Czy chcesz, żeby listopad był najradośniejszym miesiącem w tym roku?

Pada deszcz. Jest szaro, buro i nie ma słońca. Wychodzisz do pracy – ciemno. Wracasz z pracy – ciemno. Brakuje witaminy D, a na półkach sklepowych coraz rzadziej widać świeże, sezonowe warzywa i owoce. Do Bożego Narodzenia daleko, zresztą może to i lepiej, bo z noworocznych postanowień niewiele wyszło i najwyższy czas na ostatni (zakończony po jakiś trzech godzinach…) zryw diety/nauki języków obcych. Ale jak tu działać, skoro się tak bardzo nie chce?! Jak żyć, jak się głośno śmiać, skoro pogoda poniewiera człowiekiem gorzej niż kolejka w Lidlu przed świętami (jakimikolwiek)?

Typowy listopad, prawda? Nie wiem czy jest wśród nas ktoś, kto choć raz, choć przez chwilę nie narzekał na jego okropieństwa. Nawet ja – kanapowy mól książkowy, który w tym miesiącu obchodzi urodziny (i nadal bardzo się z tego cieszy 😉 ), czasem czuję się listopadem po prostu przytoczona. W tym roku jednak postanowiłam pójść pod prąd i nie dać się  chandrze, beznadziei, a przede wszystkim koszmarnemu marudzeniu!

O co chodzi?

Sprawię, że listopad anno Domini 2016 będzie mógł walczyć o miano najradośniejszego miesiąca w roku. Nawet z majem i lipcem!

Pokażę, że nawet zaawansowana i wredna jesień może być piękna i pozytywna.

Bo przecież nasza radość życia mieszka w nas, a nie w kapsułkach z witaminą D (choć oczywiście jak najbardziej warto ją łykać, doc czego Was zachęcam i co sama czynię!)! I tylko od nas zależy czy ją w sobie i w naszym otoczeniu odnajdziemy!

Będę szukać chwil. Tych dobrych, tych wartościowych, tych pełnych uśmiechu, radości. Będę je wyławiać z morza wszechobecnego ponuractwa i dokumentować – ku swojej i – mam nadzieję – Waszej uciesze!

pexels-photo-38046

Jak działam?

Codziennie – na blogowym Facebooku (klik) lub Instagramie (klik) będę dzieliła się z Wami tym, co było danego dnia dobre, wyjątkowe, warte zatrzymania się. Wiadomo – czasem będzie to coś dużego, czasem zaledwie malutka wzmianka, a czasem kilka drobniejszych rzeczy. Będę je oznaczała hasztagiem #listopadowaradość.

Poza tym możecie się spodziewać całej masy pozytywnych, kolorowych i dających kopa do działania treści – w mediach społecznościowych i na blogu 🙂 Nie damy się szarzyźnie i marudzeniu!

Aha! Oczywiście Was też chciałby zaprosić do mojej akcji szukania radości! Usiąść wieczorem, spojrzeć wstecz i wyłapać pozytywy – to jedna, mała rzecz. Tak niewiele! A może zmieni Waszą perspektywę o 180 stopni? Kto wie?

Dodawajcie zdjęcia, posty i oznaczajcie je hasztagiem #listopadowaradość! Albo zupełnie prywatnie, w domowym zaciszu szukajcie tych codziennych perełek! Właśnie teraz, właśnie w listopadzie – kiedy zrobić to jest najtrudniej!

Im więcej osób się przyłączy, tym bardziej damy listopadowi w kość!

A na koniec miesiąca oczywiście zrobię podsumowanie i udowodnię (a może udowodnimy!) wszystkim niedowiarkom i malkontentom, że cieszyć się życiem można naprawdę w każdych warunkach pogodowych 😉

%d bloggers like this: