Jesień – Karl Ove Knausgard – recenzja

Karl Ove Knausgard to jeden z tych pisarzy, na którego książki poluję już od dawna. Jednak sami wiecie jak jest –  wirtualne i realne stosy nieprzeczytanych pozycji rosną niemalże z dnia na dzień, a czasu na czytanie zamiast przybywać – ubywa. Dlatego jakoś nie mogłam zabrać się za zachwalaną, ale też niezwykle obszerną Moją walkę i ucieszyłam się, kiedy usłyszałam, że do księgarń trafi Jesień – nowa, zdecydowanie mniej opasła pozycja tego pisarza. Uznałam to za doskonały pretekst do powąchania prozy Knausgarda, wybadania czy to na pewno autor dla mnie i czy jest sens porywać się na Moją walkę. Ciekawi, jak przebiegło nasze pierwsze spotkanie?

Jesień, czyli fragmenty z życia pisarza

Jesień to przepięknie wydany, wzbogacony obrazami malarki Vanessy Baird, zbiór krótkich esejów o otaczającej nas rzeczywistości. Książka podzielona jest na 3 części odpowiadające miesiącom kalendarzowym – wrzesień, październik i listopad, a te z kolei na krótkie rozdziały. Knausgard opisuje w nich cały świat – zarówno ten fizyczny, jak i uczuciowy, emocjonalny. Czytamy tu o bólu, samotności, ciszy, Flaubercie, Van Goghu, ale też o liściach, osach, niemowlętach, muszlach klozetowych, wymiocinach czy wargach sromowych. O wszystkich detalach na które składa się  codzienność – o rzeczach pięknych, brzydkich, złych i dobrych. Autor pisze to wszystko dla, czy też – z okazji – zbliżających się narodzin kolejnej córki. Tak przynajmniej twierdzi.

Jesień to proza momentami zahaczająca o poezję, delikatna, wnikliwa, skrupulatna, ale też dosadna, naturalistyczna. I przede wszystkim bardzo intymna. Poznajemy bliżej rodzinę autora, jego codzienność, stosunek do świata, żony, dzieci. Gdzieś zza słów wyłania się obraz normalnego, przeciętnego mężczyzny, który zajmuje się dziećmi, kocha swoją rodzinę, sztukę, wspomina dzieciństwo. Dowiadujemy się, jakie są jego fascynacje literackie i artystyczne, jak wygląda praca i odpoczynek. Taki ekshibicjonizm z jednej strony zadziwia, a z drugiej – fascynuje, zaspokaja naszą, jakże ludzką, potrzebę patrzenia na świat cudzymi oczami, podglądania i zaglądania sąsiadowi w okna.

Mistrzostwo świata w języku

Po lekturze Jesieni jednego jestem pewna – Knausgard pisze przepięknie. Jego język jest prosty i dobry, a sposób wyrażania myśli dojrzały, trafny. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo napisać coś o guzikach czy żabach, i to napisać tak, żeby wciągało, ekscytowało i poruszało w czytelniku najwrażliwsze punkty. Knausgardowi się to udało, przede wszystkim dzięki fenomenalnemu warsztatowi pisarskiemu. Czytając Jesień czułam się momentami tak, jakbym czytała powieść fantasy w której autor szczegółowo przedstawia wykreowany przez siebie, niezwykły, nowy świat. Knausgard beznamiętnie, skrupulatnie, z lekko naukowym zacięciem, opisuje nam rzeczywistość, taką jaką ona jest, bez upiększeń i bez ubrzydzeń, bez przesady i bez egzaltacji. Najbardziej utkwił mi w pamięci fragment o wymiocinach, w którym autor tak szczegółowo, dokładnie opisuje najzwyklejsze rzygi, że do teraz, na samo wspomnienie tego rozdziału, mam mdłości.

Ćwiczenia z uważności

No dobrze, ale co jest takiego niezwykłego w tej książce? Na czym polega jej fenomen, zapytacie? Dobrze napisana – okej, ładnie wydana – okej, ale właściwie po co i w jakim celu? Otóż dla mnie Jesień to przede wszystkim piękna afirmacja codzienności i zwyczajności. To prawdziwa szkoła uważności i patrzenia na świat jak na coś niezwykłego, magicznego, niecodziennego. Jeśli więc szukacie swoistego podręcznika do praktykowania uważności, który oprócz pięknej koncentracji na chwili, ma też w sobie ogromne walory literackie, to prawdopodobnie nie znajdziecie nic lepszego od Jesieni. Można autorowi zarzucać banał, można się zżymać, że to tak naprawdę są tylko pisarskie wprawki, a nie prawdziwa literatura, ale fakt pozostaje faktem – Knausgard patrzy na rzeczywistość oczami małego dziecka, które dopiero zaczyna ją odkrywać i tym patrzeniem, tą wnikliwą obserwacją, tą radością z każdej chwili i z każdego detalu można się od niego bardzo łatwo zarazić.


Jesień to książka dla wszystkich miłośników dobrze napisanej, refleksyjnej prozy, dla osób zainteresowanych uważnością i dla każdego, kto chciałby spojrzeć na swoją codzienność inaczej, bo z perspektywy zafascynowanego światem dziecka. To była moja pierwsza przygoda z Knausgardem i chociaż wiem, że Jesień bardzo różni się od Mojej walki, to jednak już czuję, że niezwykły Karl Ove trafi do mojego panteonu ukochanych pisarzy. To jak Knausgard pisze i postrzega świat idealnie trafia w mój gust i literackie preferencje. Taką prozę chcę czytać, takich autorów chcę więcej!

Moja ocena: 8/10

  • Pierwszy raz słyszę o tym autorze. Piszesz zachęcająco o „Jesieni”, jednak czuję, że to nie jest dobry czas na przeczytanie tej książki, że bardziej ją docenię za kilka lat.

  • Bardzo cenię sobie pisarzy, którzy umieją wprowadzić czytelnika w każdy zapach, widok, smak, wszelkie uczucia występujące w książce. Dlatego motyw z wymiocinami mnie zachęcił.. jakkolwiek to brzmi 😉 Okładka też bomba, przy takim combo można sobie odpłynąć.

  • Ja akurat zaczęłam poznawać Karla przez „Moją walkę”, ale jego cztery pory roku (niedawno wyszła już „Zima”!) od samego początku są na mojej liście lektur. W pełni się z Tobą zgadzam, że jego proza to praktyka uważności i afirmacja codziennego, „małego” życia, z tym, co w nim dobre, czułe i piękne, i z tym, co szare, brzydkie i złe. Największą siłą Knausgarda jest według mnie umiejętność łączenia brutalnego naturalizmu z ogromną czułością i podziwem wobec samego cudu istnienia – wierzę, że w „Jesieni” daje temu kolejny wyraz. No i trzeba przyznać, że wydawca spisał się na medal, bo i „Jesień” i „Zima” wydane są przepięknie 🙂

    • A ja właśnie kupiłam sobie dwie pierwsze części „Mojej walki” i nie mogę się doczekać lektury 🙂 Przeczytałam pierwsze dwa zdania i już chciałam więcej, ale na razie się powstrzymuję, bo muszę trochę oczyścić przedpole i skończyć choć część z rozpoczętych książek 🙂

  • Pingback: Kalejdoskop kulturalny, czyli podsumowanie jesieni - Skrytka na kulturę()

  • Pingback: Jaką książkę kupić w prezencie? - Skrytka na kulturę()

  • Pingback: Zima Karla Ovego Knausgarda - recenzja - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: