Klasyczny wtorek #15: „Omen”

Klasyczny Wtorek to cykl wpisów, w których biorę na warsztat klasykę: kina, literatury, serialu. Jest krótko, konkretnie, na temat! I szczerze! Jako klasykę kina traktuję umownie filmy, które zostały stworzone przed 1990 rokiem. Za książkową klasykę, znów roboczo i umownie, uznaję książki, które zostały napisane do lat 60. XX wieku. A jako że wchodzimy teraz w najmroczniejszy czas w roku – czas ciemności, czas strachów, zjaw i duchów, mój wybór filmu na dziś był więc dość… hmmm… oczywisty? Tak! Zgadliście! Dziś będzie o horrorze i to nie byle jakim! Moi Drodzy! Oto kultowy Omen z 1976 r.!

Omen, reż. Richard Donner

6hzudkswv1uycjp50g25uelxl

Cytat: Wrong? What could be wrong with our child, Robert? We’re beautiful people, aren’t we?

O co chodzi: Robert Thorn to prawdziwy człowiek sukcesu. Ma wszystko: piękną żonę, pieniądze i karierę. A kiedy spotyka go nieszczęście i jego nowo narodzony synek umiera, nie boi się podjąć decyzji o adopcji innego chłopca. Pozornie wszystko wraca do normy – mały Damien dobrze się rozwija, rodzina odnosi kolejne sukcesy, a życie Thornów wydaje się być idealne.  Czy na pewno?

Skąd się wziął fenomen: Omen to niedościgniony wzór horroru. Idealnie wykreowana, gęsta atmosfera, doskonała muzyka i trzymające klimat zdjęcia, straszna tajemnica, przepowiednie, sekrety – to nie mogło się nie udać. Do tego uosobienie niewinności, miłości i łagodności, czyli mały chłopczyk okazuje się być złem w najczystszej postaci, grozą, której nie sposób zatrzymać.

Ale najważniejsze – nie byłoby tego filmu bez genialnego Harvey’a Stephensa, który stworzył chyba najbardziej kultową kreację dziecięcą w historii kina. Jest to rola niemalże niema, opierająca się na spojrzeniach i uśmiechach – pozornie dziecięcych i niewinnych, a tak naprawdę skrywających wielki mrok. 

the-omen-1976-1

Ciekawostki: Omen doczekał się aż trzech kontynuacji (jednak ostatnia z nich nie jest uważana za integralną część serii) i remake’u nakręconego w 2006 r.

Nie byłoby kultowego horroru bez towarzyszącej mu legendy! Ekipa podczas kręcenia filmu napotykała na liczne problemy, których ilość i forma niepokojąco kojarzą się z ingerencją sił piekielnych. Pioruny uderzające w samoloty, którymi lecieli twórcy, wypadki samochodowe czy ataki dzikich zwierząt to tylko niektóre z dramatycznych historii, których doświadczyli członkowie ekipy filmowej.

A co myślę ja: Szczerze? Omen podobał mi się bardzo i jako film oceniam go wysoko, ale… niespecjalnie się bałam. Może było tak dlatego, że już go kiedyś oglądałam (co uświadomiłam sobie dopiero podczas seansu…), ale myślę, że przyczyna leży gdzie indziej. Omen to klasyk sprzed 40 (sic!) lat i to co w 1976 roku było nowe i robiło wielkie wrażenie, dziś stało się kliszą i standardem. Oczywiście – Omen reprezentuje dużo wyższy poziom niż większość współczesnych horrorów, ale fakt pozostaje faktem – nic mnie tu nie zaskoczyło, nie przeraziło i nie wbiło w fotel. Od horroru – nawet tego klasycznego – oczekuję przede wszystkim lęku i niepokoju, a tu mi tego zabrakło. I nie winię filmu – po prostu za dużo już widziałam 😉 Nie zmienia to jednak faktu, że Omen to doskonałe, warte polecenia kino – wspaniale zrealizowane, idealnie wyważone i skomponowane. Nie żałuję żadnej minuty z nim spędzonej.

Moja ocena: 7/10

  • Agata

    Oglądałam lata temu i jak sobie przypomnę Damiena to ciarki mnie przechodzą 😛 Ale nie wiem, czy teraz też bym się tak bała…

  • Miałam podobne wrażenie dotyczące „Lśnienia”. Za brak emocji, które powinnam odczuwać podczas oglądania horroru częściowo winię to, że czytałam wcześniej książkę, ale fakt, że film ma prawie 37 lat też nie pozostaje bez znaczenia. I książka jest moim zdaniem lepsza niż kultowy film z kultowym Nicholsonem…
    Przepraszam, że o „Lśnieniu”, ale „Omenu” nie widziałam (;

    • A ja chyba nie potrafię powiedzieć czy bardziej podobało mi się „Lśnienie” książkowe czy filmowe. Wersję z Nicholsonem uwielbiam i bardzo się na niej bałam (ale oglądałam ją jakieś 10 lat temu, więc byłam mniej doświadczonym oglądaczem horrorów!), ale książka była niesamowita 🙂 Na pewno znajomość historii wpływa na odbiór, bo w horrorach ogromną rolę odgrywa jednak element zaskoczenia 🙂

      • Mój główny zarzut do filmu to to, że po Nicholsonie widać było od początku, od pierwszej sceny, że jest psychopatą i to on będzie mordował. Przez to i przez pominięcie całego tła tej postaci, Jack stał się w filmie bardzo płaski. Przekonujący w szaleństwie, ale jednak płaski.

  • omijam horrory psychologiczne, bo za bardzo się po nich boję. pozdrawiam 🙂

  • Omen jest przerażający. Oglądałam kilka razy! 😀

%d bloggers like this: