Klasyczny wtorek #16: Gabinet doktora Caligari

Klasyczny Wtorek to cykl wpisów, w których biorę na warsztat klasykę: kina, literatury, serialu. Jest krótko, konkretnie, na temat! I szczerze! Jako klasykę kina traktuję umownie filmy, które zostały stworzone przed 1990 rokiem. Za książkową klasykę, znów roboczo i umownie, uznaję książki, które zostały napisane do lat 60. XX wieku. A dziś, ponieważ mamy listopad i mrok panuje na świecie, kolejny raz proponuję Wam horror. Tym razem jednak będzie to coś specjalnego! Oto nakręcony w 1920 roku, niemiecki reprezentant ekspresjonizmu: przerażający i dziwny Gabinet doktora Caligari!

Gabinet doktora Caligari, reż. Robert Wiene

354580-1

 

Cytat: – How long will I live? – Till the break of dawn.

O co chodzi: Spokojne życie małego niemieckiego miasteczka przerywa fala morderstw. Czy mają one związek z pojawieniem się dziwnego sztukmistrza – doktora Caligari? Czy to możliwe, żeby w zbrodnie zamieszany był przerażający somnambulik, który znajduje się pod jego opieką? Na te pytania postanawia odpowiedzieć Francis.

Skąd się wziął fenomen: Gabinet doktora Caligari to przede wszystkim arcydzieło kina niemego, film uważany za pierwszy, a zarazem najbardziej reprezentatywny wytwór niemieckiego ekspresjonizmu. Niezwykle istotne miejsce w historii zapewniła mu nie tylko przynależność do jednego z bardziej charakterystycznych nurtów kina niemego, ale również niezwykła treść i pytanie o to, co jest jawą, a co jest rzeczywistością i jaka właściwie jest między nimi granica.

Jednak tym, co wyróżnia Gabinet doktora Caligari spośród innych niemych arcydzieł, jest stworzona przez artystów związanych z  niemieckim pismem Der Sturm niezwykła scenografia. Teatralna, udziwniona, kanciasta, geometryczna, wydłużona. Odbiegająca od rzeczywistego świata i oczywiście sztuczna, a zarazem pozostająca na zawsze w pamięci widza. Dziwne, niefunkcjonalne przedmioty, cienie namalowane na podłożu, intensywne barwy czerni i bieli. Mrok, niepokój, strach – warstwa wizualna do dziś wywołuje takie uczucia, to ona jest najbardziej charakterystycznym elementem filmu i to ona sprawia, że nie sposób o nim zapomnieć.

354592-1-1

Ciekawostki: Opisana w filmie historia bazuje na motywie bezwolnej jednostki podporządkowanej władzy. Choć Gabinet doktora Caligari powstał niedługo po I wojnie światowej, a twórcy scenariusza odzwierciedlili w nim swoje wojenne doświadczenia, to najbardziej sensacyjna stała się interpretacja Siegfrieda Kracauera, który w swojej, wydanej w roku 1947 książce Od Caligariego do Hitlera wykazuje, że film ten jest pierwszym sygnałem zwiastującym nazizm i to, co stało się w latach 30 i 40 ze społeczeństwem niemieckim.

Gabinet doktora Caligari doczekał się dwóch remake’ów – w 1962 r. i 2005 r.

Reżyser filmu – Robert Wiene urodził się we Wrocławiu, a Gabinet doktora Caligari jest jego najbardziej znanym filmem.

Film kręcono wyłącznie w studiu (co w tamtych czasach nie było wcale normą), a wszystkie dekoracje w filmie są namalowane. Dzięki temu nierzeczywistość, oniryzm i dziwaczność filmowego świata jest jeszcze mocniej widoczna.

A co myślę ja: Jestem takim dziwnym człowiekiem (a może wcale nie dziwnym? może jest nas więcej?), który bardzo, bardzo lubi nieme filmy. Niedzisiejsze, często trudne w odbiorze dla współczesnego widza obrazy dla mnie stanowią prawdziwą ucztę. Nie nużą i zapewniają rozrywkę. Jednak Gabinet doktora Caligari mnie zmęczył i niestety trochę znudził. Nie wiem czy to kwestia ogólnie sennej, listopadowej atmosfery, czy po prostu zbyt dużo tu dłużyzn i przywiązania do detalu i warstwy wizualnej? Trudno mi to jednoznacznie ocenić, ale nie zmienia to faktu, że – choć doceniam ten film – nigdy nie wejdzie on do mojego osobistego zbioru kinowych perełek.

Jednak nie myślcie, że będę Wam odradzała seans 😉 Co to, to nie! Gabinet doktora Caligari to film, który warto obejrzeć – to kawał historii kina i sztuki w ogóle. To przepiękny, artystyczny obraz, w którym treść współgra z formą. To w końcu dzieło, które stawia pytania i zostawia widza z mętlikiem w głowie, bo wcale na nie nie odpowiada. Naprawdę warto poznać ten film!

Moja ocena: 6/10

%d bloggers like this: