Uprawa roślin południowych metodą Miczurina – Weronika Murek – recenzja

Nie byłam do tej książki przekonana. Delikatnie mówiąc… Tak naprawdę to w ogóle nie miałam ochoty jej czytać. Dlaczego? Bałam się, że mam do czynienia z kolejną literacką wydmuszką, którą wszyscy wokoło się zachwycają, bo tak wypada. Bałam się, że Weronika Murek to kolejna sensacja sezonu i następna pisarka, która nie za bardzo ma co powiedzieć, więc pisze tak, by absolutnie nikt nic z jej prozy nie zrozumiał. Naprawdę – do Uprawy roślin południowych metodą Miczurina podchodziłam jak wyjątkowo tchórzliwy pies do wyjątkowo kolczastego jeża. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie!

O co chodzi?

Uprawa roślin południowych metodą Miczurina to zbiór opowiadań. Krótka (moim zdaniem zdecydowanie za krótka!), bo licząca zaledwie 144 strony, książka pełna jest dziwacznych historii z pogranicza jawy i snu. Dużo jest tu wsi, ludowości i polskiej prowincji, podanej w stylu pesymistycznego, brudnego i intensywnego realizmu magicznego. 

Aha. Jako wielbicielka wszystkiego co piękne, nie mogę nie pozachwycać się wydaniem. Okładka, zaprojektowana przez ilustratorkę książek dla dzieci Iwonę Chmielewską to absolutne cudeńko, idealnie pasujące do treści i klimatu Uprawy… Brawo, Czarne! A ja żałuję (ach! jak żałuję!), że skusiłam się na ebooka… Lecz nie oceniamy przecież książki po okładce, prawda? No właśnie… Na szczęście treścią też można się zachwycić!

Surrealizm, ekspresjonizm i senne marzenia

Weronika Murek znalazła idealny sposób na połączenie brutalnej, twardej codzienności z marzeniem sennym. Jej opowiadania są zarazem surrealistyczne i dziwne – trochę jak obrazy Salvadora Dali – i ekspresjonistyczne – pełne zamazanych konturów i zdeformowanych kształtów. W ogóle te moje porównania do malarstwa nie są przypadkowe, bo proza Weroniki Murek jest niezwykle plastyczna, a niektóre z obrazów, które namalowała słowami, zostaną ze mną na bardzo długi czas.

Uprawa roślin południowych metodą Miczurina jest jak delikatna pajęczyna upleciona z marzeń sennych i jawy – sploty się krzyżują, tak jak to, co nierzeczywiste i magiczne, miesza się z tym, co namacalne i prawdziwe. Świat staje się wykrzywiony, dziwny i pozornie niedopasowany. Zakręcony, pełen pytań, zagadek, urwanych fragmentów i niedopowiedzeń. W tej książce rządzi logika snu i to rządzi w sposób niepodzielny i jedyny słuszny.

Weronika Murek nową nadzieją polskiej literatury?

Z pewnością Weronika Murek napisała doskonały zbiór opowiadań. Oryginalny, świeży, ciekawy. Jej sposób postrzegania  rzeczywistości jest niezwykle trafny, pełen celnych uwag i fragmentów, które grają na najgłębszych emocjach czytelnika. Weronika Murek wyciąga na wierzch nasze najgorsze lęki – przed śmiercią, odrzuceniem, samotnością – i bawi się nimi, zestawiając z tym, co dziwne, niecodzienne i nietypowe, badź przeciwnie – bardzo zwyczajne, tylko zupełnie nie pasujące do sytuacji.

Te opowiadania napisane są z olbrzymią wrażliwością, a dobry, staranny język Weroniki Murek dopełnia całości. Wszystko razem tworzy literacką ucztę dla rządnych wrażeń i zachwytów koneserów. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się losy autorki, bo Uprawą roślin południowych metodą Miczurina stawia poprzeczkę bardzo, bardzo wysoko. Weronice Murek udało się stworzyć doskonałe połączenie snu i jawy, które nie nuży, nie nudzi, tylko wciąga bez reszty.  Tej prozy chce się więcej, i więcej, i więcej. I tylko szkoda, że jest jej tak mało.


Uprawa roślin południowych metodą Miczurina to wspaniała książka i wszystkie zachwyty, jakie na jej temat słyszycie i czytacie, są w pełni zasłużone i uzasadnione. Nie dziwi mnie jednak, że wśród ogromnej ilości zachwytów, pojawia się nie mniej głosów krytycznych, bo Weronika Murek nie pisze dla każdego. Jej proza przeznaczona jest dla czytelników, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko wciągającej fabuły, akcji i mięsistego języka. To coś dla miłośników prozy zahaczającej o poezję, nie do końca logicznej i nie do końca dającej się jednoznacznie odczytać. Jeśli miałabym ją do czegoś porównać, to powiedziałabym, że Haruki Murakami spotkał się z Lewisem Carrollem, wypili kilka głębszych i z pomocą Alice Munro napisali parę opowiadań, ale w sumie nie będę pisania Weroniki Murek porównywać do niczego. Jej pisanie jest oryginalne, samodzielne i samowystarczalne, a ja mam szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś, w jakiejś, równie dobrej książce, się z nią spotkam.

Moja ocena: 9/10

  • Ojej, jak zachęcająco! Kiedy indziej wciągać taki klimat, jak nie w listopadzie? <3

  • Olga

    Czytałam już o tym zbiorze bardzo dużo pochlebnych opinii. I jestem pewna, że to książka dla mnie. A porównywaniem do Salvadora Dali, Murakamiego i Carrolla po prostu mnie rozwaliłaś 🙂
    Pozdrawiam,
    Olga

  • Uwielbiam tę książkę, czytałam już dwa razy. Murek cudownie połączyła realizm z surrealizmem, kontrast rzeczy zwyczajnych z
    nadzwyczajnymi i fantastycznymi. Jest w niej poetyckość i teatralność jednocześnie. Czekam na kolejną jej książkę, i chyba też na opowiadania, jakoś nie pasuje mi inny gatunek do Murek.

    • Ja bym w sumie chętnie przeczytała coś dłuższego, może trochę mniej szalonego. Chciałabym zobaczyć, jak Murek poradzi sobie z taką bardziej klasyczną prozą. Ciekawa jestem czy nadal czuć by było tą jej specyficzną wrażliwość i niezwykłe postrzeganie rzeczywistości 🙂 I nie dziwię się, że czytałaś te opowiadania już dwa razy, ja też mam ochotę do nich wrócić 🙂

%d bloggers like this: