w weekend albo się z kimś spotykamy, albo oglądamy filmy, więc w czasie gryzakowej drzemki staram się wygospodarować chociaż pół godziny na zestaw: kawa i książka. To taka moja mała chwila celebracji. W każdym razie: w moim planie dnia zawsze jest czas na czytanie. Nawet jeśli miałoby to być piętnaście minut przed snem!

5. Kupuj książki

Może nie na każdego to działa, ale ja im więcej książek kupuję, tym więcej czytam. Mam zawsze specjalny stos nowości pod ręką i kuszą mnie one tak mocno, że po prostu nie umiem po nie nie sięgnąć 😉 Im bardziej będziemy otaczać się książkami, tym chętniej i częściej będziemy z nimi spędzać czas, a czytanie stanie się czymś absolutnie naturalnym i normalnym. Jak czytać więcej książek? Trzeba je najpierw mieć! Jak jedzenie, spanie czy kąpiel. A tak na marginesie – uważam, że dom, w którym jest dużo książek, to dom, który ma duszę i własną osobowość. W wersji studenckiej można: brać udział w wymianach, regularnie odwiedzać antykwariaty oraz biblioteki.

6. Realizuj książkowe wyzwania

Ale oczywiście tylko te przyjemne (patrz pkt 1)! Załóż sobie minimalną liczbę książek, które przeczytasz w ciągu roku: może być ich 100, 50 albo 20 – sam wiesz, ile czytasz. Albo weź udział w Bookathonie, czyli tygodniowym maratonie książkowym (ja akurat tego nie lubię, ale akcja cieszy się sporą popularnością). A może podejmij wyzwanie stworzone przez czytanego przez Ciebie blogera albo stwórz swoje! Dla zadaniowców takich ja wyzwania książkowe to świetny sposób na motywowanie się do czytania większej ilości pozycji. I przy okazji świetna zabawa!

7. Stwórz z czytania swój rytuał

Trochę ma to związek z punktem 4, ale tylko trochę. Z czytania warto zrobić rytuał, coś niezwykle przyjemnego, na co składa się nie tylko samo sięgnięcie po książkę, ale też szereg miłych sercu czynności. Ja wieczorem zakładam miękkie i ciepłe skarpety, piżamę (koniecznie ładną i wygodną, najlepiej różową), często zapalam świeczki, siadam pod lampą w moim fotelu z wielkim kubkiem herbaty/kakao i dopiero wtedy sięgam po książkę. W wersji letniej – biorę zimny prysznic, przygotowuję sobie białe wino z lodem i truskawkami (albo innego sezonowego drinka) i rozkładam się na leżaku na tarasie, pod moim pelargoniami, przy blasku świec. Odrobina luksusu w życiu nigdy nie zaszkodzi, a połączona z lekturą staje się doskonałą motywacją i sposobem na to, jak czytać więcej książek.

8. Czytaj więcej niż jedną książkę w jednym czasie

To chyba najbardziej kontrowersyjna porada, bo wiem, że nie wszyscy tak lubicie. Ale dla mnie to idealny sposób na dobieranie książki do nastroju, stanu umysłowego (patrz punkt pierwszy) i innych potrzeb. Bo czasami zaczynam coś czytać i wiem, że chcę to skończyć, ale niekoniecznie w tym dniu. I wtedy – zamiast się zmuszać albo w ogóle rezygnować z czytania – biorę tę książkę, na którą mam ochotę. Co ważne – kończę właściwie wszystkie książki, które zaczynam, a jeśli już jakąś porzucam, to tylko dlatego, że mi się nie podoba (a nie dlatego, że w jakimś danym momencie nie mam na nią ochoty).

9. Do niczego się nie zmuszaj!

Czytanie to genialny sposób na spędzanie wolnego czasu – rozwijający wyobraźnię, słownictwo, wrażliwość i empatię. Czytać warto, czytać trzeba i mam nadzieję, że moje sposoby na to, by czytać więcej książek, się Wam przydadzą. Jednak w tym wszystkim trzeba też pamiętać, by do niczego się nie zmuszać. Bo mamy w dzisiejszych czasach taką presję, żeby robić wszystko perfekcyjnie i żeby z przyjemności, hobby zrobić zadanie i drugą pracę zawodową. Nie idźcie tą drogą 😉 Czasem po prostu człowiek woli obejrzeć głupi program w telewizji i nawet tacy maniacy jak ja czasem na lekturę po prostu nie mają ochoty. I dobrze, bo po kilku dniach przerwy nabieram takiej ochoty na wieczór z książką, że dosłownie nikt i nic nie jest mnie w stanie oderwać od mojej powieści.


A Wy? Macie jakieś sposoby na to, jak czytać więcej książek? Koniecznie się podzielcie!

  • Tak, tak, tak. Podpisuję się pod wszystkimi sposobami.
    Nie ma to jak położenie się do łóżka przed snem z ulubioną książką 🙂

  • Nie lubię czytać w tym samym czasie kilku książek, ale obecnie tak właśnie robię i nie jest aż tak źle… A czytam przede wszystkim w drodze do i z pracy:)

    • Ja zawsze byłam multiczytaczem 😉 A teraz właśnie najwięcej czasu na książki mam w autobusie 🙂

  • Mnie się wydaje, że jeśli kto chce czytać, to znajdzie na to czas, zrezygnuje np. z bloku serialowego czy pośpi godzinkę krócej. Rady jak najbardziej do wprowadzenia w życie 🙂

    • Dokładnie – jest to w dużej mierze kwestia wyboru, ale żeby wybrać książkę, trzeba najpierw obudzić w sobie głód czytania 🙂

  • Agata

    Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że mogłabym nie czytać (choć znam takie osoby). Książka towarzyszy mi codziennie, a tak jak Ty, długo jadę do pracy (czasami ponad 3h w dwie strony). Różnie u mnie bywa z wieczornym czytaniem, bo oczy szybko mi się męczą i łatwiej jest obejrzeć odcinek ulubionego serialu 😉 Co do czytania tego co lubię – pewnie bym sam kryminały czytała, ale czasem staram się też sięgać po inne gatunki.

    • 3 godziny! A myślałam, że to ja jestem rekordzistką 😉 Mam jeszcze tak, że rano aż mi się chce wstawać z łóżka, bo mam świadomość, że będę mogła poczytać w spokoju 😉 Dzięki temu moje 5:20 na budziku mniej boli 🙂

  • Świetny wpis! Punkt 4 u mnie wygląda bardzo podobnie – również czekam cały dzień na tą wieczorną chwilę z książką 🙂
    Od siebie dodałabym jeszcze: odpuść sobie czasem. Lekki bałagan w domu czy pizza na obiad raz na jakiś czas to nie koniec świata, a ta dodatkowa godzinka z książką, od której nie możesz się oderwać… bezcenne 🙂

  • Ja zazwyczaj czytam jedną książkę na raz, ale jest to spowodowane tym, że czytam bardzo szybko i dana lektura to jeden-dwa, naprawdę rzadko trzy dni. Siostra czasem czyta po dwie w jednym czasie.
    M.

    • To jesteś czytelniczym ekspresem 😀 Ja lubię czytać jakiegoś wielkiego grubasa i przerywać go krótkimi książkami. Wtedy mam poczucie, że coś się dzieje 🙂

  • Wcielam w życie chyba wszystkie te punkty i nawet czytam więcej, tylko zmęczenie nie pozwala mi się skupić na specjalistycznej literaturze do pracy;) Przekonuje się do czytania ebooków na telefonie, duża wygoda w komunikacji miejskiej:)

    • 😀 Ja kocham mój czytnik, od telefonu bolą mnie oczy. Niestety wczoraj rozwaliłam mojego inkbooka i muszę się chwilowo przerzucić na czytanie na smartfonie 😉

  • Bookowa Dziewczyna

    Punkt pierwszy, to dokładnie to, co zawsze wszystkim powtarzam. Czytaj to, co Ci odpowiada, o tym co Cię interesuje. Nie ma sensu niepotrzebnie się napinać – ale jestem fajny, czytam tylko ambitne pozycje – a później jedną książke czytasz pół roku, bo zwyczajnie nie możesz przez nią przebrnąć 😉 Kocham czytać i zabieram ze sobą książkę wszędzie, a dzięki podróżom w komunikacji miejskiej udaje mi się czytać zdecydowanie więcej 😉

    • Wszyscy się dziwią, dlaczego nie chcę dojeżdżać do pracy samochodem 😀 A ja – poza tym, że nie lubię i niespecjalnie umiem jeździć autem, wolę spędzić w komunikacji miejskiej więcej czasu i poświęcić go na czytanie książek. Mało kto jest w stanie to zrozumieć 😉

  • Pingback: Podsumowanie roku - życiowo i blogowo - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: