Klasyczny wtorek #14: „Rodzina Połanieckich” Henryk Sienkiewicz

Klasyczny Wtorek to cykl wpisów, w których biorę na warsztat klasykę: kina, literatury, serialu. Jest krótko, konkretnie, na temat! I szczerze! Jako klasykę kina traktuję umownie filmy, które zostały stworzone przed 1990 rokiem. Za książkową klasykę, znów roboczo i umownie, uznaję książki, które zostały napisane do lat 60. XX wieku. Dziś opowiem Wam o książce, pisarza, którego powieści zna każdy z nas. No bo kto nie zaczytywał się w przygodach Stasia i Nel, kto nie przeżywał miłosnych uniesień razem z bohaterami jego słynnej Trylogii, kto nie oglądał w święta ekranizacji jego powieści, ten wychował się chyba w innym kraju i w innej kulturze. Z prozą Henryka Sienkiewicza, w tej czy innej formie spotkał się każdy. A jako że obchodzimy teraz jego rok, musiałam sięgnąć po choćby jedną książkę naszego noblisty. Padło na Rodzinę Połanieckich, którą wybrałam przede wszystkim dlatego, że jest to jedna z niewielu pozycji Henryka Sienkiewicza, której jeszcze nie czytałam.

Rodzina Połanieckich Henryk Sienkiewicz

O co chodzi: Stanisław Połaniecki, prawdziwy człowiek sukcesu, energicznie dążący do celu zadaniowiec chce zapewnić sobie dobre, pełne i przyjemne życie. Z powodzeniem prowadzi Dom Handlowy, a pewnego dnia postanawia zaliczyć kolejny punkt na liście celów i się ożenić. Szczęśliwym trafem w podatne na kobiece wdzięki oko wpada mu ładna, dobra, pracowita, uczciwa (czytaj: wzór cnót kobiecych) Marynia Pławicka. Niestety sprawa ożenku nieco się gmatwa, bo z ojcem Maryni wiążą Stacha trudne interesy.

Skąd się wziął fenomen: Bardziej niż o fenomenie tej konkretnej książki (która jest jedną z tych mniej znanych powieści Sienkiewicza), opowiem Wam o zjawisku, jakim jest pisarstwo Henryka Sienkiewicza w ogóle. A fenomen ten polega na tym, że Sienkiewicz to tak naprawdę pisarz popowy. Jego książki, choć mają niewątpliwe walory literackie, są doskonale napisane i wartościowe, to jednak stanowią świetny przykład literatury skierowanej do mas. Wartka akcja, trafiające do serca postacie, dużo emocji, szczypta humoru – to wszystko miało trafiać (i nadal trafia) do ludzi. Proza Sienkiewicza, mimo swoich niewątpliwych zalet, nie wymaga wysiłku, dogłębnej analizy, a lektura jego książek jest po prostu wysokiej klasy rozrywką. Dziś może rozrywką trochę zakurzoną i obrośniętą wieloma mitami, ale nadal lekką i przyjemną.

Lecz przede wszystkim Sienkiewicz jest absolutnym klasykiem powieści historycznej. W jego książkach dawne dzieje są nie tylko barwnym i fascynującym tłem wydarzeń, ale też spoiwem łączącym ludzi, służącym, jako pretekst do analizy współczesnych pisarzowi problemów. To dzięki nim Henryk Sienkiewicz zyskał w naszym kraju sławę pisarza ku pokrzepieniu serc. Sławę twórcy, który dodaje otuchy, podtrzymuje wiarę w niepodległe państwo i pielęgnuje w swej twórczości polskość i naszą historię.

Ciekawostki: Nie wiesz co studiować? Spokojnie! Sienkiewicz też nie wiedział! Zanim osiadł na wydziale filologiczno-historycznym, próbował medycyny i prawa.

Rodzina Połanieckich nie stroni od wątków autobiograficznych. Sienkiewicz rzekomo mści się w niej na swojej żonie, która po dwóch tygodniach małżeństwa po prostu od niego uciekła.

Rodzina Połanieckich jest uznawana za najsłabszą powieść Sienkiewicza. Po jej ukazaniu się niektórzy wróżyli nawet Sienkiewiczowi koniec kariery!

A co myślę ja: Rodzina Połanieckich to powieść, którą – mimo sporych rozmiarów – czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Choć jest napisana lekko archaicznym językiem i na początku trochę mnie to męczyło, to już po kilkunastu stronach tego nie zauważałam. Przede wszystkim ze względu na wartką (jak na dziewiętnastowieczną powieść obyczajową…) akcję. Warstwa fabularna to połączenie romansu z obyczajową historią o życiu rodzinnym, a oprócz dwójki głównych bohaterów poznajemy też gromadę drugoplanowanych, równie barwnych i ciekawych postaci. Próby samobójcze, zdrady małżeńskie, nieszczęśliwe miłości, żądne światowego życia kokietki, śmierć, narodziny, wielkie interesy, przyjaźnie, antypatie – tym wszystkim nasycona jest Rodzina Połanieckich, więc nie muszę Was chyba przekonywać, że na kartach tej powieści dzieje się naprawdę dużo ekscytujących rzeczy. Sienkiewicz zapewnia czytelnikowi moc atrakcji, kilka mniej lub bardziej dramatycznych historii miłosnych, a Rodzina Połanieckich idealnie sprawdza się jako powieść na długie jesienne wieczory.

Z drugiej strony jest w tej książce kilka elementów słabszych, takich przez które nie można jej zaliczyć do wybitnych pereł literatury. Największą wadą Rodziny Połanieckich jest bijąca z każdej strony naiwność. Naiwna jest wymowa utworu, jego finał, naiwna jest też postać głównej bohaterki Maryni Pławickiej. Brakuje tu głębszej analizy psychiki postaci – zwłaszcza postaci kobiecych, które są płaskie, jednowymiarowe i stanowią dowód na to, że Sienkiewicz niespecjalnie ogarniał skomplikowany temat jakim jest płeć piękna 😉 Jeśli dodamy dot tego łopatologiczne poglądy autora na małżeństwo i związki, to zamiast fascynującego portretu tworzącej się rodziny, czytamy prosty romans z elementami powieści obyczajowej. Owszem, Sienkiewicz próbuje przedstawić swoich bohaterów, jako postacie złożone i różnicować ich postawy wobec świata, ale niestety – niewiele z tego wychodzi. Stanisław Połaniecki jest zarozumiałym bucem, jakich w świecie mało, a Marynia Pławicka tak irytująco doskonała, że miałam ochotę wsadzić ją w rakietę i wysłać na księżyc… Trochę lepiej jest w przypadku postaci drugoplanowych, ale – spójrzmy prawdzie w oczy – tu też jedzie sztampą na kilometr.

Mimo tych wad Rodzina Połanieckich nie jest złą książką i moim zdaniem naprawdę warto po nią sięgnąć. Dzięki niej można poznać inną, obyczajową twarz Henryka Sienkiewicza, a także delektować się dziewiętnastowieczną, dobrą prozą, która ma przecież jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny klimat. Mi się podobało, a że marudzę… Cóż… Taka moja natura 😉

Moja ocena: 7/10

%d bloggers like this: